ZNAK wydał w ładnej oprawie zbiór reportaży Małgorzaty Szejnert z PRL i chwała za to, a jako pewnego rodzaju bonus równolegle został wydany wywiad rzeka z legendarną reporterką i współtwórczynią polskiej szkoły reportażu. W rozmowie z Dorotą Karaś i Markiem Sterlingowem może znajdziecie jakichś rewolucji i sensacji, będziecie mogli za to trochę lepiej poznać p. Małgorzatę. I w sumie tyle wystarczyłoby za całą notkę o tym tytule. Spora garść wspomnień, zarysowana droga do Gazety Wyborczej, trochę zdjęć, refleksji bohaterki na temat tego co jest ważne w budowaniu ciekawej historii, w rozmawianiu z ludźmi. I tyle. Dla niektórych pewnie będzie to "tylko tyle" a dla innych "aż tyle".
Wiadomo że dla ludzi interesujących się literaturą faktu to postać dość wyjątkowa, ucząca się od najlepszych, ale i ucząca kolejne pokolenia reportażystów, znajdziecie tu więc masę nazwisk, które być może macie na półkach. Raczej nie jako ploteczki, a raczej jakieś wspomnienia, przebłyski z nimi związane.
O cenzurze, o szukaniu tematów, o błędach i sukcesach...
Mam wrażenie, że prowadzącym wywiad nie zależało na tym, by "przycisnąć" bohaterkę i coś wyciągnąć nowego, a raczej by stworzyć taką atmosferę, by sama zaczęła snuć opowieści, licząc na to że coś ciekawego wypłynie. Dość ryzykowne, bo czytelnik może stwierdzić że to zbyt grzeczne, bez żadnej próby postawienia trudniejszych pytań, takie laurkowe, bohaterka odsłania jedynie tyle ile chce. Warto jednak docenić tą przyjazną atmosferę, która otwiera a nie zamyka na rozmowę.
Jako uzupełnienie reportaży, które zostawiam sobie na czerwiec bo to cegła spora, jak znalazł.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz