czwartek, 19 czerwca 2014

Powstanie Warszawskie, czyli te zdjęcia już nigdy nie będą takie jak kiedyś


Ten film od pierwszych informacji wzbudzał ciekawość. Wydawałoby się, że kroniki i zdjęcia z Powstania Warszawskiego to temat, który jest już jakoś wyeksploatowany, że nie wzbudzi już emocji. Jak opracować taki materiał, by nie był zbyt przytłaczający, jak przekonać ludzi by poszli do kina? Okazuje się, że Muzeum zebrało grupę ludzi i opracowało ten pomysł w taki sposób, że powstał nie tylko ciekawy film, ale wokół niego dzieje się tyle medialnie, w mediach społecznościowych, jak wokół mało której innej produkcji. Po prostu brawa! 

Do tematu pewnie będę jeszcze wracał, bo na recenzję czeka album "Rozpoznani", który również jest mocno związany z premierą samego filmu, ale dziś choć kilka zdań. Nie notowałem ich zaraz po seansie, ale wtedy nawet trudno mi było jakoś ogarnąć te wszystkie emocje. "Powstanie Warszawskie" jest wyjątkowe nie tylko dlatego, że jak twierdzą twórcy to "pierwszy na świecie dramat wojenny non-fiction", ale właśnie ze względu na to, że przybliża nam ludzi i wydarzenia, które wydawały się bardzo odległe. Nic nie udaje, wykorzystuje jedynie zdjęcia archiwalne, ale poprzez koloryzację tych scen, zmienia ich postrzeganie.
 
To nawet nie sama historia i próba ufabularyzowania materiałów (rozmowy dwóch braci, którzy trafiają do oddziału propagandy i mają kręcić kroniki powstańcze), ale właśnie kolor i ogromna pieczołowitość by odtworzyć realia tamtych dni, nadają temu tak silne poczucie identyfikacji, bliskości do tych postaci.
To nie są jacyś herosi, bohaterowie bez skazy, ale ludzie, którzy wydają się bardzo podobni do nas. Przez to, że nie oglądamy jak to często bywało przy okazji rocznic Powstania, scen walk, a właśnie normalne życie, które próbowali prowadzić w cieniu działań wojennych, sprawia, że dużo lepiej ich rozumiemy. To tak jakby nasz sąsiad, jakiś kuzyn, czy przyjaciel, wpadł właśnie w bramę i krzyknął, że wybuchło powstanie i biegnie budować barykadę. 
Pokazanie tak dużej ilości zdjęć ludności cywilnej zaangażowanej w pomoc powstańcom, pierwsze dni radości i nadziei, euforii, pozwala na trochę inne spojrzenie. Ten kontrast z następnymi porażającymi sekwencjami, z narastającą determinację, trudem, ofiarami i nadchodzącą porażką, sprawia że jeszcze bardziej dociera do nas to co przeżywali ci ludzie. Tak młodzi. Z tak gorącymi sercami. 

Można by siedzieć miesiącami i wymyślać scenariusze, analizować różne historie, które będą miały największą "siłę rażenia", a tu okazuje się, że fragmenty tych kronik powodują takie wzruszenie, że trudno je powstrzymać i na sali i nawet już po wyjściu. 
Prawdziwi ludzie, za którymi stoją prawdziwe wydarzenia, historie. To właśnie autentyczność i prawda stanowią o sile tego dzieła. Dla wszystkich, którzy to od początku rozumieli, włożyli w to serce i wiele czasu pracy, by taki efekt uzyskać, wielkie, wielkie podziękowania. Gdy słucha się o tych wszystkich detalach, np. próbach czytania z warg postaci z kronik, albo odtwarzanie kolorów ubrań, i widzi się potem efekt końcowy, trudno nie bić braw. Chwilami zapominamy, że to dokument.
Materiały prasowe_Powstanie Warszawskie_Produkcja Muzeum Powstania Warszawskiego_Dystrybucja Next Film (4) kopiaNie czekajcie na ten film na dvd, w telewizji. Jeżeli jeszcze nie byliście - idźcie do kina. 
Czy jest idealnie? Pewnie można by szukać niedociągnięć (np. moim zdaniem chwilami trochę infantylne dialogi), ale jednak mimo wszystko wrażenie jest niesamowite. Próba przerzucenia jakiegoś pomostu między przeszłości i widzem, który siedzi w kinie dziś, tu i teraz, moim zdaniem się udała. Filmem fabularnym chyba taki efekt trudno by było osiągnąć.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz