I kolejna recenzja gościnna.Thriller, który podobno wcale thrillerem nie jest. Tylko jak to czytam, zastanawiam się czy Włodek nie zdradził zbyt wiele...
Książka
wywołująca nerwowość u każdego czytelnika. Potworna zbrodnia na wstępie, a
później - atmosfera grozy tylko narasta...
Historia opisana przez Jamesa Scotta
rozpoczyna się w Stanach Zjednoczonych, w 1897 r., jest zima na
amerykańskiej głębokiej prowincji. Dzieje się rzecz straszna. Z niewiadomych
przyczyn w domu na odludziu dochodzi do potwornej zbrodni. Zostaje zamordowany
Jorah Howell oraz czworo jego dzieci: Emma, Mary, Amos i Jesse. Rzeź przeżyła
żona Joraha – Elspeth, położna, której nie było akurat w domu, a także 12-letni
Caleb, który początek masakry przespał w stogu siana, odpoczywając po dniu
pracy, potem obudził się i w potwornym strachu czekał, aż oprawcy przyjdą
również po niego, albo... odejdą.
Gdy na farmę wraca matka, widzi już
tylko echa tego, co się stało: podziurawione ciała, ślady walki o życie,
potworne zniszczenie. Elspeth i Caleb muszą jakoś sobie z tym poradzić, przede
wszystkim - pochować zmarłych. Tylko jak? W zimie bardzo ciężko jest wykopać
groby. Wkrótce wszystkie zabudowania stają w ogniu...
Dalszy ciąg tej historii częściowo
wydaje się oczywisty- oto bowiem kobieta wraz z młodym chłopakiem ruszają przez
coraz dziksze ostępy w poszukiwaniu trzech zabójców swoich bliskich. Mordercy
wydają się być coraz bliżej, ale dotrzeć do nich nie jest wcale tak łatwo.
Atmosfera grozy narasta, nerwy czytelnika co chwilę stają się coraz bardziej
napięte.
Gdy mściciele docierają do
miasteczka Watersbridge, nad jeziorem Erie, okazuje się, że nagle muszą stawić
czoła nie tylko najniebezpieczniejszym z niebezpiecznych ludzi, oto bowiem muszą również
stawić czoła swoim własnym demonom z przeszłości.
A wszystko to dzieje się w
pogmatwanych czasach amerykańskiej historii, w potwornej
przyrodzie skutej mrozem i lodem. Próba pomszczenia bliskich będzie wymagała od
Elspeth i Caleba ogromnej siły.
Co ciekawe, książka otwiera się na
dramat obyczajowy od chwili, gdy dwójka mścicieli dociera do Watersbridge.
Miasto jawi się jako odstręczający konglomerat anarchistów. Dziki Zachód,
pozbawiony bohaterów pozytywnych, w którym miejsce kowbojów zajęli najemni
pracownicy okolicznych fabryk lodu. Sprawiedliwość jest tu wymierzana jednym
naciśnięciem spustu, prawo jest prawem silniejszego, a ludzie nienawidzą się
wzajemnie. I w środku tego wszystkiego pojawiają się Elspeth z synem.
Caleb powoli dowiaduje się o swojej
historii: kim naprawdę był jego ojciec? Kim byli jego rodzice? Kim okaże się
Elspeth- wiodąca tak ciężkie życie, odkąd straciła męża i dzieci? Okazuje się,
że zemsta jest siłą, która każdego doprowadzi do rozwikłania tajemnic własnej przeszłości - Caleb dowie się w
końcu, kim jest naprawdę, stanie przed wyborem, kim jest i kto jest jego rodziną i... dokona właściwego
wyboru!
SR
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz