piątek, 1 maja 2026

Dwa miliony za Grunwald - Joanna Jodełka, czyli ratować przed zniszczeniem

Maj zaczynam wpisem starszym, którym czekał długo na swoją kolej i zaraz po nim wieczorem pojawi się coś nowszego, świeżo czytanego. Obie pozycje łączy malarstwo, dzieła sztuki i fakt iż napisali je polscy autorzy. Sporo je też jednak różni. 
 
O ile bowiem tytuł powieści Joanny Jodełki trochę obiecuje jakąś powieść kryminalno-sensacyjną, zawartość może trochę rozczarować. Nie ma tu bowiem specjalnie miejsca na zagadkę, a i trudno zbudować napięcie jeżeli zna się dalsze losy obrazu. Chodzi bowiem o obraz dla Polaków tak ważny, a przez Niemców znienawidzony i który jako jeden z pierwszych obiektów znalazł się na ich liście do zdobycia i zniszczenia. Jak wszyscy wiemy wisi w naszym Muzeum Narodowym w Warszawie, skoro więc udało się go uratować, choćby nie wiem jak podkręcać fabułę trudno zaskoczyć czytelnika. Choć pewnie Amerykanie film nakręciliby taki, że byśmy szczęki zbierali z podłogi, choć niekoniecznie zgodny z faktami. Autorka jako że studiowała na Wydziale Historii Sztuki, to i stara się dość wiernie odtworzyć tą historię, choć na pewno jest to fabularyzowana wersja, chwilami może i łapiąca trochę kolorów. 

Nudy więc na pewno nie ma, jednak nie spodziewajcie się też wypieków na twarzy. Czyta się lekko, poznajemy nazwiska ludzi, którzy stali za planem ratowania obrazów (i nie tylko tego), wywożąc go w ostatniej chwili ze stolicy w kierunku Lublina, a potem szukając dla niego dobrej kryjówki. Pamiętając o tym ile zniszczono, ukradziono, naprawdę docenia się ich zaangażowanie i nawet ryzykowanie życia. 
 

Niemcy oczywiście ogłaszali nagrody i stawali na głowie by wpaść na trop słynnego dzieła Jana Matejki, no ale jak wspomniałem: skoro znamy zakończenie, trudno mówić o jakiejś ekscytacji i zaskoczeniu. 
Obok prawdziwych postaci zaangażowanych w chronienie symbolu polskości, pojawia się trochę postaci fikcyjnych, które mają trochę dodać tu życia i kolorytu, jednak nazywanie tej książki sensacyjną określiłbym jako spore nadużycie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz