sobota, 16 czerwca 2018

Trzynaście powodów, czyli szkoła średnia niczym dżungla

Nadrabiam zaległości z Netflixa, z dużym opóźnieniem, ale też dlatego, że wciąż pojawiają się inne ciekawe pozycje, które kuszą. To co na dysku nie ucieknie. Przed drugim sezonem, postanowiłem szybko jednak zapoznać się z czymś, o czym jedynie słyszałem, rozmawiałem z córką, ale jedynie pobieżnie znałem samą treść. Książki chyba czytać nie będę, słyszałem opinie, że serial jednak lepszy, świetnie rozgrywający sekrety i relacje między postaciami.
Mimo, że nie jestem już przecież nastolatkiem "Trzynaście powodów" wciągnęło mnie tak jakbym nim był. To nie jest kwestia tego, że rozumiałem wszystkie sytuacje i emocje, bo tak nie jest. Powiedziałbym nawet, że wydawały się chwilami przesadzone i irracjonalne. Ale takie właśnie bywają zachowania i uczucia nastolatków i jako rodzic zdaję sobie z tego sprawę, nawet jeżeli mnie to drażni.



To serial, który ma intrygę kryminalną, ale tak naprawdę jest mocnym ostrzeżeniem dla młodych ludzi: uważajcie, bo słowa i czyny mogą bardzo ranić, ale i dla nauczycieli, czy rodziców, aby byli uważni, bo nawet gdy wydaje im się, że robią wszystko dla swoich dzieci, może to się okazać za mało. Wstyd, kompleksy, brak akceptacji, docinki i przemoc psychiczna lub fizyczna, to rzeczy do których niełatwo się przyznać. A jeżeli się je tłamsi, nie widać znikąd wsparcia, niestety może prowadzić to do bardzo dramatycznych sytuacji.
Thirteen Reasons WhyW jednym z amerykańskich liceów właśnie do czegoś takiego doszło. Ale zaczyna się nietypowo, bo od początku wiemy, że Hannah popełniła samobójstwo. Znamy więc zakończenie sprawy. Teraz pozostaje odkryć co do tego doprowadziło. Zadbała o to sama bohaterka, nagrywając taśmy, które dedykuje różnym osobom i gdzie opowiada o swoich emocjach. Wydawałoby się niepozorne wydarzenia, piętrzą się i potem trudno je naprawić. Czy Hannah była przewrażliwiona, czy nie popełniała błędów – oczywiście że tak, pewnie jak większość nastolatków, jak choćby Clay, który był w niej zakochany i który od początku prowadzi nas za rękę w tym dziwnym śledztwie. Jednych to drażni i podważają realizm scenariusza, dla innych to ostrzeżenie przed tym jak może być. Chyba właśnie ku tej drugiej opcji bym się skłaniał – naprawdę się wciągnąłem w tę historię i dla mnie pomysł (dość prosty) na fabułę jest bardzo dobry. Że moralizatorski finał? Ano takie rzeczy też są potrzebne, szczególnie młodym widzom. No i plus ode mnie za soundtrack! Lata 80 to przecież też moje dzieciństwo i młodość.

6 komentarzy:

  1. Nie oglądałam jeszcze tego serialu, ale chyba trzeba będzie kiedyś to zrobić. Dotarły do mnie praktycznie same pozytywne opinie. Może i po książkę sięgnę, bo jestem też ciekawa wersji powieściowej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. napisz czy warto książkę, ja na razie się nie przymierzam, ale jak polecisz to może...

      Usuń
    2. Na razie nawet jej nie mam, ale jak tylko wpadnie w ręce, to przeczytam i dam znać, czy mi się podobała. :)

      Usuń
  2. A ja się zastanawiam nad tym Netflixem. Chyba wykupię wreszcie dostęp. A tak w ogóle to ja jestem rocznik 1982.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) póki co wystarcza mi HBO GO, bo tu też masa dobroci, ale mam dostęp do części seriali z Netflixa, więc choć nie na bieżąco powoli zaległości będę uzupełniał

      Usuń
  3. Mi się bardzo podobał mimo że pierwsze siwe włosy :)
    Drugi sezon ponoć jeszcze lepszy choć nie znaczy to, że będzie taki i dla mnie.

    OdpowiedzUsuń