poniedziałek, 5 sierpnia 2019

Pol'and'rock festival, czyli mieszkam w Polsce

Gdzieś mi umknęła notka z roku ubiegłego, więc ją przypominam - 2018polandrock-festiwal-czyli-jadymy
A jak było w tym roku?
Dużo wrażeń. I ciężko wrócić do pracy. A niby tam też byłem służbowo. Podobnie jak rok temu byliśmy na ASP z naszym namiotem, więc znowu nie było tyle czasu i możliwości na korzystanie ze wszystkiego co oferuje festiwal, ale to nie tylko same minusy, bo również doświadczenie wielu ciekawych rozmów, spotkań.
Czasem stawałem na tyłach naszego namiotu i przysłuchiwałem się spotkaniom z gośćmi w ramach dużego namiotu Akademii Sztuk Przepięknych. Ileż ciekawych spotkań. Od tych bardziej na luzie jak z Zamachowskim, po dużo poważniejsze jak z sędzią Tuleją, Smarzowskim, Nosowską, o. Wiśniewskim. Myślę sobie, że dla kogoś o poglądach prawicowych, zwolennika rządów PiS, może to wszystko brzmieć jak zgromadzenie polityczne ich przeciwników, ale w tych wszystkich spotkaniach naprawdę wybrzmiewała troska o Polskę, o jej przyszłość, o wspólnotę, a nie o stołki, jak się o tym słyszy w TVP. Owszem politycy się pojawiają, ale tym razem nie było ich oficjalnie, nie byli zapraszani. I pewnie każdy mógłby w ten sposób. Rozmawiać, a nie jedynie się kłócić i obrażać, rozmawiać inteligentnie. Spotkanie z Szymonem Hołownią pokazuje że można nawet nie zgadzając się z kimś, dyskutować na argumenty. I teraz pewnie książka pójdzie na stos do czytania, bo się boję sięgać po nią zbyt szybko. Jeszcze mnie przekona do weganizmu...





Nie da się opowiedzieć pewnie wszystkiego. Pol'and'rock to przede wszystkim ludzie, którzy tworzą niesamowitą atmosferę. Freaki poprzebierane, pomysły na wyróżnienie się, luz, uśmiechy, serdeczność... Nawet do kogoś kogo 5 minut temu nie znałeś i być może nie zagadałbyś normalnie w swoim mieście bo np. różni was dwie lub trzy dekady różnicy wieku.
Albo ja jestem starszy i rzuca mi się to w oczy albo naprawdę coraz więcej jest młodzieży. Również tej nieletniej.
Oni dominują na koncertach i to ich gusta coraz częściej są uwzględniane - niektórzy artyści to dla mnie trochę off, ale znani są w necie i głównie przez młodych (Kwiat Jabłoni, Ralph Kamiński). To oni też pragną gwiazd typu Chylińska i piszczą jakby ujrzeli objawienie. Cóż. Przyjeżdża też coraz więcej ludzi, którzy chcą tam być, ale są z własną muzyką. W lesie często słychać techno lub nawet disco polo i więcej to chyba przyciąga niż oburza. Festiwal się zmienia. Owsiak i jego ekipa ciągną coraz więcej od sponsorów, pewnie ze względu na rosnące koszta, ale szkoda bo zmienia to trochę atmosferę.
Punkty z elektrykami, Coca Cola, jakieś inne potęgi handlowe jakoś kłócą mi się ze sprzeciwem wobec polityki koncernów i zdrowym, bardziej przyjaznym stylem życia wobec ziemi. Jak dla mnie żenada. Podobnie jak scena Play, która tak chamsko zagłuszała małą scenę. Mniej na pewno widziało się sprzątających - a szkoda. Rozwija się za to strefa ASP i to cieszy. Było tak różnorodnie! Niby dominuje parę tematów, ale to już pewnie kwestia braku odwagi instytucji, czy organizacji, które nie chcą tam być. Nawet Przystanek Jezus się wycofał. Szkoda wielka. Na obecność stoisk typu Przystanek Anty Jezus, jedynym lekarstwem jest bycie tam i rozmowy, a nie obrażanie się i ucieczka. 
Muzycznie. Poza Kultem, który jak zwykle był świetny (Jeźdźcy Apokalipsy!!!), było trochę fajnych rzeczy. Początek czyli Ziggy Marley jak dla mnie trochę za mało energetyczny, ale wielu się podobał. Pierwszy dzień to dla mnie przede wszystkim mała scena, czyli Cyrk Deriglasoff (ech te dęciaki) i Carrantuohill, tym razem z młodzieżową orkiestrą - pięknie było!
Wcześniej zaskoczył mnie bardzo pozytywnie Masecki/Młynarski, bo rozbujali ludzi mimo deszczu, a rozczarował mnie Hrabi, bo dali stare numery i niczym nie zaskoczyli.
Na dużej scenie podobał mi się na pewno Zalewski, czuć było, że fajnie rozumie się z młodą publicznością. Ale prawdziwa petarda to była Łydka Grubasa. Moje ubiegłoroczne odkrycie z małej sceny wygrało Złotego Bączka i po prostu rozbujali wszystkich. Ściana miłości, wszystkie żartobliwe odniesienia do innych wykonawców, ich teksty no i ta muza... Metal, ska, wszystko tu jest. Petarda!
Po zapowiedziach pogo na Majce Jeżowskiej było wiadomo, że warto się tam wybrać. I było pogo!
Co prawda mam wrażenie, że ona nie czuje wcale tej publiki, przyjęto ją bardzo ciepło. Przecież wszyscy znamy od dziecka te teksty. I starzy i młodzi. A ona na koniec popłakała się ze wzruszenia...





A propos starych.
Siwe włosy i brody dominowały na Moskwie. Ale to po prostu legenda punka w Polsce. Zagrali tak, że po 20 minutach kapnąłem się, że już chyba z 8 numerów za nami. Tempo, czad... Stare numery dominowały i może dobrze. Takie dinozaury po prostu są potrzebne. No i za starzy na pogo. Projekt Jakubika widziany przeze mnie po raz pierwszy na żywo podobał mi się bardzo, choć muzycznie nie porywa aż tak bardzo jak się tego spodziewałem. Im nie zależy żeby cały czas ludzie tańczyli, czy skakali, chyba bardziej zależy na tym, żeby ich teksty wybrzmiały. I tak też odbieram twórczość Dr. Misia. Nie jako wygłup, próbę zarobienia szmalu, ale wewnętrzną potrzebę wyrzucenia czegoś z siebie. Polecam. I najlepiej na żywo.
Co tam jeszcze. Fajna energia na Skunk Anansie. Ależ ona ma power...
Sporo przeszło mi koło nosa, bo albo nie mogłem iść, spóźniłem się albo już nie miałem siły (Przemyk). Co zrobić. Nie da się być wszędzie, jak są 3 lub nawet 4 sceny grające jednocześnie. 
Ale nie załamuję rąk. Cieszę się tym że mogłem tam być, choć trochę zakosztować muzyki i tej atmosfery. Bo na koncerty można chodzić często, ale tam naprawdę jest wyjątkowo.
Oby i za rok się udało pojechać.


3 komentarze:

  1. Dużo bardzo cennych i wartych zapamiętania wniosków. I dobrych, ale sporo niestety przykrych i zastanawiających... hmm.. szkoda, że takie imprezy zmierzają w takim "komercyjnym" kierunku.. To techno i disco polo mnie rozłożyły na łopatki :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. coś za coś... ilość ludzi wymusza pewne zmiany. Nie da się wciąż być partyzantem jak masz za sobą armię

      Usuń
  2. Super wydarzenie. Może w przyszłym roku uda mi się pojechać :)

    OdpowiedzUsuń