poniedziałek, 1 kwietnia 2019

DEADLINE, czyli z życia korpoludków



MaGa: Kolejna w tym tygodniu śmiechoterapia w teatrze. I to z tą samą aktorką – Agnieszką Przepiórską, którą widzieliśmy dopiero co w dwóch innych monodramach. Tym razem występuje z koleżankami i jest to trio godne polecenia. Poza Agnieszką Przepiórską występują również Monika Babula i Hanna Konarowska, a spektakl to „Deadline” autorstwa Macieja Łubieńskiego w Teatrze WARSawy, w reżyserii Agaty Biziuk.

R.: Dobra, dobra, Ty mówisz śmiechoterapia, a tu takie dramaty na scenie. Krew, pot i łzy się leją, mięso lata w powietrzu...

MaGa: Szczerze się ubawiłam. Trzy „korposuki” na odwyku. Od pracy. Na „seminarium motywacyjnym”, gdzie guru ma im pomóc zrozumieć siebie, odprężyć się, zmotywować, przygotować do dalszej walki o zyski dla firmy. Dodajmy, że niewidocznemu guru głosu użyczył Wojciech Mann.

R.: Który, dodajmy, potrafił nie tylko fajnie wejść w rolę prowadzącego proces ich terapii, ale i żartować z samego siebie i swojej najnowszej książki. Pomysł zabawny i dodający już od początku sporo lekkości temu spektaklowi.




MaGa: Minimalistyczna scenografia, trzy kroplówki i gra światłami, a to co wyprawiają na scenie te trzy panie, to dopiero zabawa. Ale nie jest to zabawa z serii przebieranek, komedia pomyłek … Nie. To w naprawdę śmieszny sposób przedstawione całkiem poważne tematy.

R.: No właśnie. Ty cały czas o śmiechu, a te ich opowieści o drodze na szczyt, jak niełatwo się na nim utrzymać, o tym jak trudno jest w świecie rządzonym przez mężczyzn, to przecież tematy, z których można by zrobić niejeden wstrząsający reportaż. Ile czasu można poświęcić pracy i co można oddać jeszcze firmie, jaką sferę swojego życia, by zostać docenionym? Chcesz odpocząć, proszę bardzo w tym samym budynku masz siłownię, urodziłaś dziecko, nie ma sprawy, dostaniesz premię jak wrócisz po kilku tygodniach i pomożemy ci byś opłaciła opiekunkę, wyjazd na weekend, nie ma sprawy, do świetnego hotelu, ale z kolegami z pracy by inwestować w integrację. Zwolnienia innych, rozliczanie, odpowiedzialność, sprzedaż, terminy, sprawozdania, headhunterzy, mundurki i uśmiech na twarzy. Jestem szczęśliwa. Zrobiłam karierę.

MaGa: Trzy wyżęte przez korporacje pracownice, które zaszły wysoko, każda z nich na tej drodze wyrżnęła sporo takich jak one, a teraz muszą znaleźć siłę, by utrzymać to co osiągnęły. Pati (Hanna Konarowska) zdobyła Prezesa za męża, o! ona to ma dobrze, życie ściele się jej do stóp różami, tylko czy aby tak jest? Daria (Agnieszka Przepiórska) dla korpo poświęciła całą swoją młodość, teraz po 40-tce jest sama, bezdzietna (ale chyba w ciąży) i żyje z pytaniem czy o to jej chodzi? Ewa (Monika Babula) – samotna matka z kompleksem prowincji… Trzy różne postaci, trzy różne sytuacje, a to co je łączy to praca w korpo.

R.: Warszawa pełna jest takich ludzi, którzy tu ściągają z nadzieją na sukces, mierzony potem metrami apartamentu kupionego za kredyt, czy zerami na metkach ubrań. Nawet w procesie "terapii", na który zostały wysłane bohaterki, nie potrafią pozbyć się podejścia zadaniowego, czy też porównywania się z innymi. Niby z sympatią, ale jednocześnie w myślach już swoje tam wiesz... Stąd też coraz bardziej szalone tempo w jakie wpadają. Bo co jeżeli ktoś ocenia ich postępy przez ukrytą kamerę? A może to kolejny sprawdzian tego jak sobie poradzą w trudnej sytuacji? Każda z nich gra na dużym poziomie zaangażowania, również fizycznego, co stanowi dodatkowe wyzwanie

MaGa: Nie mogę się nadziwić, że tak przygnębiające w sumie problemy udało się tak zgrabnie ująć w komediowej formule. Bardzo lubię takie zestawienia, bo niby śmieszą nas (a tu śmieszą ogromnie), to jednak stawiają również pytania, które po wyjściu z teatru zadać sobie trzeba. I każdy musi sam się do nich odnieść. Aktorki do ról dobrano wyśmienicie, każda jest na swoim miejscu, każda wyborna w swojej roli.

R.: Cudownie się rozkręcają, bo przecież cały ten proces terapii, ma sprawić, że pokażą jakie są naprawdę, bez udawania, wywalą prawdziwe emocje na wierzch. I zagrały to!

MaGa: Bawiłam się świetnie. A po wyjściu z Teatru tak sobie pomyślałam, że te trzy aktorki, gdyby miały więcej takich scenariuszy to zawojowałyby komediową scenę Warszawy. Monika Babula jest jak rozpędzona kometa, kojarzy mi się jako Barciś w spódnicy – wchodzi na scenę i już jest wesoło. Agnieszka Przepiórska to ta wyszczekana, co nie da sobie w kaszę dmuchać, a Hanna Konarowska – to ta delikatniejsza, takie trochę rozkapryszone dziecko – idealna przeciwwaga dla pozostałych. Są wyborne. I pioruńsko zabawne 😊.

R.: Zgadzam się. Czuje się, że ta obsada nie jest przypadkowa, bo choć grają w różnych miejscach, to i sporo je łączy (np. Pożar w Burdelu, Klub Komediowy). Opowiadają o problemach swojego pokolenia i nie dotyczą one przecież jedynie świata korpo, choć tam są wyjątkowo wyraźne i stereotypowo tam wskazujemy je jako zwielokrotnione. A przecież dokonywanie wyborów między karierą i rodziną, problemy z samooceną, wyścig szczurów, ocenianie ludzi, udawanie w relacjach, ranienie innych i bycie zranionym dotyka prawie wszystkich. Śmiejemy się widząc przerysowania, ale w duszy nie ze wszystkim nam tak wesoło, bo też i rozumiemy te postacie.

MaGa: Szczerze polecam tę tragifarsę korporacyjną. Świetnie wymyślona, brawurowo zagrana. Więcej takich spektakli proszę.

R.: To tylko dla formalności dodajmy, żeby nikt nie miał pretensji: spektakl do grzecznych nie należy. Ale czy to źle?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza