wtorek, 31 lipca 2012

Lalka - Bolesław Prus, czyli czy znasz Prusa - spotkanie drugie

Wyzwania spotkanie drugie. Tym razem zapraszam Was do lektury i rozmowy na temat jednej z najciekawszych polskich powieści. Czy docenianej, czy zadeptanej setkami spłycających broszur przygotowujących do matury - to już inna sprawa. Dlatego przy okazji tego wyzwania sam wróciłem do lektury i kto nie ma jej na świeżo zachęcam do tego samego. To powieść, którą można odkrywać wciąż na nowo.

Na początek kilka pytań ode mnie, ale czekam też na Wasze...

1. Co szczególnie zachwycało, a co przeszkadzało/drażniło Was drażni przy lekturze "Lalki"? Napiszcie też, które to Wasze spotkanie z tą powieścią.
 
2. „Oto miniatura kraju — myślał — w którym wszystko dąży do spodlenia i wytępienia rasy. Jedni giną z niedostatku, drudzy z rozpusty. Praca odejmuje sobie od ust, ażeby karmić niedołęgów; miłosierdzie hoduje bezczelnych próżniaków, a ubóstwo nie mogące zdobyć się na sprzęty otacza się wiecznie głodnymi dziećmi, których największą zaletą jest wczesna śmierć.
Tu nie poradzi jednostka z inicjatywą, bo wszystko sprzysięgło się, ażeby ją spętać i zużyć w pustej walce — o nic.”
Strach, co tu się stanie za kilka generacji… A przecie jest proste lekarstwo: praca obowiązkowa — słusznie wynagradzana. Ona jedna może wzmocnić lepsze indywidua, a bez krzyku wytępić złe i… mielibyśmy ludność dzielną, jak dziś mamy zagłodzoną lub chorą.”
W powieści mamy dużo fragmentów, które pokazują nam sytuację społeczną w kraju, rozwarstwienie, zazdrość, niesnaski, brak porozumienia. Lalka nie jest optymistycznym obrazem , który by dawał nadzieję i złudne poczucie wspólnoty (jak choćby Sienkiewicz), ale momentami gorzką refleksją. Jak Wam się wydaje co jest bardziej potrzebne w trudnych czasach? Czy dostrzegacie u Prusa jakiś program, na którym by można budować?   


3. — A niech diabli wezmą! — wrzasnął doktór. — Czy nie spostrzegłeś, panie Ignacy, że jeżeli mężczyzna pod względem duchowym jest muchą, to kobieta jest jeszcze gorszą muchą, gdyż pozbawioną łap i skrzydeł. Wychowanie, tradycja, a może nawet dziedziczność, pod pozorem zrobienia jej istotą wyższą, robią z niej istotę potworną. I ten próżnujący dziwoląg, ze skrzywionymi stopami, ze ściśniętym tułowiem, czczym mózgiem, ma jeszcze obowiązek wychowywać przyszłe pokolenia ludzkości!… Cóż więc im zaszczepią?… Czy dzieci uczą się pracować na chleb?… Nie, uczą się ładnie trzymać nóż i widelec. Czy uczą się poznawać ludzi, z którymi kiedyś żyć im przyjdzie?… Nie, uczą się im podobać za pomocą stosownych min i ukłonów. Czy uczą się realnych faktów, decydujących o naszym szczęściu i nieszczęściu?… Nie, uczą się zamykać oczy na fakty, a marzyć o ideałach. Nasza miękkość w życiu, nasza niepraktyczność, lenistwo, fagasostwo i te straszne pęta głupoty, które od wieków gniotą ludzkość, są rezultatem pedagogiki stworzonej przez kobiety. A nasze znowu kobiety są owocem klerykalno–feudalno–poetyckiej teorii miłości, która jest obelgą dla higieny i zdrowego rozsądku…
Jak Wy postrzegacie tę "wojnę płci", która nieodmiennie obecna jest na kartach powieści? Co jest ważniejsze - prawo do szczęścia, do wolności, czy też poddanie się konwenansom i szukanie bezpieczeństwa rezygnując z mrzonek? Czy można zaakceptować udawanie w związkach? No i wreszcie czy kobiety mają mieć takie same prawa jak mężczyźni? Szaleństwo czy rozsądek, rozsądek czy porywy uczuć?

4. „Co to jest za ogromny gmach, który zamiast kominów ma wieże, w którym nikt nie mieszka, tylko śpią prochy dawno zmarłych?… Na co ta strata miejsca i murów, komu dniem i nocą pali się światło, w jakim celu schodzą się tłumy ludzi?…
Na targ idą po żywność, do sklepów po towary, do teatru po zabawę, ale po co tutaj?…”
Czy zauważyliście w Lalce odniesienia Prusa do religijności/wiary? Jak Waszym zdaniem są one tam pokazane, jakie postacie się z tym łączą? 

5. ...uderzył go jeden dziwny szczegół. Kiedy z własnej literatury wyniósł złudzenia, które zakończyły się rozkładem jego duszy - ukojenie i spokój znajdował tylko w literaturze obcych.
Czy my naprawdę - myślał z trwogą - jesteśmy narodem marzycieli i czy już nigdy nie zejdzie anioł, który by poruszył betsedejską sadzawkę obłożoną tylu chorymi?
Naród marzycieli, głupich romantyków? Czy rzeczywiście i co o tym świadczy, albo co temu przeczy?
6. Rzecz dziwna! przecie miał już ustaloną opinię hojnego filantropa. Członkowie Towarzystwa Dobroczynności we frakach składali mu podziękowania za ofiarę dla wiecznie łaknącej instytucji; hrabina Karolowa we wszystkich salonach opowiadała o pieniądzach, które złożył na jej ochronę; jego służba i subiekci sławili go za podwyższenie im pensji. Ale Wokulskiemu rzeczy te nie sprawiały żadnej przyjemności, tak jak on sam nie przywiązywał do nich żadnej wagi. Rzucał tysiące rubli do kas urzędowych dobroczyńców, ażeby kupić za to rozgłos nie pytając, co się zrobi z pieniędzmi.
I dopiero dziś, kiedy dziesięcioma rublami wydobył człowieka z niedoli, kiedy nikt nie mógł głosić przed światem o jego szlachetności, dopiero dziś poznał: co to jest ofiara. Dopiero dziś przed jego zdumionym okiem stanęła nowa, nie znana dotychczas część świata — nędza, której trzeba pomagać.
„Tak, alboż ja dawniej nie widywałem nędzy?…” — szepnął Wokulski.
I przypomniał sobie całe szeregi ludzi obdartych, mizernych, a szukających pracy, chudych koni, głodnych psów, drzew z obdartą korą i połamanymi gałęźmi. Wszystko to przecie spotykał bez wrażenia. I dopiero gdy wielki ból osobisty zaorał mu i zbronował duszę, na tym gruncie użyźnionym krwią własną i skropionym niewidzialnymi dla świata łzami wyrosła osobliwa roślina: współczucie powszechne, ogarniające wszystko — ludzi, zwierzęta, nawet przedmioty, które nazywają martwymi.
„Doktór powiedziałby, że utworzyła mi się nowa komórka w mózgu albo że połączyło się kilka dawnych” — pomyślał.
Jak oceniacie kolejne etapy przemiany Wokulskiego - czy Waszym zdaniem to człowiek chwiejny, zmienny i tylko przez moment miał szczęście, czy też przykład wzór stałości pracy, który przegrał bo był niedoceniany? Jakie Waszym zdaniem były Jego dalsze losy?

7. Która z drugoplanowych postaci jest Wasza ulubioną i dlaczego? Która jest Wam najbliższa, a która najciekawsza? Wdowa Wąsowska, doktor Szuman, Ochocki, Zasławska, a może jeszcze ktoś inny?


8. Wasze pytania, uwagi, refleksje...

 
Zapraszam do dyskusji. Kto chciałby jeszcze sobie odświeżyć tekst - oczywiście serwis wolne lektury.pl ale np. też tutaj

PS. do wątku głównego wyzwania dorzucam pierwsze recenzje otrzymane od Agnesto i Guciamal. Podziękowania!
Różne ciekawostki z twórczości Prusa na pewno możecie znaleźć też na blogu zacofanego w lekturze - Płaszcz zabójcy - cudowne smaczki!
 
A tych, którzy chcą dowiedzieć się czegoś więcej o samej powieści zapraszam jeszcze w dwa inne ciekawe miejsca oraz do przeczytania jednego artykułu. Warto też wspomnieć o literaturze (a jest jej trochę), dzięki której lektura Lalki może być jeszcze ciekawsza - przykład macie obok!
Polskie Radio - Powieść z krainy arcydzieł
http://lalkaprusa.wordpress.com/
Co się stało z panną Łęcką?

20 komentarzy:

  1. mam na półce pięknie wydaną tę książkę
    kupiłam ją sobie lata/wieki temu
    miło wspominam lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, ze nie mam czasu na dłuższe wypowiedzi, wiec tylko krótko.
    -Wizja społeczna jest gorzka, owszem, program Prusa chyba taki typowo pozytywistyczny: praca u podstaw, nie arystokracja i charytatywne bale, ale tworzenie miejsc pracy, handel, przemysł, nauka...
    -Specjalnych odniesień do religijności nie zauważyłam, na myśl przychodzą jedynie sceny z kwesty wielkanocnej przy Grobie, oraz ta z dziewczyną, której W.pomógł znależć pracę...
    -Naród romantyków - trudno rzec inaczej.
    -Wokulski-zmienny, ale nie chwiejny, tylko zmieniajacy się pod wpływem doświadczeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wizja gorzka i ten pozytywizm troszkę przesiąknięty pesymizmem - czyż nie? a co do religijności - dopiero po raz pierwszy na to zwróciłem uwagę - żadna z głównych postaci w żaden sposób nie odnosi się do religii/wiary. To ciekawe, że jest to przedstawiane gdzieś w tle, ale najczęściej jako zwyczaje "tych prostych ludzi", a nie sfera, która byłaby ważna dla bohaterów. Jak na tamte czasy chyba dość odważnie. W tym przebija się jakiś osobisty stosunek autora?

      Usuń
    2. Trudno mi się odnieść do poglądów Prusa na temat religii/wiary, bo ich nie znam. Nie widzę powodów, dla których wątek religijności miałby być jakoś wybijający się, rzeczywiście istnieje w "Lalce" w tle, bez nachalności, bez przesady. Mi to nie zgrzyta w żaden sposób.

      Usuń
    3. mi też "nie zgrzyta", ale uznałem to za ciekawe, bo tym razem przy lekturze zacząłem ją troszkę porównywać do święcącego wtedy triumfy Sienkiewicza. I stąd sporo refleksji jakże różna w wymowie jest ta twórczość. I pewnie dlatego Prus nie został doceniony od razu

      Usuń
  3. O matko. Poczułem się jak na lekcji polskiego.
    A "Lalka" to jedna z moich ulubionych książek. Tuż obok "Chłopów", "Księcia przypływów" i ... "Wiedźmina" :)
    Cóż - to dość gorzka książka - w sam raz dla osób (chyba tylko płci męskiej?) które żywią mniej lub bardziej świeżą ranę zadaną przez płeć przeciwną ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha! wybacz jeżeli moje pytania zabrzmiały niczym na nudnej lekcji języka polskiego. Po prostu miałem nadzieję na coś więcej niż: podobało mi się, albo to nie dla mnie. Cóż wątek będzie sobie wisiał - może ktoś jeszcze się wypowie, albo dorzuci swoje refleksje.
      Gorzka książka i rzeczywiście wątek uczuć jest można powiedzieć dość jednostronny. Może wypowiedzą się jakieś panie próbując bronić Izabeli i innych bohaterek, albo przynajmniej oskarżą Prusa o stawianie tych kobiet w negatywnym świetle ;)

      Usuń
    2. Pytania jak na ciekawej lekcji języka polskiego ;-)

      Izabela była jaka była, ale to wpływ wychowania, lektur, norm w owych czasach. Cóż się dziwić, że gardziła kupcem o czerwonych rękach jak wdychała do posągu w greckim kanonie piękna...

      Usuń
    3. a dużo się zmieniło? Teraz wzdycha się do plakatów z modelami/piosenkarzami. Tylko mężczyźni jacyś mniej romantyczni :)

      Usuń
  4. "Lalka" od ostatniego mojego komentarza w dalszym ciągu stoi na piedestale pośród lektur szkolnych i raczej od tego nie odstąpię, choć tu w przytoczonych fragmentach zauważam rzeczy, które musiałam jakoś przeoczyć. Pytania drugie i piąte: Wokulski zupełnie nie okazuje szacunku ani przywiązania do swojego narodu! Widzi jego rażące niedociągnięcia, wszystko stapia się z nędzą i błotem, i to pod każdym względem. Więc po co walczy? Po co pragnie dobra dla tych ludzi, dla gospodarki, dla biedoty... dla Łęckiej mógł wyłuskać z siebie parę a choćby i wiele gestów, ale to zawsze tylko gesty dyktowane obłędną miłością. Ale czy to miłość kierowała nim gdy odczuwał taką potrzebę niesienia pomocy? Współczucie, przywiązanie to wszystko przeczy pogardzie dla kraju. Ktoś może mi wytłumaczyć skąd wzięło się poświęcenie dla jednostki, którą w głębi duszy gardzi i ma przeczucie, ze jego praca i tak pójdzie na marne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to właśnie uznałem za ciekawe, bo często Wokulskiego wskazuje się jako przykład pozytywizmu i ideałów, które miały służyć jako fundament w przemianach kraju. A tymczasem Wokulski jest tak zmienny w swych odruchach, że trudno to nazwać jakimś wzorem - nie chodzi mi o te uczucia skierowane do Izabeli, ale o to jak myśli właśnie o szansach na zrobienie czegoś dobrego. Pomaga jednostkom, ale nawet tu przychodzi zwątpienie. A dla robienie czegoś dla kraju - tu nie widzi wcale perspektyw. I ten jego pesymizm podziela wiele postaci, a potwierdzają potem wydarzenia...
      Jeżeli mamy jakieś światełko w tunelu - nie wiem czemu nie mocniejsze to działalność Zasławskiej w jej majątku.

      Usuń
    2. Tak tak, właśnie Zasławską pamiętam z lekcji jako tę " spełnioną programowo" (praca u podstaw). Jej zaprzeczeniem były "ochronki" bogatych arystokratek, które do końca nie wiadomo ile zysku przynosiły biednym a ile samym dobrodziejkom.
      A Wokulskiego i tak nie rozumiem. Mógł przecież albo to rzucić w diabły (wersja pesymistyczna) albo siłą woli zmienić nastawienie ( optymistyczna). ( a może właśnie pomyliłam wersje?...)

      Usuń
  5. Mnie bardzo drażnił Wokulski: i za pierwszym, i za drugim razem. Nie lubię i nie potrafię szanować facetów, którzy dają sobą pomiatać. Przy pierwszej lekturze drażniła mnie też Łęcka, ale za drugim razem okazałam jej więcej wyrozumiałości - tak jak ktoś pisał, ona po prostu była wytworem swojej epoki. GGłupiutka, próżna, nie ma się z czego cieszyć, ale trudno potępić.

    Prus jak najbardziej pokazał coś pozytywnego: przecież Wokulski do wszystkiego dochodzi sam, własną ciężką pracą. To o wiele cenniejsze według mnie niż szczytne ale mgliste ideały i "poczucie wspólnoty". Na własne życzenie co prawda nie wykorzystał potencjału, ale Prus pokazał, że możliwości są.

    Co do praw kobiet, to chyba nie będę się wypowiadać ;) Szaleństwo czy rozsądek, rozsądek czy porywy uczuć?
    Dla mnie rozsądek, nigdy nie byłam romantyczką i uważam że nic dobrego z samego wzdychania przy księżecu nie wychodzi.

    Kwestii wiary za bardzo nie pamiętam, ale nie wydaje mi się, żeby do było jakieś szczególnie odważne. Pozytywizm to czas nauki i pracy, faktów, odkryć, zdobyczy człowieka: religia odchodzi tu na bok, podobnie jak uczucia stają się bardziej stonowane; nie znika, ale nie jest teraz najważniejsza. W "Emancypantkach" za to szeroko ten temat omawia, choć też raczej dziwacznie (nie pamiętam dokładnie niestety, ale to był taki długi wywód z dowodami itd. - taki naukowy właśnie).

    Z drugiego czytania - chyba moją ulubioną postacią jest Rzecki :) Relikt poprzedniej epoki, świetnie wypadał na tle "nowoczesnego świata", i tak jak mnie jego pamiętnik nudził w liceum, tak na studiach odkryłam go jako bardzo ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! To fakt, że Rzecki jest przeuroczy. Ale czemu Wokulski drażni? Skoro Łęcka zasługuje na wyrozumiałość to czyż on ze swoim zauroczeniem nie bardziej? To ciekawe jak różnie na niego patrzą kobiety - choćby Łęcka, która go lekceważy, a inaczej Wąsowska - wyraźnie nim zafascynowana. To właśnie jej postać i jej poglądy tym razem szczególnie zwróciły moją uwagę. I stąd też było moje pytanie o te prawa kobiet - skoro mężczyźni są tacy wstrętni to kobiety mają prawo do tego samego - zdrad, bawienia się, kłamstw itd. Wokulskiego ewidentnie te poglądy szokowały.

      Co do programu - ja wiem, że Prus pokazał nam przez Wokulskiego przykład własnej pracy, ambicji i sukcesu, ale czyż nie dziwi Cię, że potem to w finale skreśla - że to nie miało żadnej wartości? Nie tylko on sam to porzucił, ale też nikt tego nie docenił, zawiścią go zniszczyli. I gdzie tu pozytywny przykład? Nie tylko miłość doprowadziła go do przewartościowania sukcesu.

      Usuń
    2. Przepraszam Cię bardzo, że odpowiadam z takim opóźnieniem, ale mam teraz urwanie głowy i nawet własny blog trochę zapuściłam :(

      Wokulski drażni może dlatego, że dla facetów jestem mniej wyrozumiała ;) Pustych kobiet mi żal w sensie: szkoda mi ich, a rozmemłani faceci budzą co najwyżej moje politowanie.
      No i moim zdaniem nikt nie ma prawa do zdrad i kłamstw, jeśli mówić o równych prawach - to o równym prawie do szacunku. Ale to już abstrahując od powieści.

      Co do zakończenia - no nie wiem, ja bym się jednak skłaniała ku potępieniu społeczeństwa, które niszczy takich ludzi, niż ku przekreślaniu pracy, nauki, pięcia się w górę.

      Usuń
  6. Bardzo daleko odeszłam od czasów szkolnej analizy lektur więc trudno mi zabierać głos w sprawach społecznych czy religii poruszanych w Lalce.
    Podobnie jak Książkozaura denerwowała mnie postawa Wokulskiego wobec Izabeli i w ogóle nie jestem w stanie pojąć jak ktoś taki jak Wokulski mógł zakochać się / dzięki wyobraźni Prusa / w tak pustej kobiecie jaką była Izabela nawet jeżeli się weźmie pod uwagę, że serce nie sługa.
    Natomiast postać Rzeckiego , oddanego całkowicie swojemu Stachowi udała się Prusowi bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję pomysłu na dyskusję. Problem szkolnych lektur czyli czegoś co trzeba przeczytać niestety istnieje. U.Eco w swojej książce "Sześć przechadzek po lesie fikcji" dziękował ojcu za polecenie "grubego tomiska" do przeczytania zanim zrobi to w szkole. Na szczęście "Lalka" B.Prusa broni się sama. Dla mnie jest to książka m.in. o tym jak odkrywamy szczęście w sobie. I taką recenzję pragnąłbym napisać. Wokulski przegrany ? Prus twierdzi zupełnie coś przeciwnego. Przegranym jest oczywiście ktoś inny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chętnie taką recenzję przeczytam! Bogactwo Lalki moim zdaniem polega właśnie na tym, że można ją czytać na różnych płaszczyznach i różnie interpretować. Dla mnie - podkreślam, że przy ostatniej lekturze, czyli chyba trzeciej z kolei - jednym z mocniejszych wrażeń było jednak stwierdzenie porażki Wokulskiego. Poddał się, stwierdzając iż nie ma po co się męczyć, że na niczym już mu nie zależy... Nie wierzę w to by wyjechał do Paryża, jak fantazjują niektórzy.
      Ciekawa postać (bo dla mnie wcale nie jest rozmemłana jak go widzą niektórzy), ale jednak tu w powieści przegrywają prawie wszyscy. Może ta hipoteza, którą ostatnio usłyszałem - że Prus pozwolił tu trochę ulać się swemu pesymizmowi (dla Polski nie widzi szans na pozytywne zmiany) - ma sens?

      Usuń
    2. Zgadzam się z tym, że postać Wokulskiego umyka "zaszufladkowaniu".
      "Lalka" jest również powieścią realistyczną. Jak wypowiedział się sam autor "Powieść realistyczna, osobliwie taka, której tematem jest duże zjawisko społeczne, zawsze w pierwszym czytaniu robi wrażenie czegoś powikłanego i chaotycznego: jest to las, w którym widać tylko pojedyncze drzewa, a nie widać lasu. Nieuważny czytelnik może nigdy nie zobaczyć owego <>". Punktem odniesienia dla sytuacji w naszym kraju był dla Prusa Paryż po klęsce Francuzów w wojnie z Bismarckiem. Sądzę, że jednak B.Prus był optymistą w odniesieniu do nas. Bulwary nad Wisłą w Warszawie mają być wybudowane, a ścieki z lewobrzeżnej strony miasta tunelem pod Wisłą popłynęły do oczyszczalni Czajka. 122 lata od pierwszego wydania książkowego, ale zawsze coś.

      Usuń
    3. no rzeczywiście można być równie wielkim optymistą :)
      To wrażenie chaosu myślę, że wynika trochę z tego, że książka była pisana przecież w odcinkach i drukowana przez długi okres czasu. Największy geniusz literacki by się mógł pogubić. Ale fakt też, że wątków i różnych niuansów tam, mniej lub bardziej zawoalowanych sporo

      Usuń