czwartek, 7 maja 2026

Kobieta z kabiny dziesiątej, czyli nie wmawiajcie mi paranoi

Wyciągam różne notki starsze i w pierwszej kolejności będzie trochę tego typu tytułów. Będzie też teatru sporo, głównie rzeczy z Teatru Telewizji o których zawsze pisanie odkładałem, fakt iż znikam na pół miesiąca pomoże mi więc wreszcie sięgnąć po archiwalia i nie pozwolić mi zupełnie o nich zapomnieć. 

Czy będą rzeczy nowe? Będę się starał. Czas na pisanie mam do 17 maja, więc co się uda zaplanować to będzie się pojawiało, potem powrót dopiero w czerwcu. W zanadrzu jeszcze dwie rzeczy teatralne, trzecia na horyzoncie ale nie wiem czy zdążę napisać, w tv prawie nic nie oglądam, jedynie Nesbo zaczęty, no i rzucam okiem po raz pierwszy na Love is blind, bo wszyscy gadają a ja nigdy nie widziałem. Nie moja bajka, ale wciąga, no i nie jest tak puste jak wszystkie te wyspy...


Nie rozgadujmy się jednak, idźmy do konkretów, a dziś konkretem jest film, ekranizacja thrillera autorstwa Ruth Ware, która kiedyś z tego co pamiętam całkiem mi przypasowała. Niestety mam wrażenie że w takich trochę bardziej klasycznych intrygach kryminalnych i w dość zamkniętej przestrzeni trzeba mieć naprawdę dobrze dobraną obsadę i tak zbudowany scenariusz, by jakoś przyciągnąć uwagę widza i jej nie stracić do końca. 


 

Jeżeli zaś prawie od początku wszystko jest prawie jasne i kwestią pozostaje rozpracowanie motywu, to i nie oczekujmy jakiegoś napięcia... Bohaterka może też stawać na głowie, a grająca ją Keira Knightley wyciskać siódme poty, a jak pozostałe postacie będą płaskie niczym deski, to jedną postacią historii nie zbudujesz. Wyszło więc tak sobie, choć może i potencjał był. 

Oto dziennikarka znana z mocnych artykułów śledczych zostaje zaproszona na luksusowy jacht jednego z najbogatszych ludzi w kraju i postanawia przyjrzeć się temu jak w tym środowisku rozmawia się o pieniądzach i o dobroczynności, bo w trakcie rejsu ma być przekazana spora kwota na ten cel. Wiadomo że mężczyzna jedynie zarządza majątkiem swojej chorej żony, a decyzje podejmuje ona, ale wiadomo - gdzie są pieniądze, tam i pojawia się pokusa. Gdy więc dziennikarka w nocy w sąsiedniej kajucie słyszy awanturę i wydaje jej się że ktoś wypadł za burtę, od razu zaczyna podejrzewać że doszło do morderstwa. Tyle że podobno ze statku nikt nie zniknął, a żona biznesmena, choć może i nie wygląda najlepiej, martwa również nie jest. Ewidentnie ktoś stara się wmówić bohaterce jakąś paranoję, odwrócić jej uwagę, a gdy nie zaprzestaje śledztwa, wręcz ją uciszyć, kierunek jednak w jakimś podążamy z fabułą jest dość przewidywalny i niewiele tam miejsca na tajemnicę i zwroty akcji, chyba że takie z rodzaju niedorzecznych.  
 

Zblazowani celebryci, bogacze którzy uważają że są nietykalni i wszystko mogą kupić - tu mogło być choć trochę pazura satyry, ale nawet tego zabrakło. 
Średniak.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz