piątek, 20 czerwca 2014

Baczyński, czyli zamiast dialogów - wiersze


No to kontynuujmy wątek Powstania Warszawskiego. Tym razem film, w którym walk i wojny jest niewiele, przynajmniej w warstwie wizualnej. Ale przecież trudno oddzielić twórczość i poetę od czasów w jakich żył - to co widział, przeżywał, miało znaczący wpływ na to co pisał. Jego wrażliwość pchała go do zupełnie innych rzeczy niż karabin, ale czasy były takie, że źle by się czuł, gdyby za niego nie chwycił. 
Raptem 70 minut. Pełne poezji zarówno w treści, jak i w dziwny sposób również w obrazie. 


Bo też nie jest to w sensie dosłownym film fabularny, biograficzny, dramat wojenny, w którym wierność wydarzeniom jest najważniejsza. To raczej kolaż mieszający zdjęcia dokumentalne, wywiady z ludźmi znającymi Baczyńskiego, fabułę, sekwencje bardziej poetyckie niż realne, a na to wszystko nakładają się jeszcze współczesne zdjęcia ze spotkania miłośników wierszy poety, ze slamu gdzie recytuje się jego twórczość. Znowu próbuje budować się ten pomost między przeszłością i teraźniejszości, pokazać, że ci młodzi ludzie, którzy wtedy walczyli, kochali, ginęli, wcale nie są tak odlegli od nas, że są bardzo podobni.
Całość nie jest łatwa w odbiorze, ale ma w sobie coś ciekawego, jakąś energię i wrażliwość, szaleństwo bliskie poezji. Może to wyjście lepsze niż opowiadać kolejny, mało interesujący dla młodych ludzi film biograficzny? Na pewno jest oryginalnie. A może ktoś właśnie dzięki takiemu podejściu na nowo odkryje tę twórczość?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz