piątek, 12 lutego 2016

Carol, czyli kiedy kobieta kocha kobietę


Walentynki to jeden z lepszych dni roku dla wszystkich kin, restauracji i miejsc gdzie można wybrać się we dwoje. Tym bardziej w tym roku, gdy wypadają w weekend. I na szczęście w tym roku nie musimy ograniczać się w wyborze między komediami romantycznymi - w wielu miejscach (np. w warszawskim Atlanticu) w ciągu najbliższych dni, możecie zobaczyć świetne obrazy, które dopiero za jakiś czas będą miały premierę. "Carol" jest jednym z nich. Na plakatach znajdziecie hasło: najpiękniejszy film o miłości ostatnich lat. Nie mam zamiaru z tym dyskutować - to kwestia gustu. "Carol" nie jest jednak zwykłym melodramatem, w końcu opowiada o relacji dwóch kobiet, które w dodatku dzieli bardzo wiele - wiek, status społeczny, doświadczenie. Warto o tym pamiętać, by nie było zdziwienia na sali kinowej... Na pewno jednak warto samemu zdecydować się na seans i namawiać do tego innych - to film, który wyłamuje się z ramek kina, które rajcuje głównie środowiska LGBT. Świetny aktorsko, piękny wizualnie, delikatny i w sumie raczej dość zachowawczy. Tu raczej wielkich kontrowersji nie będzie. I szczerze mówiąc, chyba prędzej takie obrazy zmienią nastawienie społeczne do związków homoseksualnych, niż szokowanie widza ("Życie Adeli").



"Carol" - kadr z filmu
Sama historia opowiedziana jest w sposób bardzo spokojny, nawet można by rzec, trochę rozwlekły. Młodziutka dziewczyna pracująca w dużym sklepie, wciąż nie wiedząca za bardzo czego chce i elegancka kobieta, która ewidentnie szuka urozmaicenia swojego dość nudnego życia. Zupełnie inne planety i może dlatego wzajemnie się tak fascynują. Jedna wciąż poszukuje, trochę podąża za innymi, druga jest pewna siebie, choć presja jaką wywiera na nią środowisko jest ogromna. Ten film to praktycznie tylko dwie aktorki: Cate Blanchett i Rooney Mara - reszta to jedynie mało znaczące tło. Obserwujemy ich pierwsze spotkania, spojrzenia, ich twarze, oczy, mimikę. I prawdę mówiąc niewiele więcej trzeba by uwierzyć w to, że mogły sobie dać chwile szczęścia. Tylko na ile będzie ono miało szansę na to, żeby trwało dłużej niż kilka dni. W latach 50 niewiele było trzeba, by wzbudzić zgorszenie.
Niby historia dość banalna, ale jest w tym jakaś magia. Po pierwsze wrażliwość, delikatność z jaką to zostało opowiedziane jest tak "niedzisiejsza", ten film nie ma w sobie nic z chęci szokowania, dlatego można naprawdę dać się temu oczarować. No i zdjęcia... Pomysł Todda Haynesa na to "rozmycie" obrazu, spowolnienie historii, sceny filmowane przez szyby, świat lat 50, który nie jest jedynie przebieranką, ale magiczną podróżą w czasie - to wszystko sprawia, że oglądanie "Carol" to duża przyjemność.
Tu liczy się każdy gest, dotknięcie i właśnie w chwilach gdy aktorzy nic nie mówią, robi się najbardziej ciekawie i zmysłowo.

8 komentarzy:

  1. "Niby historia dość banalna, ale jest w tym jakaś magia. Po pierwsze wrażliwość, delikatność z jaką to zostało opowiedziane jest tak "niedzisiejsza". Oj to prawda. To największa zaleta tego filmu. No i ten moment, ten pierwszy raz w hotelu był tak nakręcony, że aż czuć było z ekranu bijący żar.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i jak sobie przypominałem Życie Adeli, tym bardziej się zachwycałem. Warto od czasu do czasu zakosztować takiego zatrzymania czasu w kinie

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. a to już chyba z miesiąc tak jest - szukam jakichś pomysłów na zmiany, ale wciąż nie mogę się zdecydować. Tamten klasyczny lepszy?

      Usuń
    2. Tak. Tutaj się strasznie wszystko rozjeżdża. Pływające okna wyskakują na cały ekran i wydaje mi się, że jako użytkownik nie mam żadnej kontroli nad tym co czytam. Niby post wyskakuje na front, ale przez to, że tło cały czas funkcjonuje zdarza się, że można w nie kliknąć i stracić nawet rozpoczęty komentarz.

      Usuń
    3. to prawda, może się tak zdarzyć. Muszę przemyśleć jakiś nowy pomysł na szablon

      Usuń
  3. Mnie ten film nie przekonał do siebie. Nie mam nic do lesbijek, a obie aktorki bardzo lubię. Po prostu był dla mnie nudny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo ona ma tak powolne tempo, taki klimat, że wiele osób to nudzi. A inni znowu mówią: w tym cały jego urok

      Usuń