wtorek, 11 grudnia 2012

Szalone nożyczki (Teatr Kwadrat), czyli demokracja w teatrze


Spektakl, który od 12 lat lat nieprzerwanie zapełnia salę po brzegi (z miejscami na schodach)? To jakiś fenomen, zwłaszcza, że w obsadzie nie ma wielkich nazwisk (znane, ale nie bardzo znane). Ja rozumiem, że ludzie lubią komedie i rzeczy lekkie, ale przecież jest teraz tyle rzeczy do wyboru, że wszystko szybciej się nudzi i oswaja. A tu proszę - w ostatnią niedzielę w Kwadracie tłumy. Ciekawe jak w innych miastach, bo wiem, że ta sztuka "chodzi" też w innych teatrach. 
Rzecz można by nazwać dość banalnym kryminałem z elementami komediowymi gdyby nie pomysł na wykorzystanie interakcji z widownią. Tak naprawdę to ciągnie całe przedstawienie - ludzie mają ogromną frajdę z tego co odbierają jako improwizację i z tego co rzeczywiście nią jest, czyli możliwości dialogu z aktorami. Ale po kolei.


Akcja dzieje się w salonie fryzjerskim gdzie wraz z właścicielką Barbarą pracuje Tonio Wzięty - oboje więcej czasu poświęcają ploteczkom, pogaduchom niż samej pracy i klient, który tu zajrzy, musi się do tego przyzwyczaić. Wchodząc na widownię od razu jesteśmy wrzuceni w akcję - co prawda jest tylko muzyka i nie słyszymy dialogów, ale to przecież nie przeszkadza pokazać gestami zabawnych sytuacji (tak też jest w przerwie między pierwszym i drugim aktem), zwłaszcza że Tonio gra stereotypowego homoseksualistę, więc salon, mimo, że jest damsko-męski, ma specyficzny klimat.      
Pierwszy akt to trochę zabawnych dialogów i sytuacji, które jednak przerwane zostają dramatycznym wydarzeniem. Oto w mieszkaniu nad salonem zamordowana została znana pianistka Izabela Richter. Wszyscy obecni (4 osoby) w zakładzie automatycznie stają się podejrzanymi o dokonanie tego czynu. Fabuła prosta i pewnie dalszy ciąg rozwiązywania tej zagadki nie byłby tak pociągający gdyby nie zapalenie świateł i po krótkim przesłuchaniu zwrócenie się do publiczności z prośbą o ciąg dalszy. Tak właśnie wygląda prawie cały akt drugi - w przerwie widzowie mają też możliwość porozmawiania z aktorem grającym postać policjanta prowadzącego śledztwo, ale potem pytania zadawane są już z sali na forum. I wtedy zaczyna się zabawa na całego - każde nawet najbardziej poważne pytanie budzi oczywiście reakcję poszczególnych postaci, nie tylko robią miny, wykręcają się od odpowiedzi, ale czasem wchodzą w dialog i interakcję z zadającym pytanie. Nie ma to jak dobra improwizacja! Można zgadywać, że cały zespół ma już sporo doświadczenia i wie czego się spodziewać, ale i tak duże brawa za błyskotliwe reakcje i dialogi. W każdym razie ubaw po pachy! Po zakończeniu tego specyficznego przesłuchania, to właśnie publiczność wybiera w głosowaniu najbardziej podejrzaną osobę i w zależności o jego wyniku, zakończenie jest do tego dostosowane.  
W każdym przedstawieniu aktorzy dbają by znalazło się w dialogach trochę aktualności, wszystko sprawia więc wrażenie nie tyle zamkniętego scenariusza, ale czegoś żywego, świeżego. Pomaga też w tym muzyka - hity dobrane tak abyśmy podrygiwali nóżką jakbyśmy naprawdę trafili do fryzjera. 
Zagrane brawurowo - no bo jak w takim przedstawieniu nie wykorzystać wszelkich możliwości przerysowań, śmieszności i stereotypów. W obsadzie m.in. Lucyna Malec, Ewa Wencel, Jacek Łuczak (w roli Tonia robi furorę), Grzegorz Wons (prowadzący dochodzenie). 
Może i nie jest to sztuka najwyższych lotów, ale pomysł rzeczywiście świetny i przy dobrym zespole aktorskim i fajnej energii na sali gwarantuje to dobrą zabawę.
    

7 komentarzy:

  1. W Krakowie też grają:)
    W przyszłym tygodniu jedna z klas mojego gimnazjum wybiera się na ten spektakl.

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie też :) W Teatrze Powszechny w Łodzi- ostatnio nawet jakiś "jubileusz" był.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to chyba właśnie z Waszego teatru na gościnne występy do Warszawy przyjeżdża Jacek Łuczak! przerysowana jego gra, ale też przyciąga uwagę

      Usuń
    2. Też byłam w Łodzi, chyba z 10 lat temu. Wiem, że są osoby, które obejrzały już ten spektakl po kilka razy :)

      Usuń
  3. Wspaniały, relaksujący spektakl, któfy warto obejrzeć. Byłam na nim też w Powszechnym w Łodzi, też z Łuczakiem. Spektakl stary jak świat, ale z przyjemnością obejrzałabym go ponownie. Polecam dla szukających teatralnej rozrywki.

    OdpowiedzUsuń