czwartek, 15 sierpnia 2019

Yuli, czyli musisz wykorzystać szansę i talent

Nie wiem w ilu kinach ten film będzie pokazywany, ale miłośnicy baletu nie mogą go przegapić.
Carlos Yunior Acosta Quesada jest baletmistrzem o światowej renomie. A ten film to jego biografia. Pełna emocji i pasji. I oczywiście tańca.
Sam w filmie zagrał, choć we wspomnieniach z dzieciństwa i początków kariery pojawiają się też inni aktorzy. Ciekawa jest już sama konstrukcja filmu, bo osią jest spektakl, w którym bohater opowiada o sobie, o swojej drodze, ale jednocześnie o swoim kraju, o tęsknocie, trudnych relacjach z ojcem.
Carlos Yunior Acosta Quesada urodził się na Kubie w dość biednej rodzinie, od zawsze lubił tańczyć, ale raczej dla wygłupu, bo balet uważał za coś "pedalskiego". To ojciec, poczuł że dziecko ma talent, który powinno rozwijać i zmuszał go do chodzenia do szkoły. A potem cisnął, by za wszelką cenę łapać wszystkie okazje do rozwoju, nawet kosztem kontaktów z rodziną. Z 11 rodzeństwa żyjących w biedzie, z dzieciaka ulicy, chciał by ten wyrwał się na świat, by mu się poszczęściło.

Ta relacja nie jest więc łatwa. Yuli niejeden raz będzie się buntował, krzyczał że nienawidzi ojca i tego do czego go zmusił, chętnie by swój talent porzucił. Z czasem jednak doceni też jego poświęcenie i postawę. Syn kierowcy ciężarówki, wnuk niewolnicy, stanie na największych scenach świata oklaskiwany i podziwiany. Pierwszy czarnoskóry Romeo. Czy miałby szansę na karierę w kraju?


Film wypełnia nie tylko dużo scen pięknego tańca, ale i prawdziwe emocje. Tęsknota, dylematy, wyrzeczenia, wysiłek, samotność... A najciekawsze są tu próby przełożenia różnych zdarzeń, scen rozmów, które widzimy, na język tańca, gdy oglądamy próby do przedstawienia.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza