Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malarstwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malarstwo. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 lipca 2026

Nabiści, prorocy nowej sztuki, czyli Łazienki Królewskie zapraszają

Łazienki Królewskie to nie tylko miejsce na spacer, ale i okazja do tego by cieszyć oczy piękną sztuką i warto o tym pamiętać. Tym bardziej że aż do listopada dochodzi jeszcze jeden argument: ciekawa wystawa dzięki której mamy okazję cieszyć oczy wieloma znakomitymi dziełami m.in. ze zbiorów Musée d'Orsay. To rzadka okazja, tym bardziej warto więc wybrać się do Podchorążówki, zwłaszcza że wystawa, podobnie jak inne miejsca w Łazienkach Królewskich w piątki dostępna jest za darmo (patrz tu). Polecam też Waszej uwadze wykłady, warsztaty i oprowadzenia kuratorskie - to cudowna okazja by dowiedzieć się więcej o danych dziełach i zobaczyć je w szerszym kontekście. To oferta zarówno do młodszych jak i dla dorosłych.
 

Niewiele Wam mówi określenie Nabiści? Tym bardziej warto się wybrać! 

Jest koniec XIX wieku grupa przyjaciół, studentów Académie Julian, marzy o wielkiej rewolucji sztuki, o wyzwoleniu jej z roli czystego naśladownictwa rzeczywistości. Punktem wyjścia jest dla nich spotkanie ze sztuką Paula Gauguina. Zainspirowani jego twórczością powołują grupę, którą nazywają „Les Nabis”, czyli Prorocy nowej sztuki - Nabiści. „Nabi” to po arabsku i hebrajsku „prorok”. Nabiści kochali kolor, prostą formę. Ich malarstwo wyróżniają płaskie plamy barwne i grube kontury. W skład tej grupy wchodzą Paul Sérusier, Maurice Denis, Pierre Bonnard, Edouard Vuillard, Félix Vallotton. I prace wszystkich tych artystów można zobaczyć w Łazienkach Królewskich! 
Ale to nie wszystko.

piątek, 6 czerwca 2025

Kolekcja - Borysław Czyżak, czyli potrzeba tworzenia i potrzeba obcowania ze sztuką

Ciekaw jestem czy gdybym nie był takim laikiem (a powiem nawet mocniej - ignorantem) w znajomości sztuki współczesnej, odebrałbym bym ten tytuł inaczej. Przecież to kwestia bardzo indywidualna czy coś się podoba, czy coś rozumiesz, czy uznajesz to za piękne. 

Gdy jednak masz za przewodnika kogoś kto sztukę kocha, rozumie, potrafi o niej opowiadać z pasją, nagle i ty zaczynasz dostrzegać coś więcej niż zwykle. Ważne żeby poza pierwszym rzutem oka i pierwszą refleksją ("cóż za absurd - kolorowy kwadrat", "też by tak potrafił", "a jakieś to dziwne"), przyglądać się dalej, szukać w sobie i w tym czego dokonał artysta jakichś emocji.   

Borysław Czyżak muszę przyznać że przewodnikiem jest doskonałym. Nie tylko wprowadza nas w pewien kontekst - pokazując życiorys, wpływy różnych nurtów, artystów, mistrzów, poszukiwania własnego stylu w różnych okresach - ale i zaprasza właśnie na taką wędrówkę gdzie możemy przyglądać się, analizować nawet drobne detale. Pierwsze spojrzenie, a potem wyruszamy wgłąb...

niedziela, 4 grudnia 2022

Tamara Łempicka - Virginie Greiner, Daphné Collignon, czyli elegancka, fascynująca, odważna

Wciąż jakoś nie po drodze mi na wystawę do Konstancina, choć to już ostatnie dni, ale może jeszcze zdążę. Na razie jeszcze w głowie wystawa lubelska twórczości Tamary Łempickiej, zdecydowanie jednak mi mało. Nic więc dziwnego, że gdy wczoraj byłem w bibliotece w Ożarowie Mazowieckim, gdzie znajomi organizowali wymiankę książek, zobaczyłem wśród komiksów wydawnictwo Marginesów poświęcone artystce, nie mogłem się oprzeć. Towarzystwo czekało aż skończę lekturę :) Choć sama kreska jakoś bardzo nie powala, kompozycja rysunków jest dość klasyczna, to muszę przyznać, że trochę ona oddaje też klimat jej twórczości. Nie kolorystycznie, bo tu jest dużo sepii, ale raczej w uwypuklaniu pewnych fragmentów ciała w wyraźniejszy sposób. No i fantastycznie w tą historię obrazkową wpisane są jej prace! 

czwartek, 29 lipca 2021

Dwaj artyści na literkę B, czyli na Pragie

Jak siedzisz w mieście w te upały, a na kino nie masz ochoty (a w knajpach ile można siedzieć), pozostają parki, może miejsce nad wodą. Ale czemu nie galerie? Centrum Praskie Koneser daje fajną możliwość, bo to nie jedna galeria, ale kilka miejsc wystawowych, czasem sztuka, która wkracza w przestrzeń publiczną, sporo fajnych knajpek, koncerty, spektakle... Nas przyciągnęły tam dwie głośne wystawy - Banksy'ego oraz Beksińskiego. Obu panów nie trzeba przedstawiać, więc dziś mało pisania, a więcej fotek. Ot, taka impresja i ogólne wrażenia.

poniedziałek, 14 czerwca 2021

Francisco de Goya w serii Malarstwo światowe, czyli nie tylko portrety

W domu całkiem spora kolekcja albumów malarstwa światowego, ale wciąż jeżeli tylko mam okazję, uzupełniam swoją kolekcję. Tym razem w ręce wpadł jeden z tomików wydawanych przez Wydawnictwo BOSZ. Francisco de Goya y Lucientes to (1746-1828), jeden z najważniejszych artystów hiszpańskich, który pewnie większości kojarzy się z portretami, jakie malował na dworze królewskim, może ktoś zna (choćby z okładki książkowej) jego słynny obraz "Saturn pożerający własne dzieci" i cykl tzw. czarnych obrazów. Ciekawie jest jednak zobaczyć cały przekrój jego dzieł, pojawianie się motywów ludowych, czy wreszcie to co malował pod koniec swojego życia na ścianach swojego domu (tak - te obrazy, które wiszą w muzeach to często kopie przenoszone na płótno przez kogoś innego).

wtorek, 3 października 2017

Twój Vincent, czyli tworzenie sercem

Pierwszy na świecie film długometrażowy, zrealizowany techniką malarską. Genialny hołd dla wielkiego artysty. Niesamowity kunszt i mozolna praca, która przyniosła oszałamiający efekt. Te i inne pochwały można przeczytać na temat filmu "Twój Vincent", który od najbliższego piątku już w kinach. I powiem Wam, że żadna nie jest specjalnie przesadzone. Warstwa wizualna tego filmu po prostu zachwyca. Nie tylko ze względu na świadomość ile benedyktyńskiej pracy w to włożono (blisko 10 lat, ponad 100 malarzy, 65000 klatek, z których każda była obrabiana "ręcznie"). Po prostu na naszych oczach obrazy, które znamy z albumów, po prostu ożywają. Im lepiej zna się obrazy Van Gogha (w filmie wykorzystano prawie 100), tym większy zachwyt będzie się odczuwać.

poniedziałek, 13 marca 2017

Osobliwy świat Hieronymusa Boscha, czyli wirtualne wędrowanie po świecie


Po raz kolejny dziś miałem okazję oglądać projekt Exhibition on screen, czyli wystawę malarstwa na dużym ekranie. W Multikinie powiedziałbym, że nawet na bardzo dużym. Ale to właśnie jest cudowne, bo to przecież nie tylko film dokumentalny, przybliżenie twórczości danego malarza, ale to co kocham najbardziej: oglądanie jego dzieł na bardzo dużym zbliżeniu. Właśnie te detale, omawiane przez specjalistów, historyków sztuki, kuratorów wystaw, podobają mi się w tym projekcie najbardziej.
W tym sezonie chyba jeszcze 3 premierowe filmy w Multikinie, a dla chętnych pewnie można upolować nawet starsze tytuły na powtórkach. Szczegóły, obejmujące cały cykl tu.

Dziś jeden z malarzy, którzy fascynują mnie od dawna: Hieronymus Bosch.
Wiem, wiem, powiecie, że to i tak nie to samo co pojechać i zobaczyć obraz na żywo. Ale powiedzcie sami - czy przy tych najsłynniejszych można zatrzymać się na dłużej, nie będąc zadeptanym przez tłum innych odwiedzających? No i trzeba jeździć po całym świecie, żeby zobaczyć to co Was interesuje. A tu wszystko macie w jednym miejscu. Prawie wszystkie obrazy zebrano bowiem w Het Noordbrabants Museum w ’s-Hertogenbosch, czyli rodzinnym miasteczku malarza, by uczcić jego 500 rocznicę jego śmierci. A tych których nie udało się ściągnąć na wystawę specjalną, ekipa filmowa i tak nie pominęła, czyli np. pojechali do Hiszpanii, by pokazać Ogród Rozkoszy.

czwartek, 11 lutego 2016

Van Gogh Alive, czyli ostatnia okazja

Odkładam na chwilę listę z tym co mam w głowie do recenzji (patrz wczorajsza notka - nadal możecie ustawiać kolejność), bo czas napisać o wystawie, która jest tylko do niedzieli w Warszawie. Może jeszcze ktoś z okolicy zdecyduje się na wyprawę. Mimo moich pewnych uwag - warto.
Warto, bo to Van Gogh i świetna prezentacja jego twórczości. Warto, bo w takich warunkach jeszcze tych obrazów nie widzieliście. I wybierzcie się czym prędzej, bo ku mojemu zdziwieniu i sporych cen biletów - wciąż jest sporo ludzi chętnych... A trudno komfortowo oglądać coś dłużej, gdy nie ma gdzie usiąść.