środa, 12 lutego 2014

Polski hydraulik i nowe opowieści ze Szwecji - Maciej Zaremba Bielawski, czyli ku rozwadze

Na początek warto zaznaczyć, że to już drugie wydanie tej pozycji - tym razem jednak rozbudowane aż o 4 nowe reportaże. Nawet jeżeli więc mieliście do czynienia z tym tytułem, to warto zerknąć na to co pojawiło się nowego.

Szczerze powiem, że od dawna jakoś z dystansem podchodziłem do opinii na temat Szwecji, nazywających ja rajem na ziemi. Oto miejsce bezpieczne, przyjazne, może i surowe, ale za to jaki komfort życia. Nawet wysokie podatki płaci się z radością, bo zarabiasz tyle, że cię stać, a za socjal niestety się płaci. Dzięki książce Zaremby możemy zajrzeć trochę za kulisy tego dobrobytu, a raczej przyjrzeć się czy rzeczywiście wygląda on tak cudownie. Autor wie o czym pisze, bo mieszka w Szwecji już kilkadziesiąt lat, pisze dla tamtejszych gazet, nie są to więc krytykanckie wypociny kogoś kto zajrzał tam na chwilę i opisuje rzeczywistość, której nie zna. Wręcz odwrotnie - choć kilkukrotnie autor dokonuje jakichś porównań z sytuacji w Polsce, to pisze z punktu widzenia Szweda, który po prostu wścieka się na pewne rzeczy. A czego jak czego, ale dociekliwości w poszukiwaniu odpowiedzi na swoje frustracje trudno Zarembie odmówić.
Jak wyglądają prawa pracy w Szwecji? Jak są traktowani i opłacani obcokrajowcy? Jak wygląda słynny szwedzki system opieki społecznej, sprawiedliwości albo służba zdrowia? Co się dzieje w edukacji młodych ludzi? Mnóstwo pytań o przyczyny błędów, absurdów, znieczulicy, biurokratyzacji i odhumanizowania. I wciąż poszukiwanie odpowiedzi. Czy to ludzie zawinili podejmując złe decyzje, czy to chore przepisy i uwarunkowania ich do tego zmuszają? Możemy łapać się za głowę przy różnych przykładach sytuacji, w których ewidentnie ktoś został pokrzywdzony, ale jeszcze bardziej zadziwia to, że ta krzywda często jest ignorowana przez osoby, które powinny ja naprawić. Ba! Często ludzie ci uważają, że niczym nie zawinili. Dziennikarz ma być tym, który po tygodniach grzebania w sprawie, znajdzie przyczyny których miesiącami nie mógł znaleźć sztab innych ludzi?  Dziwny to kraj, który mając na sztandarach hasła dobrobytu, sprawiedliwości, wolności, równych praw, tolerancji, nie dostrzega iż pomysły urzędników lub polityków nijak się mają do praktycznych problemów w społecznościach lokalnych, do realnych problemów. Piękna fasada, a za nią wiele koszmarnych losów ludzi, zmuszonych do walki z systemem, w którym człowiek jest mało ważny - ważniejsze są paragrafy, rubryczki, definicje. Oj warto te teksty zadedykować ku rozwadze i naszych decydentów!    

Chcecie przykładów? Proszę bardzo. Z reportażu o ośrodku dla imigrantów i pracownikach socjalnych fragment dotyczący tego za co można zostać ukaranym:
Ten kto odwiedza uchodźcę w domu lub idzie z nim na kawę wyrzeka się swego zawodu.
Nauczycielowi nie wolno rozmawiać z rodzicami dziecka.
Próby pocieszania oczekujących na azyl są błędem ze strony tłumacza. 
Przedszkolanka dopuszcza się przewinienia służbowego odwiedzając dziecko z okazji urodzin i dając się poczęstować tortem.
Tłumaczowi nie wolno tłumaczyć listów w czasie wolnym od pracy
str. 131
Mało? To może coś jeszcze. Młodzieżówka Krajowego Stowarzyszenia Równouprawnienia Seksualnego domagała się zmian w podręcznikach, żądając np. usunięcia takich fragmentów: 
W szczególnych warunkach, na przykład w więzieniu, gdzie spotyka się wyłącznie osoby tej samej płci, osoby heteroseksualne mogą wykazywać chwilowe skłonności homoseksualne.
Organizacja nie twierdziła, że tkwi tu błąd merytoryczny. Ale nie powinno się tak mówić, bo stwarza się wrażenie, że homoseks w niektórych warunkach jest jedynie drugim wyborem, co może być upokarzajace.
str. 344
Albo dyrektywa unijna 2000/78/EG, która może doprowadzić do bólu głowy naprawdę wielu Szwedów:
Ponieważ trudno jest dowieść dyskryminacji, wolno uczynić wyjątek od zasady, że na skarżącym spoczywa cały ciężar dowodowy.
str. 345
Naprawdę sporo materiału do przemyśleń i dyskusji. Czy naprawdę za "urażenie uczuć", które jest bardzo subiektywne, można ścigać ludzi, nie zwracając uwagi na brak podstaw merytorycznych do takich skarg (świetny reportaż o tym co wyrabia się na wyższych uczelniach).

Można by się dziwić, że wszystkie te reportaże mają charakter interwencyjno-krytyczny. Przecież to tak jakby na podstawie reportażu z jednego miejsca, z jednej sytuacji, wyciągać wnioski, że to obraz całości. Dodajmy niewesoły, a raczej dość koszmarny. Możemy albo założyć, że takie teksty jedynie wybrano, jako najciekawsze i wstrząsające, albo też (i przychylam się ku tej tezie) po prostu taka już rola dziennikarza. By napisać dobry tekst, zająć się jakaś sprawą, wyjaśnić ją i nagłośnić, on sam też musi być nią poruszony. I to zdumienie, tę złość, rozgoryczenie autora, czuje się tu wielokrotnie. Czemu tak często zaślepienie i wiara w dogmat przepisu lub ideologii, kompletnie przysłania człowieka i jego problemy, jego życie?

Czy to tylko o Szwecji? Przeczytajcie i zobaczcie, że nie tylko. Choćby to co dzieje się u nas z etosem zawodu lekarza, czy nauczyciela, wskazuje na to, że wkrótce możemy stanąć przed takimi samym problemami. Państwo opiekuńcze, demokratyzacja, racjonalizacja, unowocześnienie, równouprawnienie, to piękne frazesy i warto zadawać sobie pytanie co za tym w konkretnych sytuacjach stoi, jakie będą tego konsekwencje.         

Za książkę dziękuję wydawnictwu Agora.

2 komentarze:

  1. Wobec tego polecam CI także minibooka "Skandynawski raj". Tam również podano wiele ciekawych przykładów. :)

    OdpowiedzUsuń