wtorek, 21 kwietnia 2026

Wolność po włosku, czyli nie mówcie mi jaka mam być

Muzycznie od wczoraj wciąż w kręgach funkowych, ale dziś plan był by napisać o dwóch albo trzech filmach, a tu 21 i nie mam ani zdania napisanego. No to hop hop hop, biegusiem...

"Wolność po włosku" od Gutek Film to rzecz raczej dla wytrawnych kinomaniaków, zresztą chyba jak każda z dzisiejszych pozycji jakie wybrałem na Notatnik. Ciekawa scenariuszowo, aktorsko, bo już wizualnie i montażowo nie ma tu fajerwerków. Goliarda Sapienza chyba nie jest u nas jakoś bardzo znana, choć jej powieść wydana pośmiertnie uznawana jest w niektórych środowiskach za rzecz kultową. Czy rzeczywiście jej życiorys zasługuje na uwagę, na opowiadanie? Przyznam że jest na tyle niebanalny że tak. To kobieta dojrzała, wyzwolona, dumna. Wyrok jaki musiała odsiedzieć w więzieniu gdy została uznana za złodziejkę nie złamał jej, a raczej otworzył oczy na ludzi, którzy mieli w życiu jeszcze mniej szczęścia, jeszcze bardziej zagubionych. 
Dystrybutor ładnie to określił słowami: to opowieść o przyjaźni, siostrzeństwie i potrzebie wolności. W klimacie słonecznych Włoch, ale i niezbyt wesołych tam lat 80, z brawurową rolą Valerii Golino, gwiazdy włoskiego kina. 


Pewnie bardziej spodoba się to paniom niż panom, z góry jednak uprzedzam, nie nastawiajcie się na komedię, czy jakąś wciągającą fabułę. To wszystko jest takie zwyczajne-niezwyczajne... Jak to w życiu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz