czwartek, 14 maja 2026

Made in Poland, czyli ile można czuć się wkurwionym

Jutro coś nowszego, w sobotę może kolejny spektakl, jednak cykl notek teatralnych zaczynam od czegoś starszego. Jak patrzyliśmy na naszą rzeczywistość na przełomie lat 90 i 2000, jak to się zmieniło dziś. Spektakl pełen emocji, języka ulicy, buntu, a jednocześnie mający w sobie prostotę bajki, która stawia bohatera przed wyborami dobra i zła. Tyle że gdy jest totalnie zagubiony, wcale niełatwo mu wybrać. Szuka autorytetów i wciąż się zawodzi, szuka kogoś kto go pokocha, ale czy potrafi to docenić, uszanować...  

Made in Poland w reżyserii Przemysława Wojcieszka ma w sobie surowość, choć dziś pewnie ona nie zaskakuje tak bardzo. Film chyba nas oswoił z brutalnością, ponad 20 lat temu taki spektakl mógł jednak nieźle szokować. 

Zachęcam więc do tego żeby go odnaleźć - jest w całości nagranie profesjonalne dokonane chyba dla telewizji i dostępne na platformie na Y. 
Kapitalna obsada i możliwość zobaczenia ludzi, których znamy potem z zupełnie innych ról, to ogromna frajda. 
Dziś pewnie też nie brakuje młodych, którzy myślą sobie "nie widzę przyszłości" choć inaczej to wyrażają. Kilka dekad temu często wyborem był pewien rodzaj unifikacji, szokowania otoczenia radykalnością albo punkową albo też skinheadową. Ten bunt chłopaka z osiedla próbuje się tu pokazać. Może jedynie hip hopu brakuje, a przecież już na osiedlach się wtedy rodził... Niewielkie miasteczko, brak pieniędzy i perspektyw, alkohol, narzucanie zasad przez brutalnych "nowych bogatych", czyli po prostu bandytów, którzy założyli garnitury. Jak odpowiedź na pytanie "co mam robić w życiu" ma tu znaleźć człowiek po szkole? Może krzyczeć, że kiedyś zgnije obecny porządek, że nadejdzie rewolucja, ale podobni jak on raczej jej nie zrobią, wciąż czekają na kogoś kto ich poprowadzi, a to często kończy się jeszcze większym rozczarowaniem.  

Akcja dzieje się jakby pomiędzy publicznością, aktorzy wchodzą i wychodzą z różnych stron, zmieniają się płynnie sceny jedna za drugą, a brutalny realizm przeplata się z czymś trochę przypominającym jakąś utopijną bajkę. Chyba po upływie tych lat od wystawiania tego spektaklu to właśnie bije po oczach: Wojcieszkowi udało się pokazać pewien stan wkurwienia, bezradność wobec rzeczywistości jaka wtedy była powszechna, ale nie potrafił znaleźć odpowiedzi na to czy jest nadzieja na zmianę, poza jakąś paranormalną wizją, która nie wiadomo co ma dać...


Na pewno warto zobaczyć, bo jak na tamte lata, samo nagranie robi wrażenie. Aż żal że więcej spektakli sprzed lat nie nagrano równie dobrze.  

 
Made in Poland - reżyseria Przemysław Wojcieszek, rok w 2004 roku w Teatrze im. Modrzejewskiej w Legnicy, w obsadzie m.in. Lubos, Chabior, Bluszcz,  
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz