piątek, 10 czerwca 2011

Przyjaźń, czyli jak to fajnie w Stanach jest

W sumie prosta i mało skomplikowana komedia, a jednak jakaś nutka nostalgii, innej wrażliwości i wyrastania bohaterów w podobnej nam rzeczywistości wpływają na to, że nawet chętnie będe zawyżal oceny tego filmu.
Fabuła opowiada o dwóch kumplach - Tom i Veit mają dosyć NRD i zaraz po upadku Muru Berlińskiego ruszają do USA. Celem ich wyprawy ma być San Francisco (i Golden Gate), ale oczywiście kasy starcza im tylko na lot do NY. Próbują więc różnych sposobów na zdobycie kasy i posuwanie się przez Stany w kierunku wschodniego wybrzeża. Czas ich goni, bo dopiero w trakcie podróży Veit wyznaje Tomowi, że tak naprawdę poszukuje ojca, który co roku wysyła mu kartki z życzeniami (chce więc do dnia swoich urodzin dotrzeć do tej poczty).
Trochę dobrej muzyki, ograne dowcipy jak to widzą amerykanów europejczycy i jak mogą ich robić w konia (sprzedawanie kawałków Muru Berlińskiego), bariera językowa i kulturowa (my, byli komuniści z Niemiec) - ot lekka komedia w ubranku kina drogi.
Miejscami jest dość zabawnie, możemy nawet darować, iż nie wszystko trzyma sie kupy i jest do bólu naiwne (pożyczenie auta na podróż przez Stany, przygody z policją, zarabianie w klubie dla gejów gdzie bphaterowei robią furorę), nawet naszą Alicję Bachledę-Curuś grającą tu córkę imigrantów z Niemiec przełknę... Wszak nie chodzi tu bynajmniej o logikę czy o to z jakim akcentem się mówi. Dwóch kolesi, jedna dziewczyna, przyjaźń trochę wystawiona na próbę, sami życzliwi i pomocni spotykani na drodze, mimo przygód cel zbliżający się bardzo szybko - tak po prostu ma być. No może tylko zakończenie trochę może zaskoczyć, bo komediowe bynajmniej nie jest. Ale i wcześniej reżyserowi udało sie trochę wpleść sentymentalnych i rozliczeniowych z NRD scen. Nie ma tu raczej martylologii, a mimo to może ktoś z widzów na Zachodzie coś tam sobie przemyśli.
Może by i dalo się wyciągnąć z tego pomysłu wiecej, szkoda, że za bardzo poszło to w stronę ogranych gagów komediowych. Konfrontacja spojrzenia młodych ludzi dorastających w socjalistycznej rzeczywistości z tym co wydawało się marzeniem każdego człowieka i rajem dla każdego - to temat, ktory warto by rozwinąć.  Kino drogi najczęściej pokazuje jakąś zmianę w bohaterach, tu niestety tego nie ma. Młodzi i wyluzowani jak byli tacy i są, może tylko mniej naiwni.
Cóż, niewiele niemieckich filmów ostatnio zwracało na siebie uwagę, można więc spokojnie obejrzeć. Bez zachwytów ale i bez tragedii.
trailer

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza