piątek, 21 sierpnia 2026

Duch w szpitalu - Róża Hajkuś, czyli jak wydobyć z ludzi dobro

Hmmm, okładka w stylu "Zanim wystygnie kawa", opis też trochę obiecuje coś podobnego, Róża Hajkuś jednak proponuje coś innego. Niby jest duch, jakiś element magiczny, który stara się popychać bieg wydarzeń albo przynajmniej w niego ingerować, bo nie zawsze mu wychodzi, jednak cała historia dużo mocniej ciągnie w stronę obyczaju, spraw życiowych, nie obiecując tak jak często mamy to w tych azjatyckich historiach, rozwiązania wszystkich problemów. 

I powiem Wam że to mi się nawet bardziej podoba. Te realia polskie, miejsce akcji które autorka dobrze zna (bo jest lekarzem), humor, jakby znajomi bohaterowie nie tylko nie ujmują uroku temu co przyciągało do pełnych ciepła książek z Japonii czy Korei jakich mamy wysyp na rynku, ale nawet jeszcze lepiej się to czyta. Odchodzi oczywiście element odmiennej kultury, egzotyki, za to jest jakoś tak swojsko. Z tym całym naszym polskim marudzeniem, wypaleniem, skupieniem na sobie, różnymi problemami. A pewnego ciepła i wiary w ludzi, w dobro i tak nie brakuje.


 

Oto prowincjonalny szpital i duch, który trochę nudził się na oddziale pediatrii, którym się opiekuje i postanowił trochę "zadziałać", żeby ludzie trochę większą uwagę zaczęli zwracać na... No właśnie, nawet nie na niego, choć dzieci twierdzą że go widzą i się z nim bawią. A więc raczej by zaczęli zwracać większą uwagę na siebie nawzajem? 

Niby drobna rzecz, czyli blokada drzwi na oddziale, a ile może się zadziać. Personel który nie może iść do domu, przepracowany ale wciąż gotów do opiekowania się pacjentami, kilku dorosłych facetów, którzy znaleźli się tam przypadkiem bo wyszli na dymka na korytarz i teraz nie mogą wrócić do siebie, jacyś rodzice opiekujący się swoimi dziećmi... Tych postaci jest sporo i każde z nich ma tu dla siebie moment. Te wątki w pewnym momencie się splatają, widzimy powiązania i nawet jeżeli one mogą wydawać się zbyt naciągane, to dla mnie ważniejsze są uczucia jakie się z tymi historiami wiążą. Nie tylko choroba, lęk o kogoś bliskiego, ale i żałoba, rozpacz, tęsknota, samotność... I czułość. Czasem taka ukryta, którą boimy się okazać, czasem przykryta szorstkością, ale gdy stworzy się odpowiednie warunki, potrafi się rozwinąć i zarażać innych ludzi.   


Nie zdradzam nic więcej, ale powiem Wam że połknąłem z przyjemnością. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz