czwartek, 23 czerwca 2011

Wszyscy umrą, lecz nie ja, czyli po raz kolejny o nastolatkach

Ostatnio mam fazę na kanał Wojna i pokój czyli kino rosyjskie. Wiadomo, że oprócz perełek znajdą się tu i rzeczy słabsze - jak w każdej kinematografii, ale ponieważ filmy rosyjskie tak rzadko pojawiają sie w naszych kinach czy w tvp to ten kanał jest dobrym miejscem by nadrabiać zaległości. Tym razem trafiłem na coś mocnego - porównywanego do naszych Galerianek, ale zdaje się że ich produkcja była wcześniejsza. To obraz pokolenia dzisiejszych rosyjskich nastolatków, którym głównie w głowie zabawa i ciekawość tego czego jeszcze nie doświadczyli (kto by tam myślał o konsekwencjach). Dorośli dla nikogo tu niestety nie są autorytetem, a nawet ich wsparcie i zwykła troska bywa odtrącana jako coś żenującego i niepotrzebnego.  Trzy czternastolatki  z Moskwy -  Katia, Żanna i Wika, z wielkim podekscytowaniem oczekują szkolnej dyskoteki - marzą o tym dniu od dawna i robią przy okazji sporo planów (alkohol, ciuchy, no i żeby ktoś zwrócił na nie uwagę).
Mamy trochę wgląd w sytuację dziewczyn w domach, w rodzinach, ale tym razem nie jest to tak ważny element filmu, nawet niewiele tłumaczy - jedna potrafi świetnie manipulować (np. tnąc sie żyletką) i na wszystko jej sie pozwala, inna obrywa w domu mocno, ale mimo to jeszcze bardziej się buntuje - ostatecznie to rodzice będą musieli ustąpić przed jej złością i agresją. Nie tłumaczy się więc nam tego, dlaczego one takie a nie inne są - tak po prostu jest i to mamy przyjąć. Zrobione jest to trochę jak paradokument - zdjęcia z ręki, wiele scen i wydarzeń jest po prostu tłem tylko po to aby pokazać nam co się dzieje z trzema bohaterkami - one są w centrum. A w tle - blokowiska, bójki, przemoc, wszechobecne nawet w szkole papierosy i alkohol, młodzież, która chodzi samopas i robi co chce.
Trzy przyjaciółki, a przecież gdy pojawia sie pierwsza trudność, jakiś kłopot każda z nich nagle zostaje zupełnie sama - nie mogą liczyć tak naprawde na siebie i na wsparcie. Wcześniej gdy sobie żartują o chłopakach, alkoholu, marzą o tym co zakazane, śmieją się - wszystko wydaje im się tak fajne, proste. Potem gdy zakosztują (bez żadnych hamulców, obawa bardzo łatwo znika bo przecież to tylko naiwne dzieciaki, którymi tak łatwo manipulować) "dorosłego życia" każda zostanie z tym sama. Nie zobaczymy ciągu dlaszego, jakichś konsekwencji ich wyborów - otrzymujemy jedynie opowieść o tym jak szybko przekraczają tę granicę i jak dalekie to jest od ich wcześniejszych wyobrażeń.  
Reżyserka - zaledwie 25-letnia dziewczyna zrobiła film dość odważny, może i mało spójny, porwany, niedokończony, ale mimo to ciekawy. Dialogi zachowania dziewczyn są dość autentyczne - to rozchwiane emocjonalnie "trzpiotki", mnóstwo rzeczy i ważnych i mniej ważnych w głowie, sporo głupiutkich złudzeń. To kruche dzieci, które z jednej strony wciąż śpią z przytulankami, ale pozują na prawie dorosłe pannice i chcą być tak traktowane. Tęsknią za ciepłem i miłością, ale ponieważ tak trudno je znaleźć w dzisiejszym świecie bojąc się odrzucenia, na zewnątrz eksponują luz, pogardę dla innych, agresję. Bunt nastolatków. Brawa dla dwudziestokilku letnich aktorek bo nie czuć tu raczej ściemy - spokojnie bym uwierzył, że zagrały prawdziwe nastolatki. 
Pamiętacie amerykańskie "Kids", które wzbudziło tyle szumu? Zawsze gdy ktoś próbuje zajrzeć do środowiska młodych ludzi i bez obłudy pokazać co im w głowach siedzi (o czym myślą, czym żyją) jest oskarżany o to, że przegiął, że jego kreacja, że przesadza, że skupia się na patologii, że tak nie wygląda cała młodzież ale jej margines, że to prowokacja itd. Przy tym filmie w Rosji było podobno podobnie. Na pewno nie jest miło oglądać przemocy, braku jakichkolwiek norm, eksperymentowania ze wszystkim co się da, ogólnej degrengolady i destrukcji, która na początku wydaje się zabawą. Można oczywiście zaprzeczać. Można załamać ręce. Ale może też skłoni to do tego by więcej rozmawiać z nastolatkami, być z nimi i dla nich po to żeby takie rzeczy się nie działy. One wbrew pozorom bardzo tego potrzebują.
Film przede wszystkim pewnie dla rodziców, bo młodzież niech lepiej tego nie ogląda.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza