Postanowiłem wrócić do autora, którego śledziłem przez długi czas, od pierwszej powieści wydanej w Polsce, ale potem jakoś straciłem z oczu. Wiem że wydaje się go sporo i to nie tylko kryminałów ze świetnej serii, którą pokochałem z inspektorem Williamem Wistingiem, ale też jakaś seria dla młodzieży, pojawiły się również thrillery sensacyjno-kryminalne pisane wraz z Thomasem Engerem. I właśnie ten cykl postanowiłem wziąć na warsztat.
Zawsze ceniłem Horsta za realizm z jakim odtwarzał pracę policjanta, te papiery, przesłuchania, żmudne śledztwo, stawianie hipotez i czasem błądzenie po omacku. W tej nowej serii też tak bywa, mam jednak wrażenie że to książki pisane trochę bardziej "po amerykańsku", czyli jednak dużo większy nacisk jest na tempo, na to żeby cały czas zaskakiwać czytelnika. Do tego że mamy dwie perspektywy: policjanta oraz dziennikarki autor już zdążył nas przyzwyczaić, teraz tylko trochę te media się zmieniają, raczej chodzi o dziennik internetowy, a nie o prasę. No i bohaterka nie jest jego córką, choć córka też się pojawia. W pierwszym tomie cyklu poznajemy oboje, czyli komisarza Blixa oraz młodą blogerkę Emme Ramm, która początkowo będzie trochę go drażnić, potem jednak wymiana informacji mocno ich zbliży.
Zaczyna się od porwania, czy też zniknięcia znanej biegaczki, która właśnie miała wydać książkę, po niej zaś kolejne dość znane osoby są znajdowane zamordowane. Ktoś zrobił sobie wyliczankę i najwyraźniej wciął na cel tych, którzy jego zdaniem nie zasługują na sławę i popularność jaką zdobyli. Zaczyna się wyścig z czasem, a to właśnie Emma Ramm jako pierwsza wpada na pewien schemat, który pozwoli ciut zbliżyć się do sprawcy.
Blix jest gliną z doświadczeniem, choć ma też na swoim koncie pewną skazę – na początku kariery w trakcie interwencji podjął decyzję, która dla wielu okazała się kontrowersyjna i przyblokowała mu karierę. Jakoś się z tym pogodził, choć wścieka się gdy musi słuchać poleceń ludzi z mniejszym doświadczeniem od jego.
Zwykle policjanci raczej niechętnie współpracują z mediami, dla Blixa jednak to okazało się całkiem dobrym posunięciem. W końcu sprawca wciąż wyprzedzał ich, nie zostawiają poza trupami żadnych tropów, a ci którzy na co dzień kontaktują się z celebrytami najłatwiej mogą pomóc w powiązaniu pewnych sytuacji i znalezieniu motywu, a co za tym idzie również mordercy.
Czyta się szybko, jest dynamicznie, choć mam wrażenie że jednak zagadki ciekawsze były w serii z Wistingiem. Czy sięgnę po drugi tom cyklu który już liczy wydanych u nas całkiem sporo książek? Myślę że tak, choć na razie utrzymując tempo czytania jednego kryminału za drugim wciąż szukam jakichś zmian, rzadko kiedy od razu sięgam po kontynuację z tymi samymi bohaterami. Niby dziwne, ale może po to żeby się nie znudzić za szybko? Jak dobre, to będzie smakować po przerwie jeszcze lepiej!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz