Pokazywanie postów oznaczonych etykietą premiera. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą premiera. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 lutego 2016

Awantura w Chioggi, czyli soczysta Italia oczami młodych warszawskich aktorów!

        

               
         Teatr Collegium Nobilium jest miejscem szczególnym na kulturalnej mapie Warszawy.  Idąc tutaj ma się pewność, że przed spektaklem da się zauważyć biegających po korytarzach studentów Akademii Teatralnej, później - na scenie - rewelacyjne przedstawienie, zaś po nim – tłumy widzów, do których młodzi artyści garną się po dobrze wykonanej pracy! Niespotykane nigdzie indziej, ale aż miło popatrzeć!

            Zabawne, ale po „Barbarzyńcach” miałem pewność, że na cokolwiek pójdę do Akademii Teatralnej, będę zadowolony. I nie zawiodłem się. Twórcy „Awantury w Chioggi” zadbali, aby dyplom studentów czwartego roku wydziału aktorskiego wypadł doskonale. 
            Komedia Carlo Goldoniego została fantastycznie przełożona przez Jerzego Jędrzejewicza, co - przy dodaniu nutki reżyserskiego konceptu – sprawiło, że nie tylko przeniesiono wydarzenia do lat 60. XX wieku, ale też uczyniono tekst niezwykle aktualnym także dzisiaj! Dyskretne aluzyjki, misternie wplecione konwencje telewizyjne (scena podpatrywania sąsiadów niczym w ekranie telewizora – majstersztyk!), niektóre zachowania, słowa, wszystko to, bez szkody dla literackiego pierwowzoru, nadało komedii współczesnego charakteru, stając się atrakcyjne dla aktorskiej młodzieży i bardzo efektowne dla publiczności!
           

poniedziałek, 15 lutego 2016

We are not superheros, czyli przewrotnie o bohaterach naszych czasów!

            Tym, którzy chcą w teatrze zaznać czegoś nowego, pełnego energii i młodzieńczej świeżości, polecam, aby wybrali się do Teatru Ochoty. Tutaj grupa Ruchomy Kolektyw, składająca się z absolwentów i studentów ostatnich lat Wydziału Teatru Tańca w Bytomiu (będącego filią PWST w Krakowie), prezentuje właśnie swoje kolejne przedstawienie pt. „we are not superheroes”. Spektakl jest efektem wygranej grupy Ruchomy Kolektyw w trzeciej edycji konkursu dla młodych twórców teatralnych POLOWANIE NA MOTYLE.
           Tytuł przedstawienia sugeruje, że mamy do czynienia z ludźmi, którzy nie do końca czują się bohaterami swoich czasów. Patrząc na to, co piątka młodych, utalentowanych ludzi pokazuje na scenie, natychmiast włącza się w głowie lampka z napisem: Charlotte Perrelli i „Hero”. To przecież o nich. Z wielu zresztą powodów, ale powoli…

niedziela, 7 lutego 2016

Juliusz Cezar, czyli uniwersalny klucz do mechanizmu dążenia do władzy!

            Oszaleć można, kiedy się czyta motywowane polityką recenzje „Juliusza Cezara”, jednej z najnowszych propozycji Teatru Powszechnego im. Zygmunta Hübnera w Warszawie. Proszę Państwa, pamiętajmy, że obcujemy ze sztuką. Naturalnie – ilu interpretatorów, tyle poprawnych recenzji, jednak gdy zaczynamy z zaciętością godną naprawdę innej sprawy rzucać na teatr psy tylko dlatego, że dostrzegamy w przedstawieniu aluzje czy metafory, tracimy siłę swoich słów. Trudno poważnie traktować kogoś, kto zamiast mówi o tym, co widzi, kreśli słowa wyznaczające jego światopogląd. Wskazanie słów: gender, chaos i bełkot jako wyznacznika spektaklu, nie tylko nie odciągnie widzów od kas, ale też przede wszystkim daje obraz nas samych, nie zaś oglądanego widowiska. Zatem – zarówno chwaląc spektakl, jak i ganiąc go, dajmy wyraz sztuce, nie zaś swoim politycznym preferencjom.

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Niebezpieczna metoda, czyli o konsekwencjach łamania zasad...

   Pokazać w jednym spektaklu kawał historii psychoanalizy, świat wewnętrzny kilku osób, wątek miłosny, ludzkie dramaty i chwile szczęścia – to niełatwe zadanie. Gdy zaś dodać do tego aktorstwo wysokiej próby – zaczynamy zastanawiać się, czy to aby nie niemożliwe! Teatr Dramatyczny spektaklem „Niebezpieczna metoda” udowadnia, że da się!
        Napisaną przez Christophera Hamptona, a wyreżyserowaną przez Agnieszkę Lipiec – Wróblewską sztukę ogląda się tak, jak gdyby pozwolono nam znaleźć się nagle w miejscu, w którym bohaterowie cierpią, a ich losy splatają się ze sobą. Jest to zarazem perwersyjnie przyjemne i niesamowicie odstręczające. Nie możemy z jednej strony przestać interesować się rozwojem wypadków, z drugiej zaś – uczestnicząc w bardzo intymnych ich przeżyciach, dokonujemy mimowolnie ostrej wiwisekcji bohaterów.
            Mamy tu do czynienia z dość niepokojącym trójkątem uczuć, relacji, konwenansów: Oto bowiem młoda Żydówka z problemami psychicznymi, lękająca się świata zewnętrznego, po zupełnie nieskutecznej terapii elektrowstrząsami trafia do szwajcarskiej kliniki, w której Carl Gustaw Jung otacza ją dość specyficznie pojętą opieką, przeprowadzając na pacjentce eksperymentalną kurację opracowaną przez swego mentora: Sigmunda Freuda. Metoda to tyleż skuteczna, co dotąd nieznana. Jung sam nie do końca pewien słuszności postępowania, pełen własnych wewnętrznych kłopotów, leczy Sabinę Spielrein niekonwencjonalną metodą rozmowy.

wtorek, 12 stycznia 2016

Cabaret w Teatrze Dramatycznym, czyli udane otwarcie 2016 r.


Kiedy w weekendowy wieczór wybierałem się do Teatru Dramatycznego na „Cabaret”, zastanawiałem się, czy reżyserce Ewelinie Pietrowiak uda się wykrzesać z aktorów tyle talentu wokalnego, by musical, który po raz pierwszy wystawiono  na Broadwayu w 1966 r. wytrzymał próbę czasu. Wytrzymał – i to jeszcze jak!
Oryginalna produkcja Joe Masterhoffa powstała na podstawie libretta Christophera Isherwooda do muzyki Johna Candera i słów Freda Ebba i wielokrotnie inspirowała twórców teatralnych największych scen z Nowym  Jorkiem i  Londynem na czele, stając się też, obok sztuki  „I am a Camera” Johna Van Drutena i książki „Berlin Stories” Christophera Isherwooda – kanwą nagrodzonego ośmioma Oscarami filmu Boba Fosse`a z Lizą Minnelli w roli głównej.
Na szczęście, spektakl nie przypomina (bardzo udanej) amerykańskiej produkcji filmowej, a bliższy jest wersji musicalowej, choć dostosowano go naturalnie do warunków sceny Teatru Dramatycznego. Otrzymujemy więc znakomicie podaną kilkuwątkową historię miłości kabaretowej artystki klubu Kit Kat – Sally Bowles  i amerykańskiego pisarza Cliffa Bradshawa, a także losów mieszkańców Berlina na tle przerażająco zmieniającej się rzeczywistości lat trzydziestych. Nie zabrakło genialnych szlagierów, tańca, imponującej muzyki na żywo ani wzruszających wątków dramatycznych.