czwartek, 4 grudnia 2014

Wesele, czyli degrengolada, albo Polaków portret własny. I Ty możesz zostać świętym Mikołajem


Pora kończyć notki na temat Smarzowskiego, jednego z najbardziej oryginalnych twórców ostatnich lat w Polsce. Kilka już razy oglądałem Wesele - jego debiut. I nieodmiennie robi ono na mnie spore wrażenie. 
Postrzegany dziś (szczególnie przez młodsze pokolenie) jako kultowa komedia i źródło dowcipów na temat tzw, Polski B, prowincjonalnej, wiejskiej, od której podobno widz oglądający jest sto razy lepszy. Gwarantuję Wam młodzieży, że gdyby ktoś ponagrywał Wasze imprezowanie, mielibyśmy ubaw bardzo podobny - jesteście równie zabawni i równie żałośni. A może nawet bardziej jeżeli uważacie się za lepszych.


Już sam tytuł nawiązujący do legendarnego dzieła Wyspiańskiego jest prowokujący. Czy Smarzowski chce powiedzieć, że stawia równie trafną diagnozę społeczeństwa, chce wstrząsnąć nami, abyśmy się obudzili ze złego snu?
Oto nasze kompleksy, nasze ambicje (zastaw się, a postaw się), nasze kombinowanie (przeklęty bigosik, w który można wrzucić wszystko i nikt się nie pozna), nasze pijaństwo, nasze warcholstwo. Uważamy, że przy wódeczce i za łapówki wszystko da się załatwić, uwielbiamy żeby inni nas podziwiali i nam zazdrościli, marzymy o tym by nasze dzieci miały dobry start, choć ważniejsze jest to co na pokaz, niż to co naprawdę. Czy to jest tylko obraz wsi? Przecież w wielu środowiskach wcale nie wygląda to inaczej - mentalność, sposób myślenia przekazują rodzice swoim dzieciom i nie raz, choć byśmy wcale tego nie chcieli, ulegamy myśleniu "co inni powiedzą"...
wesele2
Główny bohater filmu - badylarz Wojnar, który właśnie wyprawie wesele swojej córce, nie mógł przewidzieć przewrotnego losu, który sprawi, że uroczystość zmieni się w jego osobistą katastrofę i jakąś totalną degrengoladę. Chciał dobrze, wyszło jak wyszło. 
Całość kręci się wcale nie wokół alkoholu (choć jest go pełno i jak to u Smarzowskiego nie są to widoki przyjemne), on jest co najwyżej katalizatorem i przyspiesza wydarzenia, ale w centrum są pieniądze - oto bożek współczesnego Polaka, który zrobi wszystko by je zdobyć. Można się ożenić bez miłości, można zrobić coś na lewo, ukraść, oszukać, zakombinować, a jak wpadniesz w kłopoty najwyżej podzielisz się z innymi, licząc, że są równie pazerni jak ty... 

Smutne. Bo to właściwie nie jest komedia, ale dramat pełną gębą.
No bo z kogo się śmiejemy, jak nie z samych siebie?

Przerysowane, ale jednak sporo w tym prawdy.
Dziędziel, Topa, Jakubik, Dyblik - pokazali tu takie twarze, które na długo potem utrwaliły ich wizerunek...


************************************
Dziś notka troszkę wyjątkowa, bo chciałbym zaprosić wszystkich zaglądających na Notatnik do pewnego projektu. Nie trzeba dużo 
- przecież jeżeli masz bloga lub profil na FB, wielu znajomych, do których można przesłać to zaproszenie, to nie zajmie Ci to wiele czasu;
- a może masz jakieś książki dla dzieci i młodzieży, które leżą i już nikt do nich nie zagląda, nie są zniszczone i mógłbyś przekazać je innym.
To jest właśnie sedno projektu do którego zachęciła mnie Kronika Kota Nakręcacza. Zbieramy książka dla Biblioteczki Małego Pacjenta w Szpitalu Klinicznym nr 1 im. prof. Tadeusza Sokołowskiego w Szczecinie.  
Akcja jest częścią większego projektu Zaczytanych - ale tym razem właśnie krótki okres na naszą inicjatywę i cel, który jest do szybkiego osiągnięcia. Jedna placówka i dziesiątki/setki dzieciaków, które będą się przewijać przez  nią w najbliższym czasie.
Wszystkie szczegóły są na FB lub na stronie akcji
Każdy może przyłączyć się do projektu - wystarczy przecież wysłać choć jedną książkę. Może jednak warto rzucić hasło wśród znajomych i zrobić zrzutkę na przesyłkę?

Książki wysyłamy na adres:
Centrum Administracyjne Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych w Brzegu
Poprzeczna 3
49-304 Brzeg
Z dopiskiem „ Biblioteczka Małych Pacjentów”

Jeżeli w jakikolwiek sposób dołączacie do projektu - dajcie znać organizatorom, niech ta wydłużająca się lista różnych osób dobre woli będzie zachętą dla innych. Tak niewiele trzeba by sprawić komuś radość.
I w tym samym duchu :)

9 komentarzy:

  1. Napisałam u siebie na blogu.
    Pewnie też coś wyślę jak uda mi się znaleźć coś nie za bardzo zaczytanego bo książki u nas są w użyciu codziennym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki bardzo! Przyda się każdy egzemplarz!

      Usuń
  2. Świetnie się składa! W weekend przygotuję paczkę, a w poniedziałek ją wyślę. Dzięki za informacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cudownie! daj znać tylko organizatorom! Niech dopiszą Cię do listy darczyńców!

      Usuń
    2. Dobra. Tak zrobię. Pozdrawiam. :)

      Usuń
  3. Już idę buszować w księgozbiorze swoim i nie tylko a w wolnej chwili skrobnę wieści na blogu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać lud blogujacy ma wielkie serca :-D

      Usuń
  4. A jak! Info dodane a książki po niedzieli ruszą w świat.Mam nadzieję,że jeszcze kilka blogujących osób się przyłączy

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobry pomysł. Warto też ogłosić w przedszkolach czy szkołach. W przedszkolu mojego synka co rusz są podobne akcje - przy okazji dzieci uczą się dzielenia z innymi, a rodzice mogą oddać te książki, z których ich dzieci już "wyrosły".

    OdpowiedzUsuń