Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ateneum. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ateneum. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 marca 2026

Chamowo, czyli wielka płyta i prywatny kosmos poety

MaGa: Któż z nas w swoim życiu nie przeprowadzał się na nowe miejsce chociaż raz. Znamy więc te spojrzenia sąsiadów wcześniej zasiedlonych, nasze obserwowanie środowiska w jakim przyszło nam zamieszkać i pierwsze próby adaptacji w „nowym terenie”. Znamy to uczucie oswajania nowych dźwięków, odgłosów, nawoływań. O wielu z nas, zasiedlających nowe osiedla w pobliżu tych wcześniejszych, niekiedy przedwojennych, mówiono „chamowo”, bo niby gorsze, bardziej plebejskie, hałaśliwe, zbyt barwne. Podobnie było z bohaterem spektaklu Mironem Białoszewskim; zamieszkał w 1975r. na nowym osiedlu w pobliżu „starej” Saskiej Kępy.


Robert: Przeprowadzić się ze Śródmieścia, pewnie nie tylko od różnych rozrywek i miejsc dobrze znanych, ale i od znajomych, od życia towarzyskiego, komuś znanemu nie było łatwo. Zwłaszcza że to nie była jak dziś kwestia decyzji i zorganizowania przewozu rzeczy, ale i całej urzędniczej przeprawy, by wszystkich formalności dopełnić. Ten dziennik, spisywany przez pierwszy rok życia w nowym miejscu, to jednocześnie fajna fotografia tamtych czasów, a jednocześnie możliwość przyglądania się niebanalnej osobowości, introwertyka, człowieka mającego już swoje lata, po zawale, szanowanego pisarza i próbującego odnaleźć się w zupełnie nowych warunkach.

poniedziałek, 8 lutego 2016

Mary Stuart, czyli taniec śmierci w Teatrze Ateneum

            Jeśli ktoś chce wybrać się do teatru, żeby zobaczyć kawał dobrej roboty - zapraszam do Ateneum. „Mary Stuart” spodoba się wszystkim, którzy chcą zobaczyć gwiazdę w nietypowej dla siebie roli, ale też i tym, którzy szukają czegoś innego niż klasyczna forma teatru, zawiedzeni mogą być jedynie ci, którzy naczytali się romansów historycznych i widzieliby najsłynniejszą królową Szkocji jako dostojną władczynię, łamaną przez los w łzawej otoczce przyjaciół i bliskich.

wtorek, 19 stycznia 2016

Tramwaj zwany pożądaniem, czyli niezła Julia Kijowska w Ateneum

        Fabuła sztuki Tennessee Williamsa jest jedną z bardziej fascynujących w historii dramatu, co powoduje, ze od 1947 r., kiedy po raz pierwszy wystawiono ją na Broadway`u (dokonał tego Elia Kazan), często pojawia się na scenach całego świata. Na jej podstawie już w 1951 r. Kazan dokonał równie słynnej ekranizacji, w której główne role zagrali Vivien Leigh i Marlon Brando, a film zdobył cztery Oscary (i aż dwanaście nominacji). Później (m.in. w 1984 r. i 1995 r.) przenoszono sztukę na ekran jeszcze wielokrotnie.
„Tramwaj zwany pożądaniem” to historia Blanche DuBois, niezrównoważonej kobiety, ogarniętej żądzą zdobywania mężczyzn i poruszającej się na granicy świata rzeczywistego oraz swojej urojonej wizji własnej pozycji i klasy, która przybywa do Nowego Orleanu w odwiedziny do siostry, która wyszła za mąż za brutalnego i prostackiego potomka polskich emigrantów – Stanleya Kowalskiego. Blanche uwodzi przyjaciela Kowalskich – Mitcha, chcąc znaleźć w jego ramionach oparcie w trudnych czasach. A te nie są sprzyjające – straciła dom, oszukując w opinii Stanleya przy jego sprzedaży własną siostrę – Stellę, a także posadę nauczycielki za romans z uczniem, natomiast rozwiązły tryb życia przyczynił się do powstania plotek, które zmusiły ją do opuszczenia rodzinnego Laurell. W trakcie urodzinowego przyjęcia Blanche w wyniku awantury ciężarna Stella zaczyna odczuwać bóle brzucha i musi zostać odwieziona przez męża do szpitala. W tym czasie Mitch, powiadomiony przez Stanleya o prawdziwym życiu Blanche zrywa z nią. Kiedy wraca ze szpitala pan domu, dochodzi- bądź to realnie, bądź tylko w wyobraźni Blanche do gwałtu, a bohaterka traci kontakt z rzeczywistością i zostaje odwieziona do zakładu dla psychicznie chorych.