poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Henry David's Gun - Tales form the Whale's belly, czyli niech się schowają wszystkie radiowe gwiazdki

Oczy zamykają się ze zmęczenia i notki coraz trudniej się pisze wieczorami, a tu kolejny wyjazd się szykuje. Ze szkiców wybieram więc coś o czym pisać długo nie trzeba - po prostu chcę Was zachęcić do posłuchania kawałków poniżej, a potem całej płyty.
Nazwa kapeli może mało znana, uwierzcie jednak że warto się nimi zainteresować. Produkt w pełni krajowy, posłuchajcie sami jak brzmi - przenieście się na dłuższą chwilę do Stanów.
To efekt wypróbowany na sporej grupce znajomych: komentarze iż fajne brzmienie, a potem ogromne zdziwienie, że to polska kapela.
U nas takie bardziej akustyczne granie nie jest jakoś bardzo popularne, ani to czysty folk ani ciężkie rockowe brzmienia, po przesłuchaniu tej płyty i jeszcze kilku innych artystów promowanych przez wytwórnię Borówka Music, mam jednak pewność że nie tylko będę rozglądał się po okolicy za ich koncertami, ale i ciągnął na nie znajomych. Materiał który tak dobrze brzmi na płycie, na pewno i na koncertach fajnie wypada.
To klimatyczna mieszanka indie rocka, folkowych klimatów rodem ze Stanów (ach jak kapitalnie brzmi tu np. banjo), chwilami jazzu, bluesa... Trochę jakby Nick Cave, ale i coś dużo bardziej balladowego, spokojnego. Ta muzyka wycisza, najlepiej słucha się jej w samotności, nie brak przecież jednak jej odrobiny przebojowości. Zwraca uwagę bardzo dobry wokal i jego różnorodne barwy, zachwycałem się też warstwą muzyczną, tym jak jest przemyślana, dopracowana. Co tu dużo gadać: bardzo dobry materiał!


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza