Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ethan i Joel Coen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ethan i Joel Coen. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 listopada 2017

Suburbicon, czyli to nasz raj i tylko nasz

Dzięki temu, że Kino Atlantic mam tak blisko, a i bilety tanie, to nadrabiam różne premiery. Będzie więc trochę nowości filmowych w najbliższych dniach, zwłaszcza, że mam też trzy nowe filmy od Gutka (ale ich premiery dopiero za czas jakiś).
Zacznijmy od filmu, którego scenariusz przeleżał podobno w szufladzie braci Coenów ponad 30 lat. Aż wreszcie znalazł się odważny, a jest nim George Clooney. Tyle, że choć jako reżyser radzi sobie całkiem nieźle, to mam wrażenie, że jakoś nie wyczuł specyficznego czarnego poczucia humoru Coenów, w rezultacie "Suburbicon" jest bliższy dramatowi i satyrze na amerykańskie społeczeństwo, nie ma tej lekkości, tak charakterystycznej dla ich twórczości.

środa, 31 sierpnia 2016

Co jest grane, Davis? Czyli a najbardziej polubiłem kota

Z filmami braci Coenów mam problem - większość z nich bardzo lubię, ale nie zawsze mam poczucie, że nadaję na tych samych falach z poczuciem humoru. I tak trochę mam z tym filmem. Może trzeba go oglądać w odpowiednim nastroju? W każdym razie dla mnie w tej historii nie ma tej iskry, nie ma życia, które by powodowało, że opowieść wciąga, że lubisz bohatera i jakoś przejmujesz się jego losem. Snuje się z miejsca na miejsce, pomieszkując u znajomych, dorabiając folkowym graniem w barach, nie potrafiąc jakoś zawalczyć o swoje szczęście, o sukces. Pechowiec? Nawet nie, raczej fatalista i gość, który daje się nieść życiu niczym rzece. Płynie i obserwuje cieszących się na jej brzegach ludzi. A on płynie dalej i tylko czasem zdycha, że może coś się zdarzy takiego, że mógłby się zatrzymać.

wtorek, 23 lutego 2016

Ave Cezar, czyli prawda ekranu, prawda kulis


No tak: ten weekend już rozdanie Oscarów, a ja znowu w lesie, bo albo nie pisałem albo nawet co gorsza nie widziałem. I w tym roku chyba bez napinki - pobawię się w typowanie swoich faworytów, resztę opiszę w marcu... I tak jakoś nie mam serca do większości amerykańskich produkcji, nie widzę w nich nic co by mnie skłaniało do bicia im braw. Jest tyle ciekawych produkcji na świecie, czemu więc celebruje się tylko to co po angielsku?
Wielkie nazwiska i duże pieniądze już dawno przestały gwarantować niezapomniane wrażenia.
W dziwnym nastroju chyba jestem ostatnio jeżeli chodzi o wybór filmów i ich późniejszą ocenę. Nawet bracia Cohen jakoś nie poprawili mi humoru. Czyżbym zbyt wiele oczekiwał? Niedługo będzie jak z Allenem, że każdy film zapowiadany jest jako genialny, najlepszy, a potem wychodzi człowiek rozczarowany.
No ale tak szczerze: przecież było pewne, że nie będzie to komedia typu: zrywam boki ze śmiechu. Skąd więc moje marudzenie? Może Was zaskoczę, ale bierze się ono m.in. z tego, że ten film ma świetny klimat i wiele naprawdę dobrych scen. Chłoniesz więc to, czerpiesz frajdę i nagle... Jak to? Już koniec? Jak tak można? Nie pociągnąć tylu scen i wątków, nie wykorzystać do końca tylu świetnych pomysłów. No nie...

wtorek, 11 listopada 2014

Fargo, czyli czy jest jeszcze ktoś kto uważa, że seriale są nudne?

fargo-4Spośród różnych oglądanych seriali, wybieram w miarę najświeższy, bo też sprawia mi jak dotąd największą frajdę. Po 5 odcinkach (szkoda, że to tylko 10) zdążyłem już poznać trochę klimat tej produkcji, polubić jej postacie i nacieszyć się kolejnymi wątkami. 
Ale chyba powinienem zacząć od pytanie: pamiętacie film Fargo? Bracia Coen stworzyli rzecz, która od razu po premierze obrastała legendą. Mam ochotę sobie przypomnieć tę ich produkcję po raz trzeci, bo przecież jeszcze na blogu u mnie nie gościła, ale póki co - skupmy się na serialu. Bynajmniej nie jest on jedynie kopią tamtej fabuły, ale stanowi jej rozwinięcie. Te same plenery zaśnieżonej Minnesoty, jest trup, jest ciamajdowaty mąż, który zaskoczony jest piekłem, które trochę niechcący rozpętał, jest policjantka, która próbuje rozwikłać sprawę, jest nawet okup (walizka z kasą). Wszystko jednak (pod okiem braci Coen, którzy maczali palce w produkcji) przemieszane jest bardzo umiejętnie i podane w sposób, który na pewno trudno potraktować jako remake. Najważniejsze jednak, że udało się utrzymać klimat - chwilami absurdalnej, czarnej komedii, gdzie jest napięcie, które zwykle towarzyszy kryminałom, ale jest i groteska, bo totalnie odbiega to od kanonu kina, do którego jesteśmy przyzwyczajeni.

czwartek, 21 lipca 2011

Poważny człowiek, czyli i jak tu żyć?

Jak to czasem los splata figle - jedną z lektur na wakacje, którą właśnie kończę jest "Sztukmistrz z Lublina", którego czytam w ramach spotkań Klubu dyskusyjnego (polecam wszystkim tę inicjatywę). Kto czytał ten wie, że jedną z ważniejszych warstw tej powieści są dylematy religijno-filozoficzne głównego bohatera, który odrzucił wiarę swych przodków i żyje bez zasad jednak wciąż mając wyrzuty sumienia. Kim jest Bóg i czy naprawdę wpływa na nasze życie? Czy chce naszego dobra czy jest nam obojętny? Czy karze, czy nagradza i jak rozpoznawać Jego wolę? Książka (aż wstyd się przyznać że czytana po raz pierwszy) czyta się nieźle, ale miało być o czymś innym. Otóż wczoraj z dysku wygrzebałem film braci Coenów, który jakoś umknął mi w kinach, a dotyczy podobnych spraw. Wiem wiem podobieństwa są powierzchowne - wiara i tradycje żydowskie, pytania o wpływ naszych starań na nasz los, o rolę religii... Ale bardzo mnie te podobieństwa rozbawiły i z tym większą przyjemnością obejrzałem film. Cholernie zabawny choć nie jest to komedia, ale historia tak podszyta ironią, pewnego rodzaju absurdalnymi wydarzeniami, że wciąż człowiek przypomina sobie różne sceny i wraca do niego uśmiech. Pełen refleksji, bo jest to film, który zapamiętam na długo, inteligentny, pozwalający na wiele interpretacji... Po prostu uczta!

czwartek, 30 czerwca 2011

Prawdziwe męstwo, czyli niewinność i determinacja

Koniec czerwca i mimo ostatnich kłopotów technicznych z blogiem obiecalem sobie, że "wyrobię normę" notatek. Kurcze - pół roku to niezły maraton, ale ja nie mam dość, trochę może wprowadzę porządków do archiwum, może za jakis czas konkurs, ale jestem pełen motywacji, że wakacje nie przeszkodzą mi i w kosztowaniu rzeczy ciekawych i w tym aby sie nimi dzielić. Odwiedzin sporo więc mimo niewielu komentarzy mam nadzieję, że można znaleźć tu coś ciekawego dla siebie :)
A notka na dziś to nadrabianie zaległości z tegorocznych Oscarów. Sam nie wiem czemu tyle odkładałem obejrzenie tego filmu. Może dlatego, że nie przepadam za westernami? A tym razem bracia Coen postanowili nakręcić właśnie coś w tym gatunku. Ale zrobili to trochę po swojemu - nie spodziewajmy się więc przygody, pościgów, strzelanin, super uczciwych szeryfów i tym podobnych schematów, które przychodza nam do głowy. Prawdziwe męstwo najbliżej chyba będzie dramatowi. I podobnie jak w ostatnich filmach tych reżyserów treścią jest nie tylko sama historia ale pokazanie pewnej konfrontacji - jak w świecie bez wartości i zasad zachować swoje morale, jak nie zginąć zbyt szybko, jak sobie radzić w trudnym świecie bez honoru, uczciwości i krztyny miłosierdzia.

środa, 9 lutego 2011

To nie jest kraj dla starych ludzi, czyli od thrillera aż po pytania egzystencjalne

Już jutro powtarza ten film tvn (szkoda bo potną go reklamami) więc postanowiłem go sobie odświeżyć - to jedna z rzeczy która zrobiła na mnie w ostatnich latach w kinie najwieksze wrażenie. Bracia Coen (Ethan  i Joel ), tym razem podają nam coś bardzo mrocznego (komedii raczej tu nie znajdziemy bo ten śmiech zamiera w gardle, no chyba, że ktoś jest kompletnie "znieczulony" na wszystko).
W skrócie: pewien myśliwy natrafia na jakimś pustkowiu niedaleko granicy z Meksykiem na kilka ciał, paczki z heroina oraz walizkę z kasą (2 000 000 dolarów). Postanawia pieniądze zabrać, a ponieważ nie jest głupcem i spodziewa się poszukiwań zaczyna zacierać za soba ślady. W pościg za nim ruszą przeróżne typki, z których najbardziej bezwzględnym będzie szalony płatny morderca (niesamowity Javier Bardem) - jego zadaniem jest nie tylko odebrać pieniądze, ale również "zlikwidować" wszystkich świadków (nie będę zdradzał jak to robi ale jest to naprawdę wstrząsające). I można by się spodziewać kolejnego thrillera