niedziela, 8 kwietnia 2018

Czekają na Otella, czyli a co, jak Murzynek Bambo mieszka w Polsce?

 Ja wczoraj notkę teatralną, ale zbierałem się do niej długo, a tu proszę - są tacy wśród znajomych, którzy zaraz po powrocie ze spektaklu siadają do komputera. Nie ukrywam, że M mnie zaintrygowała. Lubię to miejsce - Druga Strefa, więc tym bardziej dopisuję do planów na kolejne miesiące.


Już dawno żadna sztuka nie tąpnęła mną tak bardzo. Poszłam na komedię (było i śmiesznie), a dostałam lekcję szacunku, tolerancji i pokory. Tak … słyszy się, że tu czy tam ktoś uderzył, wyzywał jakiegoś ciemnoskórego … przechodzimy nad tym do porządku dziennego, bo ON jednak nie jest nasz, bo ON ma inny odcień skóry. A co jeśli „Murzynek Bambo” jest rodowitym Polakiem, jest wykształconym człowiekiem, dobrym patriotą, uczciwym człowiekiem? Dla wielu to nie jest ważne. ON nie ma imienia, zawsze będzie: czarnym, Mustafą i terrorystą. Znamy to, prawda? Drżymy na sam dźwięk obcego imienia, na obcy akcent, inną karnację …

A tymczasem ON może mieć na imię Amin, ale także Mikołaj … ich rodziców połączyła miłość i tutaj osiedli. Tutaj, czyli w Polsce, która miała być ich ojczyzną. Ale czy jest? Amin, Mikołaj i im podobni kochają Polskę, bo to ich ojczyzna, ale „ten kraj” nie kocha ich. Oni są inni, oni są „be”. Wynocha stąd! Rozwieszeni w rozkroku między Europą i Afryką (jak twierdzą „aż dupa boli”) szukają swojej tożsamości i swoich korzeni. Zakotwiczeni w Polsce zaśmiewają się z uprzedzeń jakie są ich udziałem. Zaśmiewają … ale to boli.
Scenariusz tej jednoaktówki napisał Jan Naturski i to nazwisko powinniśmy zapamiętać. Bardzo dobry tekst. Mądry. Zaskakujący. Wielkie brawa! Bo trzeba naprawdę talentu, aby po obejrzeniu „Czekając na Otella” nie chciało się więcej słuchać dziecięcej rymowanki „Murzynek Bambo”, bo ona też utrwala stereotypy. Ten tekst wwierca się w człowieka i drapie od środka, przeobraża schematy myślowe, pozwala wejść w skórę tych „innych” i spojrzeć na rzeczywistość ich oczami. I poczuć ten rasizm na własnej skórze. Może dlatego jest tak sugestywny i tak boli, bo powstał na podstawie przeżyć samych aktorów: Amina Bensalema i Mikołaja Woubisheta. Obaj są młodymi mężczyznami z artystycznego środowiska (zarówno w sztuce jak i w życiu) i tam też nie ma dla nich zrozumienia ani tolerancji. To czego można się spodziewać, kiedy wychodzi się na zewnątrz? Jaki jest faktyczny stan społecznej tolerancji? Uprzedzenia rasowe ograniczają wyobraźnię, tworzą tamy dla talentów, pasji.
Dodatkowym atutem tego spektaklu jest oprawa muzyczna Grzegorza Mazonia, który jest trzecim aktorem spektaklu, jakby obserwatorem rozważań i dyskusji dwóch ciemnoskórych aktorów. Świetnie przemyślana, świetnie wykonana … i do tego zaskakująca.
„Czekając na Otella” to sztuka o rasizmie, braku tolerancji do każdej inności, ograniczaniu talentów, zawłaszczaniu patriotyzmu. To krytyka naszych fobii i oswajanie naszych strachów. To nauka szacunku do drugiego człowieka i do Polski (a nie: tego kraju).
Bardzo polecam!
MaGa
muzyka / kier. muzyczne: Grzegorz Mazoń scenografia i kostiumy: Marzena Wodziak konsultacja choreograficzna: Piotr Małecki obsada: Amin Bensalem, Mikołaj Woubishet, Grzegorz Mazoń

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza