niedziela, 13 marca 2011

12, czyli ten sam temat tym razem po rosyjsku

Skoro tvp przypomina ten film, jak tu przegapić okazję by o nim napisać ? Warto zobaczyć choć z góry trzeba zastrzec, że to kino specyficzne i nie każdemu przypasuje. Często mówi się, że Nikita Michałkow zrobił remake klasycznego i genialnego "Dwunastu gniewnych ludzi". Ale mimo, że sam pomysł jest identyczny - 12 przysięgłych z różnych warstw społecznych musi zadecydować o winie lub niewinności młodego człowieka, który został oskarżony o zamordowanie swojego przybranego ojca - to film jest raczej okazją do pokazania wspólczesnej Rosji i dylematów z jakimi zmaga się jej społeczeństwo. Każdy z przysięgłych jest różny - od wykształcenia, przez dochody, aż po podejście do życia, do kraju, do historii i do przyszłości. A ma to również wpływ na to jak oceniają całą sprawę i podejrzanego. Bo jest nim 18-letni chłopak z Czeczenii, a jego zamordowany ojczym był oficerem Specnazu, który prowadził działania wojenne na terytorium tego kraju.

sobota, 12 marca 2011

Piramida - Henning Mankell, czyli młodość detektywa Wallandera

Henning Mankell to w Polsce od kilku lat nazwisko natychmiast kojarzone z dobrymi, troszkę depresyjnymi kryminałami oraz ze słynnym detektywem Kurtem Wallanderem (już nawet dwóch ekranizacji  doczekały się jego sprawy, w tym ciekawego serialu z Kennethem Branaghiem). Moda na literaturę skandynawską na dobre rozszalała sie po sukcesie promocyjnym Millenium, można jedynie żałować, że ograniczamy sie tylko do kryminałów i pewnie jak wcześniej z fantastyką (po roku 1989 gdy rynek się unormalnił) - wydawcy najpierw podadzą nam perełki, ale potem nie spodziewajmy się, że każda książka będzie równie dobra. Mankell akurat wyróżnia sie na plus z tego zalewu książek wydawanych np. w ramach "czarnej serii".

piątek, 11 marca 2011

Karmel, czyli i słodko i cierpko

Kobiety najlepiej obserwować w miejscu, w którym czują się swobodne i są skore do najintymniejszych zwierzeń. Wiedząc o tym, Nadine Labaki stworzyła film o pięciu przyjaciółkach w różnym wieku, które zawsze spotykają się w salonie piękności w centrum Bejrutu. Świat kobiecych postaci odsłaniających swoje sekrety przykuwa uwagę i fascynuje. Jest w nim oczywiście miejsce na pogawędki o seksie i problemach z mężczyznami, ale także na osobiste rozmowy o religii, niełatwych relacjach z bliskimi, poważnych problemach. Te kobiety potrafią się wspierać i pomagają sobie w najtrudniejszych sytuacjach – na tym polega ich siła.

czwartek, 10 marca 2011

American gangster, czyli nierówna walka z narkotykami

I po raz kolejny od nowości bardziej okazała sie dla mnie intersujący film w tv. To świetnie opowiedziana przez Ridleya Scotta historia o budowie narkotykowego imperium przez ambitnego gangstera oraz o policjancie, który postanowił być uczciwy (i z narkotykami walczy). Bohaterów mamy więc dwóch i dwa równolegle prowadzone wątki, które w finale doprowadzone są do konfrontacji. Z jednej strony - sensacja i typowe kino gangsterskie, ale nie spodziewajcie się tu dużo akcji - to raczej świat układów, łapówek, przemytu i kombinacji. Z drugiej strony - dzięki aktorom, naprawdę nieźle ukazane kulisy "awansu" społecznego oraz bezradności tych, którzy próbują z narkotykami walczyć. Ciekawy rys psychologiczny obu bohaterów - gangster Franc Lucas (Denzel Washington), który by realizować swój cel zdolny jest do wszystkiego i ciągnie za sobą całą rodzinę (oferując braciom i kuzynom bogactwo, ale zatrudniając ich w swoim imperium) oraz policjant Richie Roberts (Russell Crowe) , który samotnie (bo rodzina go zostawia) zgodnie z własnym kodeksem niejednokrotnie rezygnuje z kasy i naraża się wszystkim dookoła.

środa, 9 marca 2011

Dom zły, czyli bagno polskiej prowincji w socjalizmie

Dużo słyszałem o tym filmie, do kina nie poszedłem, no ale w tv myślałem sobie zawsze mogę wyłączyć jeżeli mnie zmęczy... I oglądałem te 2 godziny z opadłą szczęką. Bo film jest tak inny od tego co dotąd kręcili nasi twórcy, tak mocny i tak depresyjny, że wali niczym obuchem w głowę. Historia rozgrywa się w stanie wojennym gdzieś daleko na prowincji, w Bieszczadach. Dotąd o tych czasach albo otrzymywaliśmy filmy pokazujące rzeczywistość komediowo ale i lekką nostalgią za naszą młodością albo opowiadajace prawie na kolanach o bohaterskiej walce z komuną. A tu? Bagno - zarówno psychiczne jak i fizyczne na każdym kroku - rzeczywistość tak obrzydliwa w tym co nas otacza, w ludziach, którzy nie mają żadnych zasad, że to aż boli.

wtorek, 8 marca 2011

Błyskające światła, czyli czarny humor z Danii

Wreszcie okazja by obejrzeć jeden z filmów polecanych tu na blogu przez innych :) czasem przydaje się możliwość oglądania filmów online. Czterech drobnych gangsterów z Kopenhagi oszukuje zleceniodawcę i ucieka z miasta z walizką pieniędzy. Ich celem jest Barcelona, ale tak sie dziwnie składa, że trafiają na kilka tygodni do starego domu - gdzieś na odludziu, w środku lasu tuż przy granicy. Po kolei każdy z nich odkrywa, że tak naprawdę wcale nie chce dalej uciekać, nie chce też żyć dawnym życiem.

poniedziałek, 7 marca 2011

Zombieland, czyli krew, pot i łzy (śmiech???)

Reklamowane toto jest jako zabójcza komedia - i fakt faktem parę razy można się uśmiechnąć, ale ostrzegam, że to specyficzne poczucie humoru. Nie podobało ci się np. Od zmierzchu do świtu? Nie śmieszy cię uganianie się z wampirami czy zombie? To odpuść sobie. Ten film to typowy odmóżdżacz i jeżeli bawi to chyba tylko przez to, że w odróżnieniu od horrorów, które podobne treści podają nam na poważnie tu jest groteskowo i absurdalnie (zasady jak przetrwać np. nie korzystając z publicznych toalet).

niedziela, 6 marca 2011

Rok 1612, czyli jak dokopać lachom


Najbardziej bezwzględny z polskich hetmanów (Michał Żebrowski) z oddziałem husarii dotarł do Moskwy. Wymordował prawowitych następców tronu i pojmał księżniczkę Ksenię Godunow (Violetta Davidovskaja). Ślub z nią miał zapewnić mu tytuł cara i władzę nad rozległymi terenami Rosji. Oprawca zakochał się jednak w swojej ofierze.
Był taki czas, gdy wojsko polskie stacjonowało na Kremlu. Filmem "Rok 1612" Rosjanie biorą za to odwet :)

sobota, 5 marca 2011

Watchmen - Strażnicy, czyli komiks na ekranie


Komiks "Watchmen" Alana Moore'a i Dave'a Gibbonsa jest arcydziełem dla tych co komiksy czytają :). To prawdopodobnie dzięki tej pozycji, komiksy, które powstają dzisiaj, są o 90% mroczniejsze, brutalniejsze i ciekawsze niż dziecięce przygody Fantastycznej Czwórki. Czy taki materiał da się zmieścić i przenieść na ekran tak, żeby nie zanudzał (komiks w paru miejscach się niepotrzebnie dłużył) i zachował przy tym całą swoją wymowę? Zack Snyder pokazał, że można.

piątek, 4 marca 2011

Fighter, czyli o potrzebie motywacji

Kolejny nominowany do Oscarów w tym roku film to może i ograny temat, ale mimo to znajdziemy tu parę interesujących rzeczy. Boks na ekranach gościł nie raz z lepszym lub gorszym efektem, najczęściej to historie o dążeniu do sławy i sukcesu i oczywiście "z happy endem" (chyba tylko Eastwood się wyłamał dobrym "Za wszelką cenę"). Ale tu oprócz treningów, woli walki i pojedynków otrzymujemy jeszcze dwa ciekawe wątki. Bokser wagi półciężkiej, Irlandczyk Micky Ward (Mark Wahlberg) mieszka w małym amerykańskim miasteczku, jego treningiem i ustawianiem walk zajmuje się rodzina i tu kapitalne dwie role. Dicky (świetny Christian Bale) - przyrodni brat, były bokser, a teraz trener swoją karierę zaprzepaścił m.in. przez kłopoty z narkotykami i konflikty z prawem. Matka (Melissa Leo), która jest menadżerem ewidentnie żeruje na karierze Micky'ego - najważniejsza jest rodzina o której musi pamietać, jego brat, któremu podobno wszystko Micky zawdzięcza no i kasa dzięki której wszyscy żyją (m.in. przezabawne role 7 sióstr). 

czwartek, 3 marca 2011

Sala samobójców, czyli o szukaniu zrozumienia i akceptacji

Dziś dwa słowa o filmie, który udało się obejrzeć przed wejściem do kin więc bardzo na świeżo :) Film polski młodego reżysera - Jana Komasy. I film, który warto to napisac ma u mnie już przynajmniej dwa plusy. Jeden za oryginalność i połączenie dość odważne rzeczywistości "normalnej" ze światem wirtualnym - postacie i krajobrazy trochę jak z gierek typu Final Fantasy (można pewnie znaleźć i inne wzorce, nie jest to idealna grafika ale i nie o to chodziło) - i może nie wszystko tu gra jeżeli chodzi o logikę takiego rozwiązania (zdobyć pigułki w realu, a przekazać je w sieci) ale sam pomysł jest ciekawy. Drugi plus chyba nawet większy niż ten pierwszy - za podjęcie dość ważnego tematu i pokazanie go przez interesującą i niejednowymiarową historię.

środa, 2 marca 2011

Wielka Cisza, czyli aż dzwoni w uszach i w sercu

reżyseria, scenariusz, zdjęcia, montaż, dźwięk
Philip Gröning

Tylko w nieskończonej ciszy, można zacząć słyszeć.
Tylko tam, gdzie nie ma słów, można zacząć widzieć.

Wielka cisza to surowy film, który w swej czystej formie bliski jest spokojnemu, medytacyjnemu życiu w klasztornych murach. Bez muzyki, jedynie z klasztornymi śpiewami, bez wywiadów, bez komentarzy, bez dodatkowych materiałów. Zmiany czasu, pór roku i wszystkie powtarzalne elementy dnia i modlitwy - ten film nie jest odwzorowaniem życia klasztornego, ale istotą tegoż życia.

wtorek, 1 marca 2011

Młynarski plays Młynarski, czyli stare piosenki odkrywane na nowo

Różne płyty w zależności od nastroju trafiają do odtwarzacza często się zmieniając, ale jedna od jesieni ubiegłego roku wciąż pozostaje pod ręką. To płytka "Rebeka dziś nie zejdzie na kolację", którą wymyślił i poprzez zebranie zespołu stworzył syn Pana Wojciecha czyli perkusista Jan Młynarski. Do współpracy zaprosił m.in.: Gabę Kulkę na wokal, ale mimo, że pozostałe nazwiska niewiele mi mówią to cały zespół wykonał świetną robotę. To nie tylko covery dawnych hitów czy zagranie wszystkiego na własny sposób i na jedno kopyto (trochę taki błąd zrobiło Raz Dwa Trzy) - tu stare numery nabierają nowych kolorów i momentami całkiem nowej estetyki i każdy jest na swój sposób oryginalny!