piątek, 22 sierpnia 2014

Ostatnie piętro, czyli świetna rola w kiepskim filmie




Czasem trafia się taki obraz, który mimo ogromnego potencjału jaki tkwi w pomyśle, w obsadzie, jest ogromnym rozczarowaniem i zastanawiamy się: jak to można było tak spieprzyć? Prawdziwa historia oficera z niewielkiego miasteczka i jego rodziny, którą wykorzystano do scenariusza, już sama w sobie była dużym potencjałem. Po pierwsze tak rzadko na naszych ekranach goszczą wojskowi i ich rodziny, to temat ciekawy i do rozwinięcia. Ale tu mieliśmy jeszcze przecież materiał prawie jak z thrillera: jakieś machlojki w jednostce, jedyny sprawiedliwy, który zaczyna mieć kłopoty, groźby, sugestie, podejrzenia. I to uczucie osaczenia, gdy świat, którym żyłeś przez kilkadziesiąt lat, nagle okazuje się wrogi, osuwa się spod nóg. Co wybierzesz: wygodne ciepełko, stołek i pogodzenie się z realiami, czy wierność własnym zasadom?
Można by w ten sposób.

Ostatnie piętroAle nie wiadomo dlaczego reżyser postanowił do tego pomysłu podopisywać jeszcze inne rzeczy, tak aby trochę "ubogacić" rys psychologiczny głównego bohatera. Wyszło na opak. Nie dość, że kochający mąż i ojciec (no dobra: surowy i zazdrosny), to służbista, pedant, antysemita, homofob, choleryk, głęboko wierzący i praktykujący katolik, a w ogóle to dewiant i paranoik. No przerysowane to niemiłosiernie. Bóg, honor, ojczyzna i oczywiście wszystko zlane w jedną nierozerwalną całość. Nie wspomnę już o innych postaciach, bo prawdę mówiąc nie ma za bardzo o czym - naszkicowano je zbyt ogólnikowo, skupiając się głównie na oficerze. I byłoby prawdę mówiąc nie do zniesienie gdyby nie ogromna mocna strona tego obrazu, czyli obsadzony w roli głównej Janusz Chabior. Nawet największe idiotyzmy scenariusza jestem gotów wybaczyć, bo zagrał tak, że po prostu oklaski na stojąco. Cholera facet ma jakaś niesamowitą charyzmę. 
Oglądałem więc coraz bardziej zdegustowany tym jak bardzo popadanie w paranoję, chorobę psychiczną, dla reżysera wiąże się chyba głównie z modlitwą i przekonaniami narodowca. To on wychodzi tu na tego "złego", a nie koledzy z jednostki, którzy chleją na umór, dupczą dokoła i rozkradają majątek jednostki, w poważaniu mając dobro kraju. To już nie jest film o załamaniu się żołnierza, ale raczej zacieranie rąk, że na światło dzienne ujawniło się "prawdziwe zło". Ten jad, który sączył ojciec swoim dzieciom - Sienkiewicz, miłość do ojczyzny, krytyczna ocena przemian moralnych (np. promocji homoseksualizmu), tężyzna fizyczna, historia, czy np. zwracanie uwagi nastoletniej córki by się "nie szlajała z byle kim", wreszcie zostanie ukrócony. Oj zapędził się pan reżyser w swojej poprawności.

Można było z tego pomysłu wyciągnąć dużo więcej, tu niestety zabrakło realizmu, zbyt wiele jest kompletnego braku logiki. Szaleństwo na tle mieszkanka w bloku i flagi na balkonie wyszło jakoś mało przekonująco. 

Opis, który proponuje nam dystrybutor jest bardzo, bardzo na wyrost. 
Kapitan Wojska Polskiego (Janusz Chabior), trafia na ślad afery, która zmieni całe jego życie. Wierząc, że musi stanąć w obronie swojej rodziny, złamie wszystkie wojskowe regulaminy. Kto tak naprawdę jest największym zagrożeniem dla jego bliskich? Czy z miłości można zamienić swoją rodzinę w zakładników? W czasach, gdy patriotyzm dla większości ludzi jest pustym frazesem, dla niego stanie się sensem życia. Inspirowany prawdziwymi wydarzeniami thriller, dostarcza emocji, po których na drżących nogach wychodzi się z kina. 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza