czwartek, 2 lipca 2020

Lily, czyli znikający trup

Gdyby Machalica słuchał Jandy… nie byłoby zabawy.

Jednak po kolei. Tęskniąca za teatrem „na żywo”, wynudzona bezczynnością w okresie izolacji zachowałam się trochę jak pies spuszczony z łańcucha… pobiegłam na spektakl, który pierwszy wpadł mi w oczy, czyli właśnie „Lily” w OCH-Teatrze. To komedia kryminalna autorstwa Jacka Popplewella. Komedia kryminalna to według mnie czyli najtrudniejsza komedia do wystawienia na scenie, bo musi mieć tempo, charakterystycznych bohaterów, napięcie i oczywiście – śmieszyć. I to wszystko w „Lily” jest.



Dorabiająca sobie sprzątaniem w korporacji Lily Piper (kobieta w słusznym już wieku), w tej roli Krystyna Janda, pewnego dnia znajduje w jednym z pokojów biura zwłoki swojego szefa Marshalla (Mirosław Haniszewski). Kiedy przyjeżdża policja… zwłok już nie ma. Wprawdzie w międzyczasie zdążyły się przenieść do innego pokoju, ale i tak znikły. Na szczęście sprawę ma badać znajomy z młodzieńczych lat Lily - inspektor Baxter (Piotr Machalica), więc przynajmniej tym razem Lily nie odpowie za bezpodstawne wezwanie policji. I się zaczyna… Sprzątaczka wie więcej niż się pracownikom wydaje. Wprawdzie lubi sobie wypić, lubi kierować się emocjami, ale oko ma bystre. Cóż z tego, kiedy działa na nerwy Baxterowi. Trudno mu się dziwić, kiedy wzywają go do trupa, którego nie ma, a jego znajoma wyciąga na światło dzienne niechlubne sprawy z ich randki. Kto dokonał zabójstwa? Piękna żona Marshalla, Claire (Agnieszka Krukówna) czy może Robert Westerby (Mateusz Damięcki), z którym ma romans? A może któraś z pań pracujących w biurze? Chociaż trzpiotowata Vickie Reynolds (Magdalena Lamparska) wygląda jak trzcinka i raczej nie dałaby rady, natomiast Marian Selby (Magdalena Smalara) patrzy w szefa jak w obraz i prędzej zabiłby siebie niż jego. I co zrobić, kiedy trup nagle staje w drzwiach cały i zdrowy? Na dobrą sprawę jedynie młody detektyw Goddard (Grzegorz Daukszewicz) jest poza podejrzeniem.


Gdyby Machalica (Baxter) słuchał Jandy (Lily)…. Ale nie słuchał. Żywy szef to dla wszystkich powód do śmiechu z Lily, a która kobieta chce być pośmiewiskiem? Trzeba wziąć sprawy w swoje ręce i poprowadzić własne śledztwo.


Więcej nie zdradzę, bo nie chcę psuć zabawy. Krystyna Janda jest cudna! Udowodniła już nie raz, że potrafi i bawić i wzruszać. Tu bawi nas całą sobą, od podomki, przez schowek w bieliźnie, po pyskowanie i wtręty nie w porę. Nic dziwnego, że stateczny Baxter nie wytrzymuje. Zresztą ta para denerwuje siebie nawzajem. A publiczność bawi się przy tym świetnie. Zresztą cała obsada dobrana jest bardzo starannie, zarówno „po warunkach”, jak i temperamencie.


Ten spektakl nie mógł się nie udać. Umiejętne rozłożenie akcentów i sprawność zawodowa wykonawców dała mi dwugodzinne zapomnienie od tego od czego uciekłam (wirus) i relaks dla duszy spragnionej teatru.


Idźcie i Wy, spragnieni uśmiechu i zabawy, bo warto.

Polecam.
MaGa

OCH-Teatr
„Lily” Jack Popplewell
Reżyseria: Krystyna Janda
Przekład: Elżbieta Woźniak
Scenografia: [Maciej Maria Putowski]
Kostiumy: Tomasz Ossoliński
Reżyseria światła: Katarzyna Łuszczyk
Asystentka ds. scenografii i kostiumów: Małgorzata Domańska
Producent wykonawczy i asystent reżysera: Jan Malawski
Realizacja dźwięku: Radosław Grabski
Realizacja światła: Rafał Piotrowski
Obsada:
Lily Piper, personel pomocniczy – Krystyna Janda
Richard Marshall, właściciel Marshall Development – Mirosław Haniszewski/Krzysztof Stelmaszyk
Detektyw Goddard – Grzegorz Daukszewicz
Inspektor Baxter – Piotr Machalica
Claire Marshall, żona Richarda Marshalla – Agnieszka Krukówna
Marian Selby, sekretarka – Magdalena Smalara
Robert Westerby, księgowy – Mateusz Damięcki
Vickie Reynolds, maszynistka – Magdalena Lamparska
(Pan Logan, komputerowiec, pracownik Marshall Development – postać nieobecna na scenie, ale wymieniona w tekście)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza