wtorek, 23 grudnia 2014

Kraina lodu, czyli choć odrobinę tego śniegu stamtąd...


photo.titleJuż prawie, prawie świątecznie, tylko pogoda spłatała nam figla, najdelikatniej mówiąc. Może jeszcze jutro będzie chwilka, by wrzucić notkę z życzeniami, ale gdyby nie - to już dziś ode mnie dla Was.
Ciepła w sercu i w domu, zimna za oknem, porządku w głowie i lekkiego, twórczego bałaganu w tym co robicie, czym się zajmujecie, wygodnych kapci, fotela, a odrobiny dyskomfortu w pracy, by nie spędzać tam zbyt wiele czasu. No i przede wszystkim czasu dla siebie i dla bliskich! Nie dajmy się zwariować, że tylko kasa, kasa, praca, praca, obowiązki. 

I dziś notka, która mi się kojarzy z czasem świątecznym. Wiecie dlaczego? Nie, wcale nie dlatego, że to plenery zimowe, a ja już tęsknię do prawdziwej aury Bożego Narodzenia, jaką pamiętam z dzieciństwa. Chodzi o to, że jak już wrócimy ze spacerów, odejdziemy od stołów, to fantastyczny czas, który możemy spędzić całą rodzinką np. przy planszówce, albo przy takich bajkach jak ta. Disney jak zwykle niezawodny. Coś tam do śmiechu, coś do wzruszenia się. Dla każdego coś miłego.

Co prawda nie za bardzo wiem czemu to niby ma być adaptacja Królowej Śniegu, skoro scenariusz wcale jej nie przypomina, ale nie będę się czepiał. Wytwórnia już przyzwyczaiła nas do tego, że bawią się pierwowzorami, zmieniając je na swoje kopyto. 
Pamiętam, że dzieci (były same) z seansu w kinie były zachwycone, potem wielu, nawet dorosłych znajomych mówiło mi wiele dobrego i Krainie Lodu (że taka wyjątkowa, słodka, piękna itd.), więc jak tylko upolowałem w tv, sam musiałem sprawdzić co jest na rzeczy.
I wiecie co? Niby wszystko jest bardzo klasycznie jak to u Disneya - piękne kolory, fajna historia, trochę schematyczne postacie (nawet przypominają z wyglądu te z Zaplątanych), dużo piosenek. Ale czegoś mi zabrakło. Na pewno chciałoby się więcej humoru (chociaż bałwanek Olaf, dubbingowany przez Czesława Mozila rzeczywiście błyskotliwy), ale też w samej historii czegoś mi było mało. Może brak jakiegoś wyraźnego czarnego charakteru? Przecież nawet "zła siostra", która przez swój przeklęty dar tak boi się ludzi, nie jest zła sama w sobie - walczy o prawo do samotności, na którą sama się skazuje, bo nie widzi innej możliwości. Nie chce krzywdzić innych i przeraża ją własna umiejętność zamrażania wszystkiego czego się dotknie. 
A może po prostu ckliwość tego scenariusza tym razem po prostu nie trafiła w mój nastrój? 
Serca niewieście chyba tym razem lepiej się odnajdą w tym obrazie, bo to właśnie dwie siostry stanowią tu centrum całej akcji i są najbardziej wyrazistymi postaciami. Poza Olafem, panowie raczej mogą się schować, bo niewiele z nich pożytku...
To oczywiście nie jest tak, że lubię tylko bajki z męskimi bohaterami (przecież bardzo lubię np. Meridę), ale po prostu spodziewałem się po scenariuszu czegoś ciut więcej niż sentymentalizm rodem z plastikowych filmików o Barbie.  
Efekty cudne i coraz bliżej animacjom do realności, ale do tego już zdążyliśmy się przyzwyczaić. 














































15 komentarzy:

  1. Życzenia świąteczne zawsze najlepiej składać osobiście, jednak ponieważ nie mam takiej możliwości, postanowiłam zrezygnować z oklepanych formułek i dla wszystkich moli książkowych przygotować w tym roku coś specjalnego :). Zapraszam na mojego bloga, na którym znajdziesz filmik, który możesz potraktować jako kartkę świąteczną w wersji deluxe ;). Mam nadzieję, że Ci się spodoba i WESOŁYCH ŚWIĄT! :)
    Pozdrawiam,
    Esa

    OdpowiedzUsuń
  2. Marudzisz troszkę! :) Dla mnie film był prześwietny, płakałam przy nim rzewnie, podczas, gdy moja siostra zaśmiewała się w głos z żartów Olafa. A piosenki... cudo! Dawno Disney nie stworzył czegoś tak fajnego. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może i marudzę :) wybacz, po prostu facet po 40-tce inaczej odbiera tego typu produkcje... Ale za to z wielkim sentymentem wracam do rzeczy, które już są bardziej wiekowe np. Dzwonnik z Notre Dame, Piękna i Bestia i stąd mój ograniczony entuzjazm dla rzeczy nowych (bo do moich emocji przy oglądaniu tamtych raczej nie doskoczą)

      Usuń
  3. Też mi czegoś zabrakło, ale moja młodsza kuzynka była zachwycona :). Nawet jej na te Mikołajki upolowałam pełno różnych gadżetów - w sam raz pomysł na prezent miałam ;).

    // Wesołych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kraina Lodu jest genialna mogę powiedzieć to śmiało, dawno nie oglądałam czegoś tak wspaniałego Utwory świetnie wykonane. Nie mogę się doczekać części drugiej, która obecnie jest w fazie tworzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo nawet nie wiedziałem. może i ja się skuszę. Trochę obawiam się czy nie przeszarżują z bałwankiem...

      Usuń
  5. Mnie ona zauroczyła. Miewam w sobie nadal wiele z dziecka i wtedy jest problem, że coś mi się strasznie podoba, ale trudno jest mi to uzasadnić;)
    A piosenki z niej słucham do dziś. Zresztą dzisiaj wybiórczo oglądałam wersję oryginalną.

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam "Frozen" i wydaje mi się, że to dobrze, że Disney odchodzi od wyraźnie zarysowanych czarnych charakterów. Albo stara się tłumaczyć te z przeszłości, jak choćby Diabolinę w najnowszej "Czarownicy". Niech dzieciaki wiedzą, że większość naprawdę zależy od punktu widzenia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale nie uważasz, że w ten sposób coś się traci, rozmywa nie tylko wyraźną linię podziału dobro-zło, ale i fabuła jest mniej ciekawa?

      Usuń
    2. No właśnie nie, bo nigdy nie wiadomo, co zrobi przeciwnik. W dodatku, właśnie, przeciwnik, nie wróg. Dobra rozkmina tak w zasadzie.

      Usuń
  7. Zdrowych i Pogodnych Świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bajka robi furorę od długiego już czasu, a dziewczynki zapatrzone w tę ckliwość (jak to określiłeś) i czekają na swoich wybawców:) Czesława głos jest ok.

    OdpowiedzUsuń