piątek, 22 grudnia 2017

Miasto świętych i złodziei - Natalie C. Anderson, czyli uchodźca, złodziejka, mścicielka

okladka_MIASTO_SWIETYCH_I_ZLODZIEI_frontCórka sięga coraz częściej po książki z moich półek, to i ja mogę coś brać od niej. Z ciekawością, bo na szczęście nie czyta jedynie romansideł, a ja lubię czasem pogadać z nią o jakiejś fabule. Dużo na jej półkach S-F i fantasy, ale jak sama stwierdza w tych gatunkach już coraz bardziej schematycznie, dlatego gdy trafi się coś innego, to długo nie czeka na swoją kolej. Tym razem jednak jej "nie podeszło", a mi nawet owszem, więc mamy ciekawą sytuację. Ja doceniam tło i pomysł, ona zwracała głównie uwagę na akcję i jak sama stwierdziła, "wkurzała ją" trochę bohaterka.
Cóż. Gdy bohaterką jest nastolatka to w sumie normalne, że jej różne decyzje nie będą do końca przemyślane, że reaguje emocjonalnie :) Co w tym dziwnego? Ale to chyba już tak jest, że nawet gdy młody człowiek sam jeszcze popełnia mnóstwo błędów i dopiero uczy się konsekwencji, niespecjalnie lubi gdy mu się to wytyka. I zdaje się nie lubi też takich postaci w książkach.
"Miasto świętych i złodziei" zabiera nas do Afryki. Już to bym zaliczył jako plus: trochę inna kultura, zwyczaje, warunki życia. Autorka co prawda nie zagłębia się jakoś mocno w opisy, można z tego co nieco jednak sobie wyciągnąć. To właśnie tło było dla mnie tu najciekawsze: uciekinierzy z Konga, którzy chronią się w Kenii, podejmują się tam różnych prac, biedują, są obywatelami drugiej kategorii i tęsknią za ojczyzną lecz wrócić do niej się boją. Kraj rozdarty wojną domową, wciąż wybuchającymi potyczkami, gdzie rządowa milicja wcale nie jest mniej groźna od band porywających ludzi do ciężkich robót w kopalniach, a zwyczajni ludzie nie znają dnia ani godziny gdy mogą być zastrzeleni, okradzeni, zgwałceni, pobici. Anderson funduje nam w miarę lekko napisaną fabułę o charakterze kryminalnym, odrobinę przygody, pierwsze porywy uczuć, ale jednocześnie pisze o bardzo poważnych i wcale niełatwych sprawach. Jeżeli ktoś uświadomi sobie trochę sytuację ludzi żyjących w takich warunkach, zmuszonych do uciekania z domu po nocy, niepewnych swojego bezpieczeństwa, choćby przez taką lekturę, może będzie ciut wrażliwszy gdy będzie mieć możliwość dołożenia choćby niewielkiego kamyczka ze swojej strony do pomocy w krajach gdzie wciąż nie jest spokojnie.

Bohaterka ma 16 lat i jak sama o sobie mówi: nie istnieje. Tego wymaga od niej jej zajęcie, ale i jej samej wygodnie z tym żeby nie rzucać się w oczy - jest sama, nie chce nikogo prosić o pomoc, a wie, że gdy żyje się tak jak ona, na ulicy, lepiej naprawdę dobrze zacierać za sobą ślady. Po tym jak zamordowano jej matkę, dziewczyna postanowiła zaprowadzić do szkoły prowadzonej przez siostry zakonne swoją siostrę, a sama zaczęła przygotowywać się do dokonania zemsty na tym, kto tego morderstwa dokonał. Sama pewnie nic by nie zrobiła, ale trafiła pod opiekę ludzi z gangu, którego przywódcy spodobała się drobna dziewczyna - jej plan mógł przecież wykorzystać dla własnych celów. Tina zaczęła kształcić się na złodziejkę.
Przy pomocy swojego przyjaciela, speca od komputerów, po kilku latach wreszcie mogła rozpocząć realizację swojej zemsty, tyle że nie wszystko ułożyło się tak jak to planowała. Ba, sama zaczęła mieć wątpliwości czy ten, którego wzięła na cel, rzeczywiście jest winny. I więcej nie mam zamiaru Wam zdradzać. Akcja jest dość szybka, niespecjalnie skomplikowana i trzeba przyznać, że wciąga, choć sam finał lekko rozczarowuje (jako mało prawdopodobny). Mieszanka kryminalnej intrygi, przygody, zagrożenia życia, sprawia że to lektura, którą się połyka. Być może będzie Wam lekko zgrzytać, że chwilami emocje i przemyślenia bohaterki są dość dziecinne, a zachowania rodem z filmu szpiegowskiego, dość dorosłe i profesjonalne, ale ocenę tego jak to wyszło autorce pozostawiam już tym, którzy zdecydują się sięgnąć po lekturę. Balansującą między potrzebą opowiedzenia o ważnych sprawach i lekką powieścią dla młodzieży, ale mimo wszystko interesującą. Przynajmniej na tle wielu innych rzeczy z półki Young Adult. 


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza