Pokazywanie postów oznaczonych etykietą angielski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą angielski. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 kwietnia 2023

Poradnik prawdziwej damy. Dobre maniery a morderstwo - Dianne Freeman, czyli być niezależną, choćby wbrew wszystkim

Dla szukających jakiejś odmiany w kryminałach, dla lubiących retro, na horyzoncie pojawił się ciekawy, nowy cykl, osadzony w czasach wiktoriańskich. Poradnik prawdziwej damy daje możliwość dotknięcia tamtej epoki w różnych jej wymiarach, jak np. stroje, życie wyższych sfer, reguły postępowania, ale i trochę, poprzez bohaterkę cyklu, burzy ten porządek, pokazuje sztywne ramy, z których kobiety próbowały się wyrwać.
Hrabina Frances Wynn jest bowiem młodą wdową, która postanowiła nie podporządkowywać się rodzinie zmarłego męża i wepchnąć w rolę kobiety, która ma być już wiecznie uzależniona od innych. Na szczęście jej amerykańska i bogata rodzina, choć wepchnęła ją w małżeństwo z człowiekiem z angielskiej arystokracji (ach ten prestiż), ale wyczuwając że tamten nie śmierdzi groszem, zadbała by konto Frances pozostawało wyłącznie od jej dyspozycji. Zamiast łożyć w nieskończoność w siedzibę rodziny byłego męża i ich zachcianki, ona woli przeprowadzić się do Londynu i tu kupić dla siebie niewielki dom. Chce być niezależna, nawet jeżeli nie każdemu się to podoba. Będzie musiała zmierzyć się z plotkami i niestety również jawnymi oskarżeniami, bo oto szwagier doprowadził do zablokowania jej konta sugerując iż to ona zamordowała męża. 

wtorek, 2 lutego 2021

Upadek i wzlot Reginalda Perrina - David Nobbs, czyli no i po co to ciągnąć w ten sposób...

Na okładce dopisek: humor brytyjski, jakby to miało wyjaśniać wszystko :) W sumie powieści Davida Nobbsa z 1975 roku rzeczywiście może kojarzyć nam się z humorem angielskim jaki poznawaliśmy w latach 70 czy 80 z różnych seriali. Nie ma tu może aż tyle absurdu co u Monty Pythona, ale jest na pewno ta dziwna mieszanka flegmy, elegancji i prób przełamania ram, jakie wyznacza społeczeństwo. Bohater ze swoimi decyzjami, które zmieniały się dość często, przypominał mi postacie z powieści Mendozy, które tak mnie drażniły, na szczęście fabuła była mniej przekombinowana. Powiedziałbym nawet, że sama akcja jest tu mniej istotna, jak to jak się czują i co myślą poszczególne postacie. Nawet to co mówią jest sprawą drugorzędną, bo jak to bywa u Anglików, wcale nie zawsze mówią to co myślą. To chyba największy problem głównego bohatera, czyli Reginalda Perrina. Niby ma wszystko, ale zaczyna się dusić, zniechęca go myślenie, że ma poświęcić kolejne lata na to, by utrzymywać ten stan jaki jest: rodzina, praca, dom, kot, konto, rutyna. Najpierw próbuje zrobić jakiś odważny ruch, który by dostarczył mu ekscytacji, zapoczątkował jakąś zmianę. Skoro jednak z romansem nie bardzo wyszło, Reginald przygotował sobie plan, który ma zmienić wszystko.

niedziela, 1 stycznia 2017

O postanowieniach noworocznych słów kilka, czyli m.in. o książkach po angielsku ze słownikiem

Siódmy rok Notatnika Kulturalnego rozpoczęty! I Nowy Rok przywitany kulturalnie, bo z żoną w kinie na La La Land (notka jutro). Można więc rzec, że jestem pełen zapału, pomysłów i otwarty na nowe doświadczenia. 1 stycznia, zwykle tacy jesteśmy, dużo sobie obiecujemy, robimy postawienia, plany, chcemy coś zmieniać... A potem przychodzi codzienność, jakiś kryzys i rzucamy wszystko w diabły.
Czego nam potrzeba by takie postanowienia miały sens? Na pewno wytrwałości. Choć wiele osób mówi, że warto mieć cel dalekosiężny, do którego się dąży, ja należę do tych, którzy wolą myśleć o perspektywie krótkiej - dziś się udało i mam postanowienie, że jutro zrobię wszystko, aby się też powiodło. A jak się zdarzy potknięcie, to bez histerii, nadrabiamy np. podwójną dawkę ćwiczeń. Nie ze wszystkim mi się udaje (z ćwiczeniami za żadne skarby, ale za to blog żyje 365 dni w roku), ale gdy już wpada w łapki dodatkowa pomoc, to i motywacja rośnie. Mam więc kolejne postanowienie: wezmę się końcu na serio za angielski.
Całkiem niedawno dostałem do zapoznania się trzy lektury wydawnictwa Ze słownikiem, trochę już nad nimi siedziałem i chciałbym je Wam trochę przybliżyć, bo pomysł wydaje się bardzo dobry.
Na rynku mamy całkiem sporo różnych pozycji, czasem nawet wydawanych z jednoczesnym tekstem po polsku na sąsiedniej stronie, ale to trochę rozleniwia i ma jeszcze jedną sporą wadę. Niestety (i nie rozumiem dlaczego) spora ich ilość to niepełny tekst powieści, jakieś skróty, uwspółcześnienia. A my przecież nie tylko chcemy czytać w oryginale, ale również czytać konkretny tekst, a nie cokolwiek, prawda? Pozycje wydawane przez Ze słownikiem na tym tle się wyróżniają - to nie tylko oryginalny tekst, ale jego czytania nie zaburza ciągła chęć porównywania tego z tłumaczeniem. Słownik zamieszczony obok zawiera tylko wybrane, co trudniejsze słowa (choć jest również na końcu książki słownik dużo bardziej rozbudowany), wchodzimy więc w żywy tekst, musimy się trochę wgryźć. Czy to jest trudne?