czwartek, 11 marca 2021

Alicja - Christine Henry, czyli z toporem do króliczej nory

Szalona historia i pięknie wydana książka. Staranność z jaką Vesper przygotowało tą pozycję zasługuje na brawa i choć jest to rzecz głównie dla fanów Alicji w Krainie Czarów i mrocznego fantasy, więc pewnie masowej popularności nie zdobędzie, to cudownie, że nie zrobiono tu nic po łebkach. Ilustracje Macieja Kamudy (no i tak okładka!!!) dodają jej klimatu, twarda oprawa sprawia, że przyjemnie trzyma się to i w rękach i na półce. Mój egzemplarz zgarnęła córka, choć pewnie i tak nie oddałbym go tak jak większości książek zaraz po przeczytaniu. 

Czy ta Alicja ma coś wspólnego z Alicją w Krainie Czarów? No, może imię, bo poza kilkoma postaciami i sztuczkami jakie znamy z pierwowzoru, ta opowieść ma zupełnie inny nastrój i charakter. Trudno więc nazywać to nawet przeróbką, czy nową wersją. Jeżeli autorka czymś się inspirowała to raczej grą komputerową, równie odjechaną i mroczną. 

Nie zabraknie dziwnych, psychodelicznych wizji, ale nie przypominają one baśni, tylko raczej koszmar. Przemoc, gwałty, krew i strach zdominują klimat tej historii. Dodajmy do tego jeszcze dopiero pierwszego etapu historii, bo mamy do czynienia z większą całością, a kontynuacja jak obiecuje wydawca również się u nas pojawi.

 


Opowieść rozpoczyna się w zamkniętym zakładzie dla obłąkanych, w którym od dłuższego czasu zamknięta jest Alicja. Znaleziono ją na ulicy Starego Miasta w podartej sukience, zakrwawioną i z okropną blizną na twarzy, niewiele pamięta z tego co ją spotkało, ale na pewno nie były to przyjemne rzeczy. Jej rodzina, pochodząca z lepszej części miasta, nie miała cierpliwości ani odwagi zmierzyć się z tym co ją dręczyło, woleli o niej zapomnieć i skazać na zamkniętą celę. Nikt nie wierzy jej w to, że krzywdę mógł zrobić jej Królik, a poza mglistymi obrazami i lękiem jaki odczuwa na myśl o tej postaci, niewiele więcej pamięta. 


W celi obok siedzi facet, który w okrutny sposób zamordował kilka osób, również dręczony przez jakieś koszmary i wciąż marzący o ucieczce z tego miejsca. Wykorzystując dziurkę w ścianie zaczynają ze sobą rozmawiać i budować dziwną więź. Gdy w szpitalu pożar Topornik nie zważając na nic rozwala drzwi nie tylko swojej celi, ale uwalnia również Alicję, obiecując sobie i jej, że już nikt nie odbierze im wolności. Niestety wraz z nimi z podziemi uwalnia się też potworne zło, które będzie podążać ich śladem i z którym prędzej czy później będą musieli się zmierzyć.

Ktoś powiedziałby, no dobra, nic w tym super oryginalnego, to po prostu mroczne fantasy, baśń dla dorosłych i nic więcej. Alicję czyta się jednak z ciekawością nie tylko ze względu na obiecywane odniesienia do słynnego klasyka, ale i ze względu na klimat. Może nie jest to czysty horror, bo nie ma tu tego efektu wywołanej zgrozy u czytelnika, jednak mrok, który przebija w całej fabule, jak i sama wędrówka bohaterów od jednego bossa światka przestępczego do kolejnego, wciągają i mogą się podobać. Z każdą godziną, z kolejnymi potwornościami na jakie się natykają albo jakim muszą się przeciwstawić, Alicja się zmienia, coraz bardziej czuje, że narasta w niej siła potężniejsza niż wcześniejszy lęk. Jest gotowa, by u kresu wędrówki stanąć twarzą w twarz ze swoim koszmarem, przypomnieć sobie wszystko i... No właśnie i co? W świecie gdzie królują przemoc, okrucieństwo, żądza władzy, jej zemsta i pragnienie sprawiedliwości będą wydawać się dość naiwne. W ten sposób nie dokonuje się zmiany reguł gry, co najwyżej można znaleźć odrobinę spokoju i zacząć coś od nowa. A na miejsce poprzedniego drania przyjdzie kolejny?

Kto ma ochotę na spotkanie z Gąsienicą, Morsem, Królikiem czy tajemniczym Cheshire?

PS Dzięki za foty dla Ewy Milun-Walczak (www.miluna.pl), więcej znajdziecie lada chwila na www.notatnikkulturalny.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz