wtorek, 11 stycznia 2011

Smolik 4, czyli czy muzyka może się sączyć z głośników

To już czwarta płyta autorska tego kompozytora i instrumentalisty, nie wydaje płyt zbyt często, od czasu do czasu możemy posmakować jeszcze płyt które sygnuje jako producent. Ale każda płyta autorska Smolika trafia u mnie od razu do kolekcji - brakuje bowiem muzyki na takim poziomie w naszym kraju. Chillout u nas króluje w niektórych stacjach radiowych raczej w porach nocnych, może w niektórych klubach, natomiast w większości są to produkcje zagraniczne. Smolik - można być tego pewnym zawsze obdaruje nas sporą dawką pop, ale bez tandety czy samej elektroniki - raczej relaksacyjnego i wysmakowanego stylistycznie. Tu świetne nastrojowe kompozycje dodatkowo ubogacili wokalem zaproszeni gości - jest m.in. znana z wcześniejszych płyt Mika Urbaniak, jest Gaba Kulka, Natalia z Mikromusic oraz goście z zagranicy np. Emmanuelle Seigner, Victor Davies (świetne "V Girl").

Na nowej płycie producent wykorzystał dużo instrumentów dętych, są też fantastyczne smyczki - ogólnie świetne aranżacje, bardzo przestrzenne brzmienie. Muzyka sączy się delikatnie, a my coraz bardziej odpływamy :) Niby nic odkrywczego, ale co z tego, skoro słucha się tego tak przyjemnie? Może brak jednoznacznych hitów, ale to płyta do której będę wracał - faworyci dla mnie to "Memotion" "L.O.O.T.T."  i "Fades Away". Szkoda tylko, że to tylko 10 utworów a na kolejną płytę znowu przyjdzie czekać...
A więc długi jesienny lub zimowy wieczór i obojętnie czy spędzamy go samotnie, czy też we dwoje - oto płytka dzięki której temperatura stanie się cieplejsza, a nastrój nawet po trudnym dniu się poprawi.
a oto próbka

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza