czwartek, 19 lipca 2012

Wakacje Mikołajka - Sempe i Goscinny, czyli mały powrót do wspomnień

Powrót do wspomnień? Nie, no zaraz jaki powrót? Przecież ja tę książkę (i serię) odkrywałem chyba dopiero na przełomie podstawówki i liceum. A do niedawna przecież ja czytałem swoim córkom. Więc tak naprawdę trudno mi ją nazwać książką dzieciństwa, a co to za powrót, skoro jeszcze niedawno bawiłem się czytając ją na głos. To zdecydowanie książka, która może bawić ludzi w różnym wieku. Nawet mam wrażenie, że czasem dorośli bawią się przy niej lepiej niż dzieci - rozumieją bowiem i rozpoznają nie tylko niektóre zachowania dorosłych, ale mają tez zabawę widząc niektóre zachowania swoich dzieci (np. w tej książce świetny rozdział "Wróciliśmy do domu").
Cieszę się z mody na tą książkę i wznowień dokonanych przez ZNAK, bo to książka, która naprawdę bawi mimo iż pisana była tak dawno temu.
Co tu dużo gadać - Wakacje to jedna z moich ulubionych części. Zresztą do tych starszych mam jakiś większy sentyment, w nowych już nie odnajduję tyle humoru, jedynie ilustracje pozostały równie dobre (ponieważ pisane to było w odcinkach dla gazety nic dziwnego, że poszły do druku najlepsze historie, a tyle innych trafiło do szuflady).
Na pytania: dlaczego lubię Mikołajka? Dlaczego to nas bawi? próbowaliśmy odpowiedzieć na wakacyjnym, plenerowym spotkaniu DKK na Ochocie. Ale nie będę się na ten temat rozpisywał. Pewnie prawie każdy zna Mikołajka i ma jakieś swoje ulubione postacie, fragmenty. Jednych bawią scenki rodzinne i np. tatuś, który próbuje za wszelką cenę znaleźć dla siebie wolną chwilkę na odpoczynek (jak w znanym dowcipie o hipopotamie), jego próby "rządzenia" w domu, a dla innych perełki to wszystkie scenki dziejące się w szkole, czy na podwórku, gdy Mikołajek i koledzy organizują sobie czas wolny dzieląc go równo na kłótnie, chwalenie się i czas zabawy właściwej. Ileż razy ta dziecięca "logika" i ich podejście do tego co proponowali dorośli zwalała mnie po prostu z nóg. Nasz bohater i jego koledzy są wiecznie zdziwieni, że dorośli mają o coś do nich pretensje. Jak można mówić, że byli niegrzeczni, skoro wcześniej pozwolono im na zabawę - oni się tylko grzecznie bawili (tylko, że jakiś drobiazg im zwykle psuł zabawę w finale). Aż miło powspominać gdy czyta się o ich zabawach i czasach, w których nie było ani telewizorów, ani komputerów na każde zawołanie. Wakacje są okazją by swoim dzieciom stworzyć podobne warunki :) Niech ćwiczą wyobraźnię.
Mimo, że w domu mam dwie dziewczyny, a w książce dominują postacie chłopców to również dla nich sporo tu scen, które je bawią, albo odnajdują wśród swoich znajomych podobne pomysły.
Nasza rozmowa kręciła się tym razem nie tylko wokół Mikołajka, ale i innych lektur dziecięcych, różnych wspomnień, anegdot. Było miło i na luzie. W sam raz na wakacje :) A ja się cieszę, że przy okazji tego spotkania mogłem wrócić do tych tekstów po raz n-ty (i nieodmiennie mnie bawią).  

Wrzucę jedynie fragmenty listów - tekst byłby za długi, ale kto dawno nie sięgał po Mikołajka (a szczególnie gdy ma dzieci) niech biegnie do księgarni, albo do biblioteki.
PS Filmy nie są tak dobre jak książki!
PS2 podziękowania dla wszystkich obecnych na spotkaniu, ale szczególnie dla Justyny za fotki :)

Kochani rodzice!
Jestem bardzo grzeczny, jem wszystko i dobrze się bawię, tylko chciałbym, żebyście napisali do pana Rateau list z usprawiedliwieniem, żebym nie musiał leżakować. Taki jak ten, który zaniosłem pani, kiedy nie udało nam się z tatą rozwiązać zadania z arytmetyki.
(fragment listu Mikołaja do rodziców)

Kochanie!
Mamy nadzieję, że jesteś grzeczny, jesz wszystko, co ci dają, i dobrze się bawisz. Jeśli chodzi o leżakowanie, pan Rateau ma rację. Powinieneś wypoczywać i spać zarówno po obiedzie, jak po kolacji. Znamy Cię dobrze, kurczaczku, gdyby Ci pozostawić wolną rękę, bawiłbyś się nawet w nocy. Całe szczęście, że Twoi przełożeni są na miejscu i Cię pilnują - powinieneś słuchać ich we wszystkim. Co do tamtego zadania z arytmetyki, tatuś mówi, że znalazł rozwiązanie, ale chciał, żebyś sam do niego doszedł...
(fragment listu rodziców do Mikołaja)

2 komentarze:

  1. Ach ten Mikołajek, ile to już pokoleń bawi ten urwis:)

    OdpowiedzUsuń