niedziela, 4 listopada 2018

Płacz, czyli to wszystko nie jest takie proste

Co prawda nie skończyłem jeszcze oglądania ostatniego odcinka, ale ponieważ jakoś poruszył mnie ten mini serial BBC, notka idzie od razu.
Wyobraźcie sobie parę, której ginie malutkie dziecko. Ot tak, znika z samochodu, gdy wysiadają na chwilę do sklepu. Natychmiast rusza cały kołowrotek: szeroko zakrojone działania policji, zainteresowanie mediów, presja, dramat rodziców, podejrzenia, błagania i rozpacz. Spodziewamy się kryminału, śledztwa dotyczącego porwania niemowlaka, tymczasem twórcy proponują nam coś zupełnie innego.

Zamiast skupić się na teraźniejszości, skaczemy mocno w czasie: najpierw poznajemy początki tego związku, potem wchodzimy głębiej w relacje między nimi, zmiany jakie wprowadza urodzenie dziecka. Najważniejsza tu jest postać matki, grana przez Jenne Coleman, trudna dla nas do rozgryzienia, pełna zagadek. Widząc jak trudno jej było w pierwszych tygodniach, jak zmagała się z depresja poporodową zaczynamy naprawdę zastanawiać się czy...

the-cry-1Ale tu takich pytań i zagadek naprawdę jest sporo - podejrzana wydaje się też była żona jej ojca maleństwa, zazdrosna i walcząca z nim o prawa rodzicielskie do jego starszej córki, a nawet on sam, bo z pojawiających się scen z sądu, wiemy, że wyszły na jaw jakieś jego kłamstwa. Do tego różnica wieku między nimi, fakt, że ewidentnie młoda kobieta jest pod jego dużym wpływem, a nie potrafi przyznać się do słabości... To wszystko tworzy fajny klimat i choć nie ma tu zbyt wiele akcji, chwilami różne sceny ze snu, jakieś wizje bardziej przeszkadzają niż cokolwiek wnoszą, psychologicznie stworzono perełkę. Manipulacje, balansowanie między miłością i zazdrością, zmaganie się z własną bezradnością, oskarżanie innych, niepewność co do tego co naprawdę się wydarzyło... Jedynie 4 odcinki, ale naprawdę warte zobaczenia!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza