poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Mad Max: Na drodze gniewu, czyli znakomite odświeżenie cyklu

Dziś dostałem info, że żona z młodszą córą zaliczyły już najnowszą odsłonę Marvella w kinie, widzę więc że przyjdzie mi się wybrać samemu. Nie przepadam za tymi bohaterami, ale mimo wszystko jestem ciekaw. Dla mnie bajki tego typu to rzeczy nawiązujące do mojego dzieciństwa - choćby Star Wars - one rozpalają wyobraźnię i podsycają wspomnienia, choć zwykle nie dają tyle frajdy co lata temu. Bywają jednak niespodzianki jak choćby znakomite moim zdaniem odświeżenie cyklu o Mad Maxie. Ależ to jest widowiskowe, szybkie, mocne. Nie wiem czy nawet poprzednie części dawały takiego łupnia od strony wizualnej. Niby wszystko jest proste niczym budowa cepa, ale jak to się ogląda! Widzieliście?
Ja napiszę więcej na dniach...

1 komentarz:

  1. Widziałam raz w TV i byłam bardzo zadowolona. Świetnie nakręcone kino, a Tom Hardy obronił się przejmując kultową rolę po Melu Gibsonie.

    OdpowiedzUsuń