piątek, 30 września 2011

Ojciec chrzestny, czyli wracam do klasyki

Kiedy ten film wchodził na ekrany to ja akurat pojawiłem sie na świecie, ale pamiętam, że jego emisja u nas budziła emocje nawet jeszcze w latach 80-tych - pamiętam opowiadania brata, jak to umawiali się z kumplami gdzieś w parku na spotkania  dwóch "rodzin" poprzebierani niczym mafiosi. Ile w tym prawdy - nie wiem. Ale film na pewno budził emocje. Czy nadal tak jest? Mówi się, że przywrócił (albo rozpoczął)  modę na filmy o tematyce gangsterskiej, przestępczej - tak go się najczęściej postrzega. Czy słusznie? Młody Coppola (pewnie dostał tę fuchę bo sam był Włochem) zbiera różne obrazy, które o mafii już wcześniej mieliśmy w głowach, ale też tworzy z tego coś nowego, co przebija wszystko co stworzono dotąd, co stanie się esencją opowieści o mafii włoskiej w Stanach tamtych czasów. Oczywiście potem będą np. Chłopcy z ferajny, ale to już trochę inne lata i inny styl opowiadania. Tu bardziej liczy się opowieść o świecie, który powoli odchodzi w przeszłość, świecie zasad, którym wierni są już tylko nieliczni... Spokojnie można by to nazwać świetnym dramatem i w ten sposób to oglądać, otoczkę gangsetrską potraktować jedynie jako świetne, ale jednak tło do opowieści o ludziach.
Mimo upływu lat te ponad 3 godziny ogląda sie z dużą przyjemnością - pewnie inaczej byłoby w kinie, ale smaczków tu jest tyle, że trudno sie nudzić - no chyba, że ktoś wychował sie na zupełnie innego rodzaju obrazach i szybkim kinie, a Ojca chrzestnego ogląda po raz pierwszy.  Vito Corleone (dość niesamowity Marlon Brando) jest tu symbolem tego świata dawnych zasad, który powoli odchodzi do lamusa, młodzi nie tylko chętnie by przejęli interes, ale i radykalnie zmienili i metody - pieniądze widzą głównie w narkotykach, nie uznają żadnych rewirów i ustaleń między rodzinami. To już wojna starego i nowego. Można by zacytować inny tytuł: "To nie jest kraj dla starych ludzi".
Ci którzy czekają na strzelaniny, niesamowite pościgi itp. długo w tym filmie na nie wyglądają - cała historia budowana jest powoli - najpierw od pokazania autorytetu ojca chrzestnego, kontroli nie tylko nad rodziną, bo wpływy praktycznie mogły rozszerzyć się na każdego (wystarczyło, że zostałeś "poproszony" o przysługę). Świat z jasną hierarchią, z podziałem ról na żołnierzy i dowódców, w którym przemoc pojawiała się po prostu jako pewna konsekwencja łamania zasad i odmawiania ojcu rodziny. Potem narasta napięcie - wiemy już, że pewna grupa dąży do konfliktu licząc na to iż okażą się silniejsi, wreszcie dojdzie do tego czego nikt się nie spodziewał - zamach na samego Don Vito Corleone. Ten jednak przeżył, więc cała rodzina mobilizuje się wokół niego - jego smierć oznacza dla nich koniec. I tu na scenę wkracza najciekawsza po ojcu chrzestnym postać - syn Michael (świetny młodziutki Al Pacino), który dotąd był "białą owcą" w rodzinie i nie chciał angażować się w działalność przestępczą. Bohater wojenny, który marzył o normalnym zyciu, teraz musi stanąć przed trudną decyzją czy pociągnąć za spust po to by walczyć o rodzinę, by dokonać zemsty wg. dawnych zasad. Jego ucieczka po tym co zrobi na Sycylię będzie dla niego nie tylko powrotem do korzeni rodzinnych, ale i pewnego rodzaju dojrzewaniem do roli jaką będzie musiał podjąć po powrocie - do przejęcia roli ojca chrzestnego. Przemiana jak się w nim dokonuje to jeden z najciekawszych wątków filmu - od ciepłego, prostego chłopaka, który chce żyć poza rodziną do bezwzględnego i chłodnego przywódcy, przestępcy któremu trudno okazywać uczucia nawet wobec najbliższych. Pokazanie tego jak wygląda życie prywatne (szczególnie gdy się ukrywają) członków rodziny Corleone w zestawieniu z ich "działalnością" i bezwzględnością dla wrogów daje wyrazisty kontrast, w którym widać i desperację i cierpienie. Na pewno nie widać szczęścia i sielanki jakie komuś wcześniej mogły się kojarzyc ze światem mafii (skoro mają kasę). Dla nich liczą się honor, szacunek, wierność, ale one mogą mieć w zmieniającym się świecie naprawdę okrutną cenę. Mimo, że Michael i jego rodzina w metodach niczym nie różnią sie od przeciwników nasza sympatia dla nich jest ewidentna. A jednocześnie to postacie tak złożone i świetnie pokazane, że trudno im zazdrościć. Rozumie się ich, trzyma kciuki i współczuje...
Kapitalne kreacje aktorskie (na dokładkę jeszcze James Caan, Diane Keaton i Robert Duvall), świetny klimat, dobre odtworzenie atmosfery lat 40-tych i 50-tych, no i jeszcze ta genialna muzyka Nino Roty, która dopełnia ten obraz. To co najbardziej interesujące to nawet nie sama struktura i działanie Rodziny, ale pokazanie tego co dzieje się w relacjach między nimi np. stosunek wszystkich dzieci do Vita Corleone.
Uczta. I tyle.
trailer


PS. zerknąłem jeszcze na statystyki dotyczące tych 9 miesięcy bloga - Jejku! 182 recenzji filmów (aż tyle?), 45 książek (chyba było wiecej ale nie o każdej chciałem pisać) i 35 płyt (ta kategoria przyznaję, że zawsze na końcu - słucham bardzo dużo, ale po prostu wrażenia z filmu albo ksiązki uciekają a do płyty zawsze sobie powtarzam że wróce i napisze "innym razem"). No to witajcie w październiku, bo na wrzesień plan zrealizowany.

9 komentarzy:

  1. Ja nigdy nie obejrzałem "Ojca chrzestnego". Z drugiej strony jestem zagorzałym kinomanem, więc czemu nie?

    OdpowiedzUsuń
  2. polecam choć od razu powiem Ci, że moja ulubiona część to II (pewnie o niej na dniach, a III sobie odświeżam)

    OdpowiedzUsuń
  3. uwielbiam Ojca Chrzestnego. najbardziej 1 i 2 częsć. Genialnie zrealizowany film, postacie, muzyka, Pacino, Brando... mam wszystkie częsci na dvd i zawsze jak sobie odswiezam to wyzwala we mnie mnóstwo emocji... UWIELBBIAM!

    Zresztą wszystkie gangsterskie filmy lubię. A fimy z Pacino szczególnie. Człowiek z blizną, Życia Carlita, Serpico (genialny!)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. ja jeszcze własnych nie mam, dlatego okazja by sobie je odświeżyć w tv sprawiła że zapchałem dysk dekodera... 10 godzin uczty :) a ile smakowitych scen, które sobie człowiek potem przypomina z innych filmów gdzie się na nie powoływano. Pacino świetny, ale i De Niro w dwójce kapitalny, tylko Garcia mnie trochę drazni w III

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojciec chrzestny to jest klasa sama w sobie, klasyka, której żal nie znać. Najbardziej zdziwił mnie mój syn, który w wieku 15 lat zaliczył wszystkie części, a ostatnio poprosił mnie o kupienie gry na PS odwołującej się do tego filmu. Nie ważne, że film z 1972, zdobywa coraz to nowe rzesze fanów

    OdpowiedzUsuń
  6. A czytałeś może książkę??? Film widziałam,ale książka powinna chyba bardziej działać na zmysły. Przeczytam i się dowiem.Jestem cichą fanką Twojego bloga :)uam20@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. @Kasia - to fakt, wciąż są osoby, które odkrywają klimat tego filmu, kończę oglądać po raz kolejny 3 i pewnie znów coś napiszę
    @Hordubal - bardzo mi miło z tym wyznaniem o fance - ale czemu cicha? jak są komentarze to już nie cicha :) oby następnym razem się powiodło w konkursie. A książki nie czytałem, sam jestem ciekaw, podobno ma duzo wiecej wątków

    OdpowiedzUsuń
  8. Masz rację,już nie jestem cichą i ukrytą fanką. Wyszłam na światło dzienne :)W końcu odwazyłam się ujawnić,pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  9. Film cudo, oglądałam kilka razy. A książkę przeczytałam stosunkowo niedawno i znakomicie się czyta, naprawdę. Brać się, kto jeszcze się nie wziął! :)

    OdpowiedzUsuń