sobota, 13 stycznia 2018

Nerve, czyli Kopciuszek i książe w trochę innym świecie

W sumie jak się zobaczy zwiastun "Nerve" to potem już nie ma większego zaskoczenia. Ale mimo wszystko warto na niego zerknąć - to obraz tego czym żyją młodzi ludzie, podobnie jak filmy np. z lat 80 czy 90 z całonocnymi imprezami, czy wyścigami samochodowymi po nocach. Dziś już młodzi żyją czym innym. A czym?
Dla nas to pewnie trochę fantastyka i nie bardzo chce nam się wierzyć, jak łatwo młodych wciągnąć w świat wirtualny, jak dla nich to jest ważne. Czy to się jednak jakoś bardzo różni od presji rówieśników kiedyś? Tyle, że wtedy była ona w realu, zakłady, głupie wyzwania, ocenianie, wyśmiewanie. Teraz jest o tyle gorzej, że nawet w domu niespecjalnie się przed tym możesz schować. Kiedyś trzeba było uruchomić komputer, dziś jest "online" prawie cały czas.


Historia młodej dziewczyny, która podejmuje wyzwanie, żeby pokazać, że nie jest szarą myszką, jest ciut mało wiarygodna, ale nie o prawdopodobieństwo tu przecież chodzi, a o pokazanie tej spirali, z której trudno się wyrwać. Trudność zadań rośnie, ryzyko (i potencjalna nagroda) też, ale i presja rośnie bardzo szybko. Żeby przyciągnąć uwagę na siebie, być najlepszym, trzeba wymyślać wciąż coś nowego, nie cofać się, bo nikt nie będzie jutro już pamiętał twoich osiągnięć, a jedynie porażkę.
Non stop śledzeni przez kamerki w telefonach, uzależnieni od zmiennych nastrojów "fanów, czy też widzów gracze w wirtualnej grze, nie potrafią się wycofać. A nawet jeżeli by chcieli, twórcy rozgrywki na to nie pozwolą - stracili by przecież całą społeczność oglądających, których oczekiwania już tak bardzo zostały nakręcone.
Żywa akcja, fajny pomysł na pokazanie na ekranie zaangażowania uczestników mediów społecznościowych, odrobina napięcia, młodzi aktorzy. Tak, może i dla dorosłych to nie będzie atrakcyjne, ale dla młodych? I bardziej czytelne, bardziej realne i w sumie to do nich to ostrzeżenie jest przede wszystkim kierowane.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz