Myślałeś kiedyś o tym jak gromadzić te ulotne chwile towarzyszące dobremu filmowi, spektaklowi, płycie czy książce? To miejsce na dzielenie się opiniami czy emocjami. Zachwytem i rozczarowaniem. Mam nadzieję, że będzie ono nie tylko dla mnie. W natłoku śmieci warto szukać perełek - każdy dzień to jedna propozycja kulturalna w notatniku. Znajdźmy czas dla siebie - na książkę, kino, teatr, koncert czy płytę. Jeżeli nie teraz to kiedy?
poniedziałek, 30 marca 2026
Chamowo, czyli wielka płyta i prywatny kosmos poety
Robert: Przeprowadzić się ze Śródmieścia, pewnie nie tylko od różnych rozrywek i miejsc dobrze znanych, ale i od znajomych, od życia towarzyskiego, komuś znanemu nie było łatwo. Zwłaszcza że to nie była jak dziś kwestia decyzji i zorganizowania przewozu rzeczy, ale i całej urzędniczej przeprawy, by wszystkich formalności dopełnić. Ten dziennik, spisywany przez pierwszy rok życia w nowym miejscu, to jednocześnie fajna fotografia tamtych czasów, a jednocześnie możliwość przyglądania się niebanalnej osobowości, introwertyka, człowieka mającego już swoje lata, po zawale, szanowanego pisarza i próbującego odnaleźć się w zupełnie nowych warunkach.
piątek, 9 maja 2025
Druga zmiana, czyli nie bój się...
Trochę mam zaległości w notkach teatralnych, ale do końca maja może się z tym uporam. I czasem żałuję, że wrzucam pewne notki trochę późno, bo to może oznaczać że na zobaczenie jakiegoś przedstawienia będziecie mieli niewielkie szanse. Obok spektakli repertuarowych zdarza mi się bowiem zaglądać na wydarzenia takie jak projekty Teatru Jeszcze - dość przedziwnego tworu, w ramach którego kilka tygodni przygotowuje się spektakl, by potem pokazać go darmowo raptem kilka razy. I za rok pracują nad czymś nowym.
Widziałem ich przedstawienia już chyba 4 razy i za każdym razem mocno im kibicuję, doceniając ich pomysły i zaangażowanie. Nie jest przecież problemem gdy amatorom reżyser pokaże palcem co mają robić, oni jednak pracują trochę inaczej. Teatr Jeszcze to grupa złożona z warszawskich nauczycieli i pracowników placówek edukacyjnych działająca od czterech lat w ramach Warszawskiego Centrum Innowacji Edukacyjno-Społecznych i Szkoleń. Każdy spektakl wymyślają od początku do końca sami, z własnych refleksji, historii, doświadczeń, grupowo decydując o każdej scenie, a współpracująca z nimi reżyserka Natalia Fijewska-Zdanowska z ekipy Teatr Młyn pomaga im ubrać to w całość. Co roku wybierają dla siebie jakiś ważny ich zdaniem temat, opowiadali już m.in. o międzypokoleniowej traumie, przemocy jako modelu który sobie przekazujemy, o więziach i barierach w komunikacji.
Dotąd sporo było w tym co robią ruchu, elementów pantomimy, teraz mocniej postawiono na tekst, choć oni mieszają różne techniki, bawią się tym. I uwaga - poniżej parę zdań o najnowszym spektaklu i podam Wam jeszcze termin o którym wiem, może ktoś się zdecyduje żeby ich obejrzeć i oklaskiwać.
piątek, 25 kwietnia 2025
Mewa, czyli krzesła, kamera, emocje...
Maga: Dziwna ta „Mewa” w reżyserii Katarzyny Minkowskiej jako spektakl dyplomowy studentów Akademii Teatralnej w Warszawie. Niby Czechow, ale taki nie do końca. Przełożenie scen i akcentów nie robi krzywdy oryginałowi, jednak patrzenie na tę sztukę w takiej formie zmienia perspektywę. Już sceny początkowe pomiędzy Niną i Trieplewem (Maria Kresa i Jakub Dyniewicz) wprowadzają nas w trochę inną narrację, a scenografia (krzesła ustawiane w półokrąg) przywołuje na myśl terapię grupową.
Robert: Wychodzimy z kostiumów, scenografii, z kontekstu epoki, miejsca, czasu. Co zostaje? Emocje? Interakcje?
MaGa: Ta sztuka toczy się tu i teraz. Nie ma przeskoku dwóch lat, by zobaczyć jak życie obeszło się z bohaterami. Jest jedna doba, która odkryje wszystkie tajemnice rodzinne, pokaże rozterki i sekrety poszczególnych bohaterów, a mamy tu dziwną pętlę ludzi, którzy kochają, ale nie są kochani. Na tym tle walka buntownika Konstantego usiłującego walczyć o swój głos w teatrze, traktującego wcześniejsze formy jako stare, skostniałe i nie do przyjęcia, tworzącego dzieło jednak tak kiczowate, że aż śmieszne – zakrawa na parodię.
wtorek, 17 listopada 2020
Ja, czyli dusza rockmena wyje
poniedziałek, 1 lutego 2016
Barbarzyńcy, czyli o tym, jak nie zostałem aktorem...
czwartek, 28 stycznia 2016
Noc całego życia, czyli spektakl, który zmienił moje myślenie o teatrze ...
W
ostatnich dniach widziałem kilka różnych przedstawień w różnych teatrach,
bywało, że wychodziłem wściekły z powodu straty czasu, czasem zawiedziony, że
dobry pomysł nie został odpowiednio wykorzystany, aż w środę wybrałem się do
Teatru Żydowskiego. Stało się, muszę zrewidować wszystkie sądy, które
wygłaszałem na temat tego teatru… Kto
myśli, że oto stwierdzę, że nagle coś się zepsuło, że wynudziłem się, będzie
zawiedziony. Rewizja poglądów dotyczyć będzie raczej tego, że wszystkie
spektakle w wykonaniu artystów Teatru
Żydowskiego, które do tej pory chwaliłem, bledną przy tym, co pokazano w „Nocy
całego życia”. To, co wydarzyło się tego wieczoru, tworzy historię polskiego
teatru.




