
Myślałeś kiedyś o tym jak gromadzić te ulotne chwile towarzyszące dobremu filmowi, spektaklowi, płycie czy książce? To miejsce na dzielenie się opiniami czy emocjami. Zachwytem i rozczarowaniem. Mam nadzieję, że będzie ono nie tylko dla mnie. W natłoku śmieci warto szukać perełek - każdy dzień to jedna propozycja kulturalna w notatniku. Znajdźmy czas dla siebie - na książkę, kino, teatr, koncert czy płytę. Jeżeli nie teraz to kiedy?
niedziela, 13 kwietnia 2014
Składam się z ciągłych powtórzeń - Artur Rojek, czyli szukając własnej drogi (ale i tak szkoda Myslovitz)

Tej płyty raczej bym nie kupił. Tu już nawet nie chodzi o chwilami drażniący wokal, bo przecież to zawsze było w jego muzyce (jednak do tych tekstów pasuje jak ulał). Ale niestety jak dla mnie zabrakło tego za co lubiłem Myslovitz - grania gitarowego. Rojek stworzył album odważny, wydaje się, że bardzo osobisty, ale niestety muzycznie poszedł w kierunku, który niespecjalnie mnie pociąga. Jest sporo elektroniki, gitar jak dla mnie za mało, jest kameralnie i raczej do "wsłuchania się" niż do słuchania. To nie są kawałki, które można by polubić od pierwszego odsłuchu (chyba poza pierwszym, czyli "Lato 76"). W większości jest spokojnie, balladowo, chyba większą szansę na "przebojowość" ma "To co będzie".
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Jestem właśnie bardzo ciekawa tej płyty i trochę się obawiam że mi nie podejdzie, dlatego wciąż zwlekam z odsłuchaniem... ale Myslovitz wciąż nie mogę przeboleć, eh..
OdpowiedzUsuńano żal. Dziwię się że wciąż recenzenci podkreślają jakie to Myslovitz było wtórne wobec tego co muzycznie w Wielkiej Brytanii. A mnie to mało wzrusza. I tak uważam że byli świetni!
UsuńTo chyba po prostu nie Twoje klimaty ;) Ja uważam, że ta płyta jest genialna. Lubię takie elektro, dokładnie takie. I właśnie wpadają w ucho piosenki od pierwszego przesłuchania. U mnie tak było przede wszystkim z "Kilkoma momentami skupienia" i "Czasem, który pozostał". I nie chcą mi wyjść z głowy te kawałki. Miałam bardzo duże obawy co do tej płyty, ale odetchnęłam z ulgą już po pierwszym przesłuchaniu. Spodziewałam się, że to nie będzie takie gitarowe jak Myslovitz. Cóż, pewnie jak po kilku przesłuchaniach nie zaskoczyło, to jednak nie Twoja bajka, ale nie ma się co tym przejmować ;)
OdpowiedzUsuńZa Myslovitz nie przepadalem,wiec muzycznie ten krazek bardziej mi odpowiada.Tylko glos Artura dalej jednak drazni.W niektorych utworach mniej,w innych bardziej.
OdpowiedzUsuń