środa, 22 listopada 2017

Suburbicon, czyli to nasz raj i tylko nasz

Dzięki temu, że Kino Atlantic mam tak blisko, a i bilety tanie, to nadrabiam różne premiery. Będzie więc trochę nowości filmowych w najbliższych dniach, zwłaszcza, że mam też trzy nowe filmy od Gutka (ale ich premiery dopiero za czas jakiś).
Zacznijmy od filmu, którego scenariusz przeleżał podobno w szufladzie braci Coenów ponad 30 lat. Aż wreszcie znalazł się odważny, a jest nim George Clooney. Tyle, że choć jako reżyser radzi sobie całkiem nieźle, to mam wrażenie, że jakoś nie wyczuł specyficznego czarnego poczucia humoru Coenów, w rezultacie "Suburbicon" jest bliższy dramatowi i satyrze na amerykańskie społeczeństwo, nie ma tej lekkości, tak charakterystycznej dla ich twórczości.

wtorek, 21 listopada 2017

Pyszne obiady - Anna Starmach, czyli proste i smaczne

Chyba pierwsza notka kulinarna na moim blogu. To nie dlatego, że nie gotuję i nie korzystam z przepisów w książkach, ale jakoś tak się złożyło, że dotąd nie miałem natchnienia, by komentować którąkolwiek z pozycji, jakie wpadły mi w ręce.
W domu się śmieją, że gotuję sporadycznie, ale jak wpadnę w szał, to zawłaszczam przestrzeń na dłuższy czas i zwykle coś tam z tego sensownego wychodzi. Najlepiej mi wychodzą chyba zupy i dania jednogarnkowe, ale przy niewielkiej pomocy małżonki (która dużo lepiej ode mnie radzi sobie z mięsami i słodkościami), potrafię przyrządzić obiad z dwóch dań i deseru. Uwielbiam warzywa i przyprawy, które chętnie bym dorzucał do wszystkiego, ale zwykle jednak potrzebuję jakiegoś punktu wyjściowego, czyli przepisu. Co do ukazujących się na rynku książek, przyznam z góry, że często po zakupie (czy też po otrzymaniu ich na prezent), okazywały się średnio przydatne, bo spora ilość składników bardziej egzotycznych lub dostępnych jedynie w niektórych sklepach, skutecznie mnie zniechęcała do pichcenia. Lubię czasem coś bardziej skomplikowanego, czy nawet egzotycznego, ale naprawdę uważam, że przy niewielkim wysiłku można zmodyfikować prawie każdy przepis, by wskazywać zamienniki lub uproszczenia. W tym jestem mistrzem - wykorzystując czasem przedziwne połączenia z tego co znalazłem w lodówce. Jeżeli jeden lub dwa składniki główne się zgadzają, to już można kombinować.



Czemu napisałem ten przydługi wstęp? Ano dlatego, że książka "Pyszne obiady" Ani Starmach okazała się bardzo dobrym źródłem inspiracji do moich eksperymentów. To przepisy oparte w większości na bardzo prostych, podstawowych składnikach, więc nie trzeba się martwić: skąd ja to wytrzasnę. Te produkty mamy na wyciągnięcie ręki i w każdym sklepie.

poniedziałek, 20 listopada 2017

Listy do M 3, czyli czekamy na spełnienie marzeń

To już jakaś tradycja w naszej kinematografii, że w okolicach Świąt Bożego Narodzenia, pojawia się film, który z założenia ma chwytać za serce, bawić i powodować odrobinę cieplejsze uczucia do bliźnich. Robią tak za granicą, to czemu nasi producenci mają tego nie wykorzystać? Do roli pewniaka w ostatnim okresie czasu wyrosły nam kolejne odsłony "Listów do M". O ile jednak pierwsze odsłona była zabawna, zakręcona i przypominała świetne produkcje tego typu (choćby "To tylko Miłość"), o tyle kolejne odsłony mam wrażenie, że idą w stronę romantyczno-wzruszającą, a coraz mniej w tym komedii. Jednak widzowie nie narzekają, wychodzą z kin i już bardziej pozytywnie nastawieni są do tego, iż już w listopadzie wciska im się marketingowo do głów szykowanie się do Świąt... Czemu nie odłożono tej premiery o kilka tygodni to nie wiem... Albo i wiem. Bo teraz trochę posucha, a w grudniu trzeb aby dzielić się zyskami z dystrybutorem Gwiezdnych Wojen.

sobota, 18 listopada 2017

Kolekcja nietypowych zdarzeń - Tom Hanks, czyli melancholijnie i tak zwyczajnie

Któż nie zna Toma Hanksa, aktora wszechstronnego i wkładającego w swoje role wiele emocji. Teraz będziemy mogli poznać jego inne oblicze. Ale czy rzeczywiście inne? Jako pisarz sięga po postacie, które mają wiele podobieństw do granych przez niego bohaterów. Ludzi zwyczajnych, ale zdolnych do nadzwyczajnych czynów, troszkę dziwaków, mających w sobie jakiś element melancholii, czy poszukujących w życiu innych wartości niż jedynie pogoń za nowoczesnością, pieniędzmi i sukcesem, outsiderów, samotnych w tłumie, zmuszonych do uczenia się na nowo rzeczywistości.
W tych 17 tekstach znajdziemy sporo obrazów, które wydadzą nam się znajome: wojna w Normandii (Szeregowiec Ryan), imigrant nie znający języka (Terminal), relacje męsko-damskie, jakby żywcem przeniesione z sympatycznych komedii romantycznych, w których grywał Hanks. Chyba jedynie bardziej sensacyjnych i współczesnych wątków z jego kariery filmowej (Kod Leonarda i kontynuacje ekranizacji Browna) brakuje. Ale nawet by tu raczej nie pasowały. W całym tym zbiorze opowiadań panuje bowiem trochę duch przeszłości, tęsknoty za czasami gdy byliśmy młodsi, mieliśmy mniej złudzeń i rozczarowań, więcej nadziei. Możemy przyjrzeć się raz jeszcze dziecięcej fascynacji gdy przeżywa się coś po raz pierwszy, przenieść się w czasie nie tylko we wspomnieniach, ale i bardziej realnie, zrobić sobie przegląd tego co nam w życiu się udało lub tego co nas uwiera.

Rellik, czyli coś przegapiliśmy

Niby od niedawana mam dostęp do seriali Netflixa i pewnie będę nadrabiał zaległości z tego co tam się pojawiało i zdobywa pochwały widzów, ale póki co nie mogę się do tego zabrać. Wciąż wygodniej mi coś nagrać i oglądać w tv, a nie na kompie. Wypatruję ciekawych seriali, pewnie Was nie zdziwi, że dominują wśród nich kryminały, uzbieram trochę i potem oglądam całość. Tak właśnie zrobiłem z Rellikiem. 
Rzecz może nie jakaś wyjątkowa, ale mimo wszystko ciekawa, przez koncept, na jaki wpadli twórcy. Może to trochę męczyć, ale trudno odmówić im oryginalności. Zwykle wiemy, że coś się zdarzyło, prowadzone jest śledztwo, czasem mamy okazję odgadnąć jak doszło do jakiegoś wypadku czy morderstwa, ale rzadko jest tak, by cała fabuła była oparta na cofaniu się w czasie. Wszystkie wątki, zarówno zawodowe, jak i prywatne, głównych bohaterów i postaci pobocznych - rozpoczynają się dość enigmatycznie, a potem co i rusz przeskakujemy wstecz, by poznać fragment układanki.

piątek, 17 listopada 2017

Trzy siostry, czyli my tylko ciągle czekamy na szczęście

Wrażenia z krakowskiego spektaklu "Trzy siostry" z repertuaru Teatru Sztuka na wynos, zacznę może nietypowo, bo od samego miejsca. Ono w znaczący sposób wpływa na to jak widz czuje się w tym miejscu - wchodzimy do mieszkania na drugim piętrze w kamienicy na Kazimierzu. Jest szafa na kurtki, kuchnia, w której możemy poprosić o herbatę, czy kawę, możemy kręcić się prawie po całym mieszkaniu, oglądając różne zdjęcia ze spektakli, plakaty, kolaże artystyczne. Gdy przychodzi czas spektaklu, wpuszczani jesteśmy za kotarę, za którą jest jeszcze jeden pokój, a właściwie scena najmniejszego chyba teatru w Europie. Trzynaście miejsc (mieliśmy komplet widzów!) zajmuje miejsca. I teraz wyobraźcie sobie, że gra dla nich 12 aktorów. Nawet nie próbuję zgadywać jak też może im się to przedsięwzięcie opłacać, ale jako odbiorca, mogę powiedzieć, że czułem się w tej sytuacji naprawdę wyjątkowo. Poczucie, że to właśnie dla mnie tu przyszli, dla mnie grają, a nie jedynie ja dla nich, tworzy magiczną atmosferę. I chyba to przede wszystkim sprawia, że już wiem, że będę chciał tam wrócić, spędzić może jeszcze więcej czasu, przełamać się trochę i porozmawiać z ludźmi, którzy ten projekt tworzą (a zwykle można z aktorami zostać po spektaklu).  Pytań cisnęło mi się całkiem sporo - począwszy od tego czemu wchodząc do nich mamy deptać po książkach, ale może kolejnym razem? Repertuar wcale nie jest skromny, więc będę miał w czym wybierać w trakcie kolejnych wypadów do Krakowa.

czwartek, 16 listopada 2017

Manifesto, czyli wizjonerzy i ich odbiorcy

Zanim wybierzemy się (pewnie jak tysiące innych widzów) na trzecią odsłonę Listów do M (napiszę na pewno), opowiem o innej premierze kinowej. Co prawda upolujecie ją jedynie w kinach studyjnych, ale to rzecz ciekawa i warta poszukiwań. Nawet nie wiem jak ten film przyporządkować gatunkowo - ani to dokument, ani fabuła. Chyba najlepiej byłoby to nazwać projektem artystycznym, żartobliwym komentarzem do czasem bardzo napuszonych deklaracji twórców czy też prób analiz czynionych przez krytyków. "Manifesto" zawiera w sobie sporo natchnionych słów, dzięki którym widz może porządkować sobie różne swoje interpretacje i wrażenie, definiować je w taki sposób, aby być:
1. modnym 2. sprawiać wrażenie bardziej obeznanego i inteligentnego 3. kimś o bardzo nowoczesnym i odważnym spojrzeniu na świat 4. buntownikiem, który obala to co stare i buduje coś zupełnie nowego itd. Reżyserujący ten obraz Julian Rosefeldt bawi się trochę tymi manifestami artystycznymi, ale jego jedynym komentarzem jest obraz i kontekst, w jakim je umieszcza. To dlatego jedne brzmią może bardziej poważnie, inne znowu zabawnie, czy sztucznie.

środa, 15 listopada 2017

Z jednej strony, z drugiej strony - Szewach Weiss, Elżbieta Cherezińska, czyli nie da się zapomnieć

Gdy Elżbieta Cherezińska była gościem na naszym DKK w Piastowie, opowiadała m.in. o początkach swojego pisania, czyli o książce napisanej jako owoc licznych podróży z Szymonem Weissem po Polsce. Ciekawie to jest napisane. Powiedziałbym, że nawet trudno wskazać dokładne fragmenty, które były jej autorstwa, bo ta dobrze uchwyciła ducha opowiadanych przez niego historii, ich serce, że to trochę tak jakby słuchało się samego Weissa, jego wspomnień. Gdy czyta się kolejne teksty, już bardziej publicystyczne, wyczuwa się minimalnie, że to inny styl narracji, mniej poetycki, bardziej konkretny, ale nadal jest w nas wątpliwość - może chodzi o tematykę i tam gdzie sięgał głęboko w przeszłość, potrafił w sposób bardziej emocjonalny. Ale to chyba właśnie jest ta różnica, ten moment gdy będziemy potrafili oddzielić to jest jej autorstwa, od słów samego Weissa. Cherezińska sprawiła, że możemy bardziej zajrzeć w świat snów, wizji, wspomnień, nie do końca uświadomionych obrazów, które potem wraz z bohaterem próbujemy interpretować. Na ile inspirowała się opowiadanymi historiami, na ile otworzył się przed nią, tego nie wiemy. Pewne jest jednak, że przeczytawszy te fragmenty, poczuł, że jest to na tyle dużo jego samego, że pragnie podpisać się pod tym również swoim nazwiskiem.

wtorek, 14 listopada 2017

Kroniki Times Square czyli jaka to ciężka praca

HBO po Vinylu, nadal jakoś krąży tematycznie wokół lat 70, tym razem jednak widz wciągnięty jest nie w świat muzyki, ale w zupełnie inny biznes. 
I w zaznaczeniu, że to serial dla widzów dorosłych nie chodzi tym razem o sceny, nagość, przemoc i krew, bo jest tego niewiele, ale raczej o samą tematykę. Co z tego, że nie pokazuje się jak "pracują" panie, skoro wszystko wokół tego się kręci. 
Nie spodziewajcie się raczej sensacji, jakiegoś wielkiego podniecenia, bo też przemysł porno, praca prostytutek oglądana "zza kulis" niewiele z tego ma w sobie. Choćby panie opowiadały uśmiechnięte jak bardzo to lubią, wcale nie zawsze jest wesoło, mechaniczny seks jest wyprany z emocji tak bardzo, że nawet do kamery czasem ciężko o uśmiech i udawanie zadowolenia. Ważne są jedynie pieniądze, bo to sposób na przeżycie.

sobota, 11 listopada 2017

Czytaj PL, czyli z roku na rok coraz lepiej

Organizatorzy akcji Czytaj PL z roku na rok mam wrażenie działają z większych rozmachem. Cały listopad plakaty na przystankach autobusowych z książkami do darmowego ściągnięcia, ale to już nie tylko przestrzeń miejska, ale dzięki możliwości ściągnięcia plakatów, akcja wkracza do szkół, zakładów pracy i gdzie tam tylko chcecie. Przyłączcie się i Wy. 
Wystarczy, że złożycie obietnicę i możecie dzielić się ze znajomymi książkami. Pisałem już o tym na FB, ale spor reklamowy tak mi się podoba, że wart jest również notki na blogu. Kto więc jeszcze nie wypatrzył kodów QR, niech odpala swój sprzęt. Po raz pierwszy możemy nie tylko czytać w wersji elektronicznej, ale i słuchać! Nawet na zmianę!

Akcja organizowana jest już po raz piąty przez Krakowskie Biuro Festiwalowe, operatora programu Kraków Miasto Literatury UNESCO oraz platformę e-bookową Woblink.com.

Aby skorzystać z darmowych wypożyczalni e-booków i audiobooków, należy pobrać aplikację Woblink ze sklepu App Store lub Google Play i przejść do zakładki Czytaj PL. Wystarczy jeden kod. Do całej kolekcji każdy może też zaprosić aż 5 znajomych. Czytaj PL trwa od 2 do 30 listopada. Lokalizator darmowych wypożyczalni e-booków można znaleźć na stronie www.czytajPL.pl

Do wyboru mamy 12 książek, część z nich znam, więc od razu wrzucam linki do recenzji.

1. Wojciech Drewniak „Historia bez cenzury 2” (ja czytałem tom 1)
2. Krzysztof Piskorski „Czterdzieści i cztery”
3. Gregory David Roberts „Shantaram”
4. Filip Springer „Miasto Archipelag. Polska mniejszych miast”
5. Anna Kamińska „Wanda”
6. Jakub Małecki „Ślady”
7. Dan Ariely „Szczera prawda o nieuczciwości”
8. Elżbieta Cherezińska „Korona śniegu i krwi”
9. Camilla Lackberg „Księżniczka z lodu”
10. Peter Wohlleben „Sekretne życie drzew”
11. Jon Ronson „#WstydźSię!”
12. Marek Kamiński „Marek i czaszka jaguara"
I jeszcze spot, o którym wspominałem. Prawda, że wymiata?


Ostatnie srebrniki - Tadeusz Biedzki, czyli a wystarczyłoby...

Mam trochę problem z tą książką. Ja rozumiem, że literatura popularna, sensacyjna lubuje się w różnych uproszczeniach, spiskach, ale przecież można jakoś tak obudować akcję, by mimo wszystko historia wciągała, nie drażniła, by czytelnika zaciekawić. Jednym ze sposobów na to, jest oparcie się na wydarzeniach z przeszłości. Umberto Eco kiedyś udowodnił, że można pisać taką literaturę, wcale nie "obniżając lotów", od ładnych paru lat na takich pomysłach jedzie Dan Brown. Zdaje się, że Tadeusz Biedzki miał podobną ambicję - napisać coś sensacyjnego, a jednocześnie zafundować czytelnikom trochę historii, i co chyba najbardziej będzie zgrzytać przy lekturze, również trochę swojej oceny wydarzeń na świecie. Oto Europa, w której Polska jest już jednym z niewielu bastionów tradycji, wartości i wiary. Wszelkie akty agresji wobec kleru, krytykę Kościoła, liberalizację przepisów dotyczących praw np. homoseksualistów, wspieranie mniejszości, która sprzeciwia się jakimkolwiek symbolom religijnym, przyzwolenie na napływ imigrantów z krajów islamskich mimo, że nie przejawiają jakiejkolwiek chęci do integracji - to wszystko Biedzki wymienia jednym tchem jako świadome działania pewnych grup dążących do zniszczenia wiary. Spisek, a nie naturalne przemiany, w których Kościół sam nie jest bez winy? 

czwartek, 9 listopada 2017

Mother! Czyli Poeta i jego Natchnienie

O mamo! Ależ to jest pokręcone. I ależ to jest dobre kino. Zmuszające do główkowania, pełne symboli, niebanalne, niepokojące.
I na tym pewnie by można skończyć recenzję, ale pewnie po seansie część z Was miałaby pretensje, że ich nie uprzedziłem, że się rozczarowali. Cóż Darren Aronofsky już parę razy udowodnił, że nie idzie na ustępstwa, że kręci filmy nie do końca pokorne, na pewno nie są one z kategorii łatwych i przyjemnych.

Tym razem, żeby zaskoczenie było jeszcze większe, warto obejrzeć sobie zwiastun.

I co? Kino grozy, nie? No to się zdziwicie co można zrobić w takich klimatach. 

środa, 8 listopada 2017

Damy, dziewuchy, dziewczyny. Historia w spódnicy - Anna Dziewit-Meller, czyli wyjątkowe, a zwyczajne

Lekcje historii nie muszą być nudne i coraz więcej prób udowodnienia tego młodym ludziom pojawia się wokół nas. Interaktywne muzea, żywe lekcje, kanały na Youtube, próby opowiadania jak najbardziej swobodnym językiem, wyszukiwanie ciekawostek, pasjonujące biografie... Ale gdy przyjrzeć się temu wszystkiemu, faktycznie wciąż kręcimy się prawie tylko i wyłącznie w świecie mężczyzn. Czyżby nie było kobiet, które coś osiągnęły, które można nazwać bohaterkami, które nie wpływały na losy krajów?
Ha! Mamy z naszego poletka dowód na to, że wcale nie było ich tak mało i że można o nich pisać w sposób ciekawy.

Anna Dziewit-Meller wybrała ich około 20 (więcej postaci jedynie wspomina) i powiem Wam, że choć to książka dla dzieci (czy też dla młodszych nastolatków), to sam przeczytałem ją z przyjemnością jeszcze przed córkami, ze zdumieniem odkrywając, że o niektórych nic nie wiedziałem (kevlar wynalazła kobieta i to Polka z pochodzenia?). A przecież zasługują jak najbardziej na pamięć! Kobiety walczyły, tworzyły, rządziły, odkrywały, a jakoś wspomina się je dużo rzadziej niż mężczyzn. Pora więc odkryć je na nowo, przypomnieć ich osiągnięcia, postawę i...