Do niektórych sztuk powracam kilkukrotnie, zwykle jednak towarzyszy temu spora przerwa, która nie odbiera przyjemności oglądania tego samego po raz wtóry. Tym razem jednak postanowiłem zrobić sobie "seans porównawczy" i z repertuaru Teatru Telewizji (wiadomo gdzie oglądać online prawda?) a dokładniej z sekcji Kobry, czyli Teatru Sensacji wybrałem sobie dwie wersje "Upiora w kuchni". W dodatku obie w reżyserii Janusza Majewskiego tyle że różni je prawie 20 lat. A dla tych, którzy chcą to zobaczyć na żywo wciąż zdaje się jeszcze gra to Teatr Kamienic (pisałem o nim tak). To zabawne doświadczenie, gdy słyszysz ten sam tekst słowo w słowo, ale widzisz jak dużo też może włożyć od siebie aktor i pewnie swoje dokłada reżyser. No i autor, który ukrywa się za pseudonimem Patrick G. Clark, by jeszcze bardziej sprawiało to wrażenie brytyjskiej czarnej komedii w starym stylu.
Wersja z roku 1993 jest odrobinę dłuższa, zawiera kilka dodatkowych scen i wątków, których nie było w pierwszej wersji (m.in. scena w barze z Markiem Kondratem w roli barmana i trochę doklejona na siłę scena z pastorem i jego towarzyszem), ale tak to można powiedzieć, że powtarzają się nie tylko słowa, ale i konkretne sceny i ruchy. Ach no i łączy je postać Wiktora Zborowskiego, który w roku 1976 grał młodego policjanta, a potem już "awansował" na inspektora :)
Trudno dokonywać porównań kreacji aktorskich, bo wiadomo że to mimo wszystko kwestia pewnego podejścia (np. mimo całej sympatii do Leonarda Pietraszaka, to jednak Wilhelmi w pierwszej wersji jest dużo bardziej przekonujący, no i jak on gra pijanego :)) i naszych uczuć wobec jakiegoś aktora/aktorki. I tak na pewno stawiam na duet Irena Kwiatkowska i Hanna Śleszyńska w rolach najważniejszych, czyli kobiet prowadzących pensjonat, w którym w dziwny sposób umierają kolejni goście. Są po prostu dużo bardziej żywiołowe, zabawne. Za to w rolach policjantów mimo wszystko ciekawsi są chyba ze starszej wersji Jan Machulski i Marek Walczewski. Dylemat spory i ciekaw jestem Waszych wrażeń.
Nawet znając tekst i pamiętając że to dość prosta ramotka, to i tak można mieć zabawę obserwując znane twarze w tych charakterystycznych rolach. No i często w dużo młodszych wersjach :)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz