niedziela, 14 sierpnia 2011

Miłość w wielkim mieście, czyli produkcja i pieprzna i konserwatywna

I jeszcze jedna notka filmowa - akurat dziś skończyłem oglądanie ostatniego odcinka serialu "Miłość wielkim mieście", a że to produkcja zwariowana ale bardzo jakoś pogodnie mnie nastrająca to postanowiłem o niej napisać. Niby tego typu seriali komediowych o miłości gdzie mamy różnych bohaterów  i ich perypetie jest sporo, ale jakoś dawno nie oglądałem nic tego typu, a ten mi bardzo podpasował. Postacie to nie tylko osoby samotne poszukujące partnera, ale też pary małżeńskie, które na nowo odkrywają czasem ogień i szaleństwo w swoim związku. Ach no jest też dość komiczna para homoseksualistów (to ja w tym związku jestem kobietą!) - wszyscy w jakis sposób są ze sobą powiązani - są przyjaciółmi, sąsiadami, spotykają sie przypadkowo, ale każda historyjka (a każdy odcinek to cztery tego typu miniaturki) jakoś wiąże ze sobą poszczególne postacie.
Zwariowane, dość pikatnte (ozywiście tylko w warstwie dialogowej, ale młodzieży nie polecam), ale na swój sposób zabawne. Dziewczyna, która nosi ciążę swojej siostry i rozpaczliwie próbuje podrywac facetów, zaćpana para, która zapomniała, że za chwilę jedno z nich ma podawać dziecko do chrztu; facet, któremu wpada w oko piekna dziewczyna, a potem dowiaduje się, że właśnie wykryła u siebie guzek i idzie na chemię, albo inny, który po każdej nocy z nową dziewczyną potajemnie wykasowuje z jej komórki swój numer bo boi się zobowiązań... Fajne dialogi, sporo humoru, choć raczej nie przekracza to nigdy granic dobrego smaku. Ba nawet powiedziałbym, że mimo poruszania się w strefie miłości nie tylko duchowej, ale i tej cielesnej, serial jest dość "moralistyczny" tzn. odcinki kończą się zwykle domknięciem, które pokazuje wartość wierności, stałości, dojrzałości w związkach, odpowiedzialności... A więc i tak dość grzecznie jak na zalew produkcji, które promują coś zupełnie przeciwnego. Tu miłość i przyjaźń naprawdę są w cenie i czasem robi się rzeczy dość szalone aby je utrzymać... 
W obsadzie m.in. Becki Newton (Czarodziejki, Brzydula Betty), Jordana Spiro (CSI:NY), czy np. misio  Greg Grunberg. Ah no i w jednym odcinku pojawia się też akcent polski: Izabella Miko.
Tylko 8 odcinków, ale na lato całkiem miła produkcja.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza