środa, 19 sierpnia 2026

Za wszelką cenę, czyli a nie lepiej byłoby w dwugodzinnym filmie?

I jeszcze jedna produkcja, która ma podobny motyw w fabule - dla dziecka zrobisz wszystko. Za serialem stoi Harlan Coben, którego Netflix eksploatuje aż do przesady, no ale co zrobić, skoro widzowie kochają jego historie. Nawet jeżeli potem na ekranie twórcy robią z nich coś dziwnego, zatracając nie tylko klimat, ale i logikę.  

Może w trakcie lektury to nie rzuca się tak bardzo w oczy, ale gdy musisz rozciągnąć to na 8 godzin i cały czas podkręcać atmosferę by utrzymać tempo, nic dziwnego że widać grube szwy jakimi próbuje się to wszystko zszywać i nielogiczności. Lepiej naprawdę czasem byłoby zostawić pewne wątki, skupić się na tym co najważniejsze, by nie zmuszać widza by 8 godzin czekał na finał, który w dodatku go rozczaruje. Im dalej tym bowiem jest słabiej...



Tempo jest niezłe a punkt wyjścia trochę szalony. Oto mężczyzna zostaje skazany za zamordowanie swojego synka i trafia do więzienia na długie lata. Żona stara się o nim zapomnieć, bo mimo jego zaprzeczeń, dowody były tak silne, że nikt nie miał wątpliwości. I oto po kilku latach trafia do niego szwagierka, która twierdzi iż ma podejrzenie iż jego syn żyje, że ktoś go porwał...


I tu zaczyna się rollercoaster, czyli oczywiście ucieczka z więzienia, odszukiwanie kolejnych osób, które mogą mu cokolwiek powiedzieć na temat tamtej nocy, dostarczyć jakichś poszlak i odpowiedzi na pytanie kto mógł to zrobić i gdzie teraz jej jego synek. Tyle że każdy jego krok wydaje się być śledzony nie tylko przez policję, która depcze mu po ogonie, ale przez kogoś kto usuwa wszystkich świadków i dowody. A ewentualne trupy znowu spadają na konto bohatera. 

Jak długo można ciągnąć to w taki sposób? Ano długo jak się okazuje, zahaczając i o mafię i o obecnego męża byłej żony, byle tylko wciąż stawiać widza w obliczu jakichś zwrotów akcji, z których każdy jest już coraz mniej logiczny. Finału pozwolę sobie nie komentować. 

No da się obejrzeć, nie przeczę. Zrobione całkiem sprawnie, ale przeciągnięte i niestety scenariusz mocno nie dopracowane. Jakby liczyła się efektywność, a nie logika. Ile razy można przykładać bohaterowi lufę do głowy, by w ostatniej chwili się rozmyślać? 


Schematyczne i bez większego polotu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz