środa, 30 listopada 2011

Jak spędziłem koniec lata, czyli ty młody nic nie rozumiesz

Dziwny to film, momentami aż nużący swoim niespiesznym tempem, pewnym brakiem logiki w postępowaniu jednego z bohatera. A mimo to ogląda się go do końca i po obejrzeniu skłania do refleksji. Czy to wystarczy by uznać film za dobry, czy za ciekawy? To, że dostał nagrody i jest chwalony może być pewną rekomendacją, ale warto przekonać się samemu czy jest tego wart - ja upierałbym się przy subiektywnym przekonaniu, że trochę przesadza się z pochwałami doszukując się jakiejś wyjątkowości w pokazaniu ludzkiej psychiki, więzi i tej niesamowitej pustki i chłodu jakie są w krajobrazie arktycznym. Cała akcja rozgrywa się jedynie między dwoma postaciami - dwóch mężczyzn, których zadaniem jest opiekowanie się stacją meteorologiczną gdzieś wyspie na Morzu Arktycznym. Sergiej to doświadczony facet, który bazę i życie w tych warunkach zna jak własną kieszeń, Pasza (student?) to młody chłopak, który trafił tam do pomocy w badaniach.

wtorek, 29 listopada 2011

Siostra Jackie, czyli życie boli

Niby poza domem, ale przecież nic nie stoi na przeszkodzie by napisać o tym na co już ostrzę sobie zęby i co mnie czeka po powrocie (przed kolejnym wyjazdem może zdążę kilka odcinków nadrobić). Na razie jestem dopiero na początku sezonu III, ale już mi się buzia uśmiecha od ucha do ucha na myśl o przyjemności jakie jeszcze mnie czekają na finale sezonu - co jeszcze mogą wymyśleć scenarzyści? Wydawałoby się, że po dr. Housie ciężko będzie widza czymś z obszaru medycznego zaskoczyć. A jednak. Postać siostry Jackie - nowojorskiej pielęgniarki, ciężko zasuwającej w szpitalu, mającej wydawałoby się poukładane życie rodzinne, ale zmagającej się ze swoimi różnymi demonami i uzależnionej od prochów to postać, która mocno przykuwa uwagę. Może dlatego, że serial dobrze łączy elementy komediowe z tymi obyczajowymi czy dramatycznymi? Kto pamięta kwiatki dr. Housa z przychodni tu może się spodziewać równie sporej dawki suspensu.

poniedziałek, 28 listopada 2011

Me Myself And I - Takadum czyli elektronika i odgłosy paszczą


Od ostatniego wyjazdu ta płyta jakoś za mną "chodziła", a to dzięki koleżance, która nie dość, że puszczała ją w aucie to i w pokoju w pracy często do niej wracała. A płyta wpada w ucho. Jest cholernie oryginalna, choć nie ukrywam, że przy dłuższym słuchaniu jednak trochę drażni i nuży. Ale i tak fascynuje. O kogo chodzi widzicie już po samym tytule notki - tak to kapela, która była jednym z bardziej zaskakujących odkryć ubiegłorocznej edycji Mam talent - ich wersja Mazurka Chopina powalała. Tutaj oprócz tego numeru znajdziemy jeszcze 9 innych (i chyba dwa znane z programu telewizyjnego).

sobota, 26 listopada 2011

Stosik nr 7 i trochę muzyki czyli notka wyjazdowa

Tak to już jest, że jak nadchodzi wyjazd służbowy i jakaś konferencja to czasu na to by coś wystukać na kompie jest tak malutko, że wolę się zabezpieczyć i jedną notkę nadprogramową wrzucić juz dziś. Zwałszcza, że stosik uzbierał się ładny - 3 paczuzki z róznych wydawnictw i 8 książek, co jedna to bardziej kuszaca. Pewnie niedługo po zrecenzowaniu będa trafiac na konkursy, choć kuszą trochę by sobie zostawić jakąś (najwyżej jak mi się baaardzo spodobają to będę błagał dodatkowe egzemplarze). Grylls pewnie będzie też kupiony dodatkowo, bo niedługo kolejne urodziny świętuje bratanek - mam już coraz większy kłopot w doborze lektur dla niego, ale to powinno mu sie spodobać. A do zdjęcia stosiku tradycyjnie dorzucę trochę muzyki. Zapraszam.

Ojciec chrzestny III czyli siejąc wiatr, zbierzesz burzę

Wreszcie chwila żeby napisać o ostatniej części trylogii "Ojca chrzestnego". Części, która powstała po bardzo długiej przerwie i dla wielu (dla mnie też) mocno juz straciła tego ducha i klimat z poprzednich części. Może Francis Ford Coppola uznał, że trzeba iść z duchem czasu i postawić na trochę inne wątki, inaczej opowiedzieć tę historię? Zarys mógłby wydawać sie podobny - starzejący się ojciec chrzestny, który już nie ma siły ciągnąć interesu, wciąż jest atakowany, znajduje następcę, któremu może przekazać władzę i razem planują okrutną zemstę na wszystkich wrogach. Nie można narzekać na tempo, na grę aktorską, ale mimo wszystko temu filmowi brakuje jakijś magii, którąmiały poprzednie części. Nie jest źle, ale to poziom do którego już spokojnie można zaliczyć wiele innych filmów sensacyjnych, gangsterskich, dramatów, które zahaczały o tę tematykę. Film więc ma dodatkowe plusy tylko dlatego, że jest kontynuacją pewnej opowieści, która zafascynowała (dobrze, że nie przyszło już im do głowy kręcić części czwartej, boję się, że to już byłoby bardzo odległe od oryginału).

piątek, 25 listopada 2011

Wojtek, niedźwiedź, który poszedł na wojnę czyli przyjaźń na obczyźnie

Już jakiś czas temu pisałem o książce, która ujęła i mnie i urzekła moje dzieci (po spotkaniu w szkole z jej autorem czyli p. Łukaszem Wierzbickim) - chodzi o Dziadek i niedźwiadek. Teraz zupełnie przypadkiem trafiłem na film dokumentalny, który wyemitowała TVP2 na temat tego słynnego misia. Wojtek to blisko 250-kilogramowy niedźwiedź brunatny z Syrii, którym od małego zaopiekowali się i wychowali go żołnierze Armii gen. Andersa. Razem z nimi czyli z 22 Kompanią Zaopatrywania Artylerii przeszedł szlak bojowy, stał się ich maskotką i ulubieńcem.

czwartek, 24 listopada 2011

Wojciech Mann/Krzysztof Materna - Podróże małe i duże czyli oni sami najlepiej się przedstawią

Jakis kryzys chyba mnie dopadł jeżeli chodzi o pisanie. I filmów jakoś mniej oglądam... Kurcze za dużo roboty (kolejne wyjazdy służbowe się szykują), jedyną przyjemnością zostają jedynie podróże komunikacja miejską i czytanie. A że doszły kolejne paczuszki - tym razem nie tylko od PASCALA, ale i prezencik od prowadzącej bloga zacisze wyśnione i paczki od dwóch nowych wydawnictw (Niebieska studnia, co mnie strasznie ucieszyło bo wydają lubianego przez mnie Palachniuka i bullet-books) to czytać mam co :) starczy na kilka miesięcy. Sami niedługo się przekonacie co to za tytuły bo zgodnie ze swoim zwyczajem będę te egzemplarze puszczał do Was... Konkurs pewnie zacznie się około 10 grudnia. 
A dziś o podróżach na wesoło, czyli o wspomnieniach Wojciecha Manna i Krzysztofa Materny (tu można zajrzeć do książki). Myślałem o tytule notki, ale oni sami najlepiej się przedstawią - podtytuł tej książki brzmi: czyli jak zostaliśmy światowcami.

środa, 23 listopada 2011

Habemus Papam czyli bliżej dramatu niż komedii

Wyczytać o filmie można było: Śmiała, inteligentna komedia, w której kościół pokazuje swoją ludzka twarz i wielki europejski przebój kinowy z genialną kreacją Jerzego Stuhra... Cholera chyba byłem na innym filmie. Ani to komedia, ani śmiała, poweidziałbym, że średnio inteligentna, Stuhr też wcale nie genialny... Nie odbieram go też jako antykościelnego (a jeżeli już ktoś to odczytuje jedynie jako satyrę na chierarchów to znaczy, że można mu tylko współczuć).  No więc jak to jest z tym filmem? Wiele hałasu o nic? Czy to, że reżyser od dawna określa siebie jako ateistę i często atakuję Kościół, albo to, że opowiada o papieżu ma natychmiast podnosić wartość filmu, czy sprawiać, że mamy doszukiwać się w nim jakichś ukrytych kontekstów?

wtorek, 22 listopada 2011

Męska muzyka czyli panowie W. dzięki za tę płytę

Miało dziś być muzycznie, miałem ochotę napisać o dwóch płytkach, które wpadły mi ostatnio w łapki czyli Czesław śpiewa Miłosza i Illusion. Ale o Czesławie będzie okazja po koncercie, na który chyba zajrzę, a o ostrzejszej muzie było niedawno. No to coś z innej bajki muzycznej - rzecz nie nowa, ale do której wciąz wracam. Czyli rodzinka Waglewskich z męską muzyką.
Każdy z nich dotąd robił jakieś swoje rzeczy i trochę w innych klimatach - Voo Voo ma swój niepowtarzalny klimat, a synowie pod nickami Fisz i Emade raczej byli znani w kręgach elektroniki, nowych brzmień, czy nawet hip hopu (m.in. Tworzywo Sztuczne). A tu nagle wspólne dzieło i to na dodatek ciekawe muzycznie i tekstowo, w większości akustyczne ale zaskakujące różnorodnością brzmień, dojrzałe...

poniedziałek, 21 listopada 2011

Dochodzenie, czyli seriale nie muszą być płytkie

The KillingI znów parę słów o serialu, który wpadł mi w oko. I po raz kolejny jest to przeróbka amerykańska oryginału, który wcześniej zwrócił ich uwagę (tym razem produkcja duńska Forbrydelsen z którą niestety nie miałem okazji się zapoznać, a szkoda, bo właśnie specyficzny klimat bliski północnym kryminałom jest największą zaletą filmu).
Serial opowiada historię morderstwa młodej dziewczyny i późniejszego śledztwa. W odróżnieniu od sztampowych seriali sensacyjnych tu akcja rozwija się raczej powoli (jeden odcinek to jeden dzień), ale za to napięcie wciąż rośnie, tropy są mylone (a wraz z nimi nasze podejrzenia) kilkukrotnie. Całość bardzo smakowita - dla mnie trochę dzięki specyficznemu klimatowi, o którym wspomniałem (miasto Seattle, którego nowoczesności wcale nie widać) - jest jesiennie, deszczowo, ponuro, depresyjnie, a wszyscy bohaterowie zmagają sie z różnymi komplikacjami w swoim życiu, tak, że ani śledztwo ani sprawy codzienne wcale nie są proste, łatwe i przyjemne.

sobota, 19 listopada 2011

Czyste sumienie - Charlaine Harris, czyli kto lubi tę sprzątaczkę?

Ciekawie kiedyś by było zrobic porównanie powieści kryminalnych pisanych przez mężczyzn i kobiety, albo też książek gdzie głównym bohaterem jest kobieta i tych gdzie prowadzacym śledztwo facet... Mogę jedynie domyślać się różnic, ale wydaje mi się, że mogą być spore. Może kiedys sięgnę po analizę tego typu różnic? Te prace wydaja się ciekawe - Śledztwo a płeć.
A do rozważań tych pchnęła mnie lektura Czystego sumienia - to juz chyba czwarty tom serii o Lily Bard autorki, która wymyśliła też postać Sookie Stackhouse (Czysta krew). Bogobojna kobietka, której spod pióra wychodzą rzeczy przedziwne - zwykle mało miasteczkowe społeczności, ludzie religijni, niby zyczliwi, ale skrywający jakieś namiętności, tajemnice, żądze... Czy to kryminał czy powieść obyczjowa? Niby trup jest, ale wiecej tu obrazków obyczajowych, prywatnego życia bohaterki, rozmów, koligacji rodzinnych niż jakiegoś tempa śledztwa, zagadki i zaskoczenia. 

piątek, 18 listopada 2011

Cinema Verite czyli prawda ekranu

Ciekawy obraz. Nie przez to jaki jest, ale o czym opowiada, jak odkrywa kulisy ściemy jaką jest telewizja. Cofnijmy się 40 lat wstecz i przyjrzyjmy się jak powstawał pierwszy projekt telewizyjny typu reality show. To miał być serial opowiadający o codziennym życiu zwyklej amerykańskiej rodziny. Rodziny idealnej? Czy tak chcieli się pokazać? Czy dlatego nasi bohaterowie dali się uwieść temu projektowi i zgadzają się by kamera towarzyszyła im w różnych sytuacjach. To historia, która wydarzyła sie naprawdę (film nosił tytuł An American Family i pojawił się na antenie w roku 1973). A Loudowie wszystko to przeżyli na własnej skórze - zarówno chwilę sławy jak i dramat tego, że nic nie mogą ukryć i są oceniani na każdym kroku.

czwartek, 17 listopada 2011

Stosik nr 6 czyli Święty Mikołaju daj nam ZNAK

No jakże się nie podzielić na blogu radością z taaakiej paczki. Wyczekiwanej, bo zapowiadanej od kilku tygodni przez wydawnictwo. Szykowanej na konkurs, ale to przecież kniżki przez mnie wybierane, abym też mógł najpierw je przeczytać, coś o nich napisać, a potem dopiero je puścić do Was. Radość duża. Pewnie notki będą pojawiać się sukcesywnie, konkurs też będzie podzielony na kilka części, ale jeden chciałbym ogłosić już dziś tak żeby prezenty mogły do Was dotrzeć jeszcze przed Bożym Narodzeniem. A jak! Wszak Św. Mikołajowi trzeba pomagać. Ja w każdym razie tak uważam (konkurs więc na dole), choć wiem, że do świąt jeszcze daleko. Paczka jest od wydawnictwa ZNAK i przy okazji zdradzę Wam jeszcze jedną niespodziankę - każdy kto ma ochotę zrobić zakupy książkowe na stronie http://www.znak.com.pl/ (np. prezenty pod choinkę) i wpisze kod rabatowy Notatnik uzyska 30% rabatu na wszystkie zakupy :) Kod działa do 15 grudnia włącznie. Prawda, że miło? A teraz pora na ujawnienie stosiku.