Dziwny to film, momentami aż nużący swoim niespiesznym tempem, pewnym brakiem logiki w postępowaniu jednego z bohatera. A mimo to ogląda się go do końca i po obejrzeniu skłania do refleksji. Czy to wystarczy by uznać film za dobry, czy za ciekawy? To, że dostał nagrody i jest chwalony może być pewną rekomendacją, ale warto przekonać się samemu czy jest tego wart - ja upierałbym się przy subiektywnym przekonaniu, że trochę przesadza się z pochwałami doszukując się jakiejś wyjątkowości w pokazaniu ludzkiej psychiki, więzi i tej niesamowitej pustki i chłodu jakie są w krajobrazie arktycznym. Cała akcja rozgrywa się jedynie między dwoma postaciami - dwóch mężczyzn, których zadaniem jest opiekowanie się stacją meteorologiczną gdzieś wyspie na Morzu Arktycznym. Sergiej to doświadczony facet, który bazę i życie w tych warunkach zna jak własną kieszeń, Pasza (student?) to młody chłopak, który trafił tam do pomocy w badaniach.Myślałeś kiedyś o tym jak gromadzić te ulotne chwile towarzyszące dobremu filmowi, spektaklowi, płycie czy książce? To miejsce na dzielenie się opiniami czy emocjami. Zachwytem i rozczarowaniem. Mam nadzieję, że będzie ono nie tylko dla mnie. W natłoku śmieci warto szukać perełek - każdy dzień to jedna propozycja kulturalna w notatniku. Znajdźmy czas dla siebie - na książkę, kino, teatr, koncert czy płytę. Jeżeli nie teraz to kiedy?
środa, 30 listopada 2011
Jak spędziłem koniec lata, czyli ty młody nic nie rozumiesz
Dziwny to film, momentami aż nużący swoim niespiesznym tempem, pewnym brakiem logiki w postępowaniu jednego z bohatera. A mimo to ogląda się go do końca i po obejrzeniu skłania do refleksji. Czy to wystarczy by uznać film za dobry, czy za ciekawy? To, że dostał nagrody i jest chwalony może być pewną rekomendacją, ale warto przekonać się samemu czy jest tego wart - ja upierałbym się przy subiektywnym przekonaniu, że trochę przesadza się z pochwałami doszukując się jakiejś wyjątkowości w pokazaniu ludzkiej psychiki, więzi i tej niesamowitej pustki i chłodu jakie są w krajobrazie arktycznym. Cała akcja rozgrywa się jedynie między dwoma postaciami - dwóch mężczyzn, których zadaniem jest opiekowanie się stacją meteorologiczną gdzieś wyspie na Morzu Arktycznym. Sergiej to doświadczony facet, który bazę i życie w tych warunkach zna jak własną kieszeń, Pasza (student?) to młody chłopak, który trafił tam do pomocy w badaniach.wtorek, 29 listopada 2011
Siostra Jackie, czyli życie boli
Niby poza domem, ale przecież nic nie stoi na przeszkodzie by napisać o tym na co już ostrzę sobie zęby i co mnie czeka po powrocie (przed kolejnym wyjazdem może zdążę kilka odcinków nadrobić). Na razie jestem dopiero na początku sezonu III, ale już mi się buzia uśmiecha od ucha do ucha na myśl o przyjemności jakie jeszcze mnie czekają na finale sezonu - co jeszcze mogą wymyśleć scenarzyści? Wydawałoby się, że po dr. Housie ciężko będzie widza czymś z obszaru medycznego zaskoczyć. A jednak. Postać siostry Jackie - nowojorskiej pielęgniarki, ciężko zasuwającej w szpitalu, mającej wydawałoby się poukładane życie rodzinne, ale zmagającej się ze swoimi różnymi demonami i uzależnionej od prochów to postać, która mocno przykuwa uwagę. Może dlatego, że serial dobrze łączy elementy komediowe z tymi obyczajowymi czy dramatycznymi? Kto pamięta kwiatki dr. Housa z przychodni tu może się spodziewać równie sporej dawki suspensu. poniedziałek, 28 listopada 2011
Me Myself And I - Takadum czyli elektronika i odgłosy paszczą

Od ostatniego wyjazdu ta płyta jakoś za mną "chodziła", a to dzięki koleżance, która nie dość, że puszczała ją w aucie to i w pokoju w pracy często do niej wracała. A płyta wpada w ucho. Jest cholernie oryginalna, choć nie ukrywam, że przy dłuższym słuchaniu jednak trochę drażni i nuży. Ale i tak fascynuje. O kogo chodzi widzicie już po samym tytule notki - tak to kapela, która była jednym z bardziej zaskakujących odkryć ubiegłorocznej edycji Mam talent - ich wersja Mazurka Chopina powalała. Tutaj oprócz tego numeru znajdziemy jeszcze 9 innych (i chyba dwa znane z programu telewizyjnego).
sobota, 26 listopada 2011
Stosik nr 7 i trochę muzyki czyli notka wyjazdowa
Ojciec chrzestny III czyli siejąc wiatr, zbierzesz burzę
Wreszcie chwila żeby napisać o ostatniej części trylogii "Ojca chrzestnego". Części, która powstała po bardzo długiej przerwie i dla wielu (dla mnie też) mocno juz straciła tego ducha i klimat z poprzednich części. Może Francis Ford Coppola uznał, że trzeba iść z duchem czasu i postawić na trochę inne wątki, inaczej opowiedzieć tę historię? Zarys mógłby wydawać sie podobny - starzejący się ojciec chrzestny, który już nie ma siły ciągnąć interesu, wciąż jest atakowany, znajduje następcę, któremu może przekazać władzę i razem planują okrutną zemstę na wszystkich wrogach. Nie można narzekać na tempo, na grę aktorską, ale mimo wszystko temu filmowi brakuje jakijś magii, którąmiały poprzednie części. Nie jest źle, ale to poziom do którego już spokojnie można zaliczyć wiele innych filmów sensacyjnych, gangsterskich, dramatów, które zahaczały o tę tematykę. Film więc ma dodatkowe plusy tylko dlatego, że jest kontynuacją pewnej opowieści, która zafascynowała (dobrze, że nie przyszło już im do głowy kręcić części czwartej, boję się, że to już byłoby bardzo odległe od oryginału).piątek, 25 listopada 2011
Wojtek, niedźwiedź, który poszedł na wojnę czyli przyjaźń na obczyźnie
Już jakiś czas temu pisałem o książce, która ujęła i mnie i urzekła moje dzieci (po spotkaniu w szkole z jej autorem czyli p. Łukaszem Wierzbickim) - chodzi o Dziadek i niedźwiadek. Teraz zupełnie przypadkiem trafiłem na film dokumentalny, który wyemitowała TVP2 na temat tego słynnego misia. Wojtek to blisko 250-kilogramowy niedźwiedź brunatny z Syrii, którym od małego zaopiekowali się i wychowali go żołnierze Armii gen. Andersa. Razem z nimi czyli z 22 Kompanią Zaopatrywania Artylerii przeszedł szlak bojowy, stał się ich maskotką i ulubieńcem.czwartek, 24 listopada 2011
Wojciech Mann/Krzysztof Materna - Podróże małe i duże czyli oni sami najlepiej się przedstawią
Jakis kryzys chyba mnie dopadł jeżeli chodzi o pisanie. I filmów jakoś mniej oglądam... Kurcze za dużo roboty (kolejne wyjazdy służbowe się szykują), jedyną przyjemnością zostają jedynie podróże komunikacja miejską i czytanie. A że doszły kolejne paczuszki - tym razem nie tylko od PASCALA, ale i prezencik od prowadzącej bloga zacisze wyśnione i paczki od dwóch nowych wydawnictw (Niebieska studnia, co mnie strasznie ucieszyło bo wydają lubianego przez mnie Palachniuka i bullet-books) to czytać mam co :) starczy na kilka miesięcy. Sami niedługo się przekonacie co to za tytuły bo zgodnie ze swoim zwyczajem będę te egzemplarze puszczał do Was... Konkurs pewnie zacznie się około 10 grudnia. A dziś o podróżach na wesoło, czyli o wspomnieniach Wojciecha Manna i Krzysztofa Materny (tu można zajrzeć do książki). Myślałem o tytule notki, ale oni sami najlepiej się przedstawią - podtytuł tej książki brzmi: czyli jak zostaliśmy światowcami.
środa, 23 listopada 2011
Habemus Papam czyli bliżej dramatu niż komedii
Wyczytać o filmie można było: Śmiała, inteligentna komedia, w której kościół pokazuje swoją ludzka twarz i wielki europejski przebój kinowy z genialną kreacją Jerzego Stuhra... Cholera chyba byłem na innym filmie. Ani to komedia, ani śmiała, poweidziałbym, że średnio inteligentna, Stuhr też wcale nie genialny... Nie odbieram go też jako antykościelnego (a jeżeli już ktoś to odczytuje jedynie jako satyrę na chierarchów to znaczy, że można mu tylko współczuć). No więc jak to jest z tym filmem? Wiele hałasu o nic? Czy to, że reżyser od dawna określa siebie jako ateistę i często atakuję Kościół, albo to, że opowiada o papieżu ma natychmiast podnosić wartość filmu, czy sprawiać, że mamy doszukiwać się w nim jakichś ukrytych kontekstów? wtorek, 22 listopada 2011
Męska muzyka czyli panowie W. dzięki za tę płytę
Miało dziś być muzycznie, miałem ochotę napisać o dwóch płytkach, które wpadły mi ostatnio w łapki czyli Czesław śpiewa Miłosza i Illusion. Ale o Czesławie będzie okazja po koncercie, na który chyba zajrzę, a o ostrzejszej muzie było niedawno. No to coś z innej bajki muzycznej - rzecz nie nowa, ale do której wciąz wracam. Czyli rodzinka Waglewskich z męską muzyką.
Każdy z nich dotąd robił jakieś swoje rzeczy i trochę w innych klimatach - Voo Voo ma swój niepowtarzalny klimat, a synowie pod nickami Fisz i Emade raczej byli znani w kręgach elektroniki, nowych brzmień, czy nawet hip hopu (m.in. Tworzywo Sztuczne). A tu nagle wspólne dzieło i to na dodatek ciekawe muzycznie i tekstowo, w większości akustyczne ale zaskakujące różnorodnością brzmień, dojrzałe...
Każdy z nich dotąd robił jakieś swoje rzeczy i trochę w innych klimatach - Voo Voo ma swój niepowtarzalny klimat, a synowie pod nickami Fisz i Emade raczej byli znani w kręgach elektroniki, nowych brzmień, czy nawet hip hopu (m.in. Tworzywo Sztuczne). A tu nagle wspólne dzieło i to na dodatek ciekawe muzycznie i tekstowo, w większości akustyczne ale zaskakujące różnorodnością brzmień, dojrzałe...
poniedziałek, 21 listopada 2011
Dochodzenie, czyli seriale nie muszą być płytkie
Serial opowiada historię morderstwa młodej dziewczyny i późniejszego śledztwa. W odróżnieniu od sztampowych seriali sensacyjnych tu akcja rozwija się raczej powoli (jeden odcinek to jeden dzień), ale za to napięcie wciąż rośnie, tropy są mylone (a wraz z nimi nasze podejrzenia) kilkukrotnie. Całość bardzo smakowita - dla mnie trochę dzięki specyficznemu klimatowi, o którym wspomniałem (miasto Seattle, którego nowoczesności wcale nie widać) - jest jesiennie, deszczowo, ponuro, depresyjnie, a wszyscy bohaterowie zmagają sie z różnymi komplikacjami w swoim życiu, tak, że ani śledztwo ani sprawy codzienne wcale nie są proste, łatwe i przyjemne.
sobota, 19 listopada 2011
Czyste sumienie - Charlaine Harris, czyli kto lubi tę sprzątaczkę?
Ciekawie kiedyś by było zrobic porównanie powieści kryminalnych pisanych przez mężczyzn i kobiety, albo też książek gdzie głównym bohaterem jest kobieta i tych gdzie prowadzacym śledztwo facet... Mogę jedynie domyślać się różnic, ale wydaje mi się, że mogą być spore. Może kiedys sięgnę po analizę tego typu różnic? Te prace wydaja się ciekawe - Śledztwo a płeć.
A do rozważań tych pchnęła mnie lektura Czystego sumienia - to juz chyba czwarty tom serii o Lily Bard autorki, która wymyśliła też postać Sookie Stackhouse (Czysta krew). Bogobojna kobietka, której spod pióra wychodzą rzeczy przedziwne - zwykle mało miasteczkowe społeczności, ludzie religijni, niby zyczliwi, ale skrywający jakieś namiętności, tajemnice, żądze... Czy to kryminał czy powieść obyczjowa? Niby trup jest, ale wiecej tu obrazków obyczajowych, prywatnego życia bohaterki, rozmów, koligacji rodzinnych niż jakiegoś tempa śledztwa, zagadki i zaskoczenia.
piątek, 18 listopada 2011
Cinema Verite czyli prawda ekranu
Ciekawy obraz. Nie przez to jaki jest, ale o czym opowiada, jak odkrywa kulisy ściemy jaką jest telewizja. Cofnijmy się 40 lat wstecz i przyjrzyjmy się jak powstawał pierwszy projekt telewizyjny typu reality show. To miał być serial opowiadający o codziennym życiu zwyklej amerykańskiej rodziny. Rodziny idealnej? Czy tak chcieli się pokazać? Czy dlatego nasi bohaterowie dali się uwieść temu projektowi i zgadzają się by kamera towarzyszyła im w różnych sytuacjach. To historia, która wydarzyła sie naprawdę (film nosił tytuł An American Family i pojawił się na antenie w roku 1973). A Loudowie wszystko to przeżyli na własnej skórze - zarówno chwilę sławy jak i dramat tego, że nic nie mogą ukryć i są oceniani na każdym kroku.czwartek, 17 listopada 2011
Stosik nr 6 czyli Święty Mikołaju daj nam ZNAK
Subskrybuj:
Posty (Atom)