piątek, 3 czerwca 2011

Vicky Cristina Barcelona, czyli Allen zaprasza do Hiszpanii

Przy okazji tego, że mam teraz sporo pracy na kompie również w domu odświeżam sobie też różne filmy sprzed kilku lat. A, że lubię Woody'ego Allena to jako jedna z pierwszych odświeżanych poszła jego jedna z ostatnich produkcji (ostatnia czeka na swoją kolej). I podobnie jak za pierwszym razem - strasznie mieszane uczucia. Drażni troszkę głos narratora, historia też jest raczej jakaś dziwaczna (trójką erotyczny, ciągłe zamiany partnerek, trudno tu wskazać kogoś ewidentnie szczęśliwego w swoim związku). A mimo wszystko klimat tej historii, jakiś taki mało śpieszny, świetne zdjęcia, muzyka no i oczywiście plenery Hiszpanii, fajnie dobrani aktorzy (szczególnie neurotyczna Penelope Cruz) - to wszystko sprawia, że film oglądamy z przyjemnością.
Gdyby podsumować ten film jednym zdaniem to chyba najtrafniejsze byłoby określenie: o poszukiwaniu prawdziwej miłości. Co nią jest? Czy pragnienie uporządkowania swojego życia, oparcia w kimś do nas podobnym, pożądanie, chęć doświadczenia jakiejś odmiany i szaleństwa, pragnienie tego by być w centrum uwagi itd? Czy wątpliwości, nuda, kłopoty w związku (albo z samym sobą) przekreślają prawdziwe uczucie? Czy uganianie się za ułudą czegoś co wydaje się chwilową fascynacją przyniesie nam szczęście?
Fabuła pewnie znana. Dwie młode Amerykanki, Vicky (Rebecca Hall) i Cristina (Scarlett Johansson) przyjeżdżają na wakacje do Barcelony. Vicky, inteligentna, rozważna i trochę poszukująca stałości, ma niedługo wyjść za mąż; troszkę szalona, otwarta na emocjonalne i seksualne przygody Cristina to jej zupełne przeciwieństwo. Podczas pobytu, obie bohaterki dają się wciągnąć w niekonwencjonalną, romantyczną przygodę z charyzmatycznym malarzem Juanem Antonio (Javier Bardem). Ten ostatni mimo rozstania z żoną Marią Eleną (Penélope Cruz) i poszukiwania nowych związków, tak naprawdę wciąż jest emocjonalnie bardzo silnie z nią związany. Rozpoczyna się specyficzna emocjonalna gra pomiędzy nimi.
Jak to u Allena - na pewno będzie bez pruderii, sporo o emocjach, dylematach i rozważaniach na temat sensu życia. Ale jak to u niego - zawsze dość lekko, z ironią. Dla jednych będzie to hołd oddany pięknym i wolnym kobietom, dla innych jednak nabijanie się zarowno z pragmatyzmu jak i z gonienia za romantycznym  miłością. Miłość jest najważniejsza - te słowa często tu słychać. Ale tak naprawdę paradoskalnie widać ja w tym filmie najbardziej tam gdzie ona jest chaosem i destrukcją - czyli w burzliwych relacjach między Marią Eleną i Juanem Antonio. 
Kto spodziewa się komedii romantycznej z jakimś happy endem ten pewnie będzie zaskoczony. Bo Allenowi raczej chodzi o pokazanie poszukiwania szczęścia i pewnego procesu (chodzi by gonić króliczka, a nie złapać), a nie opowiadanie bajek jak to szczęście łatwo znaleźć. Pragnienie wielkich zmian życiowych jest częstym uczuciem, ale może rzeczywiście szczęście polega na tym by cieszyć się z małych rzeczy. Te wielkie zmiany najczęściej nie tylko nie są łatwe, ale i okazuje sie, że wcale satysfakcji nie dają. Gdy przyglądamy się sobie samym i temu co nas otacza nie tylko od strony wad, ale i pozytywów nagle dostrzega sie sporo rzeczy. Jak w bajce De Mello - o nieszczęsliwym człowieku, któremu wszyscy doradzali by się zmienił. Dopiero gdy spotkal na swojej drodze kogoś kto mu powiedział: nie musisz się zmieniać- zrozumiał i wtedy się zmienił :) 
Woody Allen jak zwykle bawi się schematami i nawet jak kręci coś w jakimś stylu dość popularnym i niekoniecznie traktowanym jako najwyższych lotów (pamiętacie "Wszyscy mówią kocham Cię"?) to i tak stworzy coś co się odrożnia od reszty. Dla mnie na pewno nie jest to Allen w najwyższej formie, ale warto obejrzeć, choćby ze względu na zakręconą Penelope Cruz. 
trailer
Film w całości i legalnie do obejrzenia na platformie iplex.pl

ps. Uświadomiłem sobie robiąc porzadki na blogu, że tych filmów, książek i płyt trochę już jest. Ile w tym frajdy, że można do tych notek wrócić :) Na początek spisane wszystkie filmy (jak obejrzę recenzowane przez innych współtworzących to tez tu je dołączę)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza