piątek, 28 sierpnia 2026

Poczekam z Tobą - Jakub Bączykowski, czyli to co ważne, to co piękne, to co prawdziwe

Kolejna powieść Jakuba Bączykowskiego, który podbił moje serce "Zadzwoń zanim dojedziesz", ale generalnie z przyjemnością połykam jego książki, niezależnie czy szły bardziej w stronę komediową, kryminalną, czy jak ostatnio w obyczajową. Znalazł sobie pewną niszę i w niej porusza się całkiem sprawnie - bierze historie z życia, jakieś postacie, które można powiedzieć że mogą przypominać każdego z nas, takich normalsów i buduje z tego pełne ciepła, emocji i pozytywnych wibracji powieści. Takie do połknięcia w kilka godzin. Nie są to klasyczne obyczajówki, bo to nie jest klucz "trudność-zmiana-happy end" gdzie w tle oczywiście zawsze jest romans. U Kuby nie. Są czasem małe lub większe dramaty, są jakieś trudne decyzje, ale ani nie obiecuje że zawsze będzie słodko i z górki ani na siłę nie szuka rozwiązań w sercowych uniesieniach. 

Przecież życie składa się z tylu rzeczy i emocji, które składają się na szczęście - nie musi to być od razu zakochanie i szał ciał. Spytacie co zatem? 
Ano chwila spokoju. Zachwyt. Radość. Przyjemność. Chwile spędzone w przyjemny sposób. Szczera rozmowa. Spacer. Chwila z kimś bliskim, ot tak żeby po prostu pobyć. Gotowanie. Jedzenie. Obejrzany dobry film, czy przeczytana lektura. Działka. Las. Rower. Ech... długo można by tak wymieniać. A nie tylko "spojrzał i się zakochał", a potem zaraz po kwiatach do łóżka...

Proste, małe sprawy. Ktoś mnie wkurzył. Czuję się zmęczony. Mamy jakiś dylemat. Potrzebuję jakiegoś resetu. Od nas zależy co z tym robimy, czy zmagamy się z tym sami. Od nas też zależy czy jesteśmy uważni na innych, na to co czują czego potrzebują. 


Mogłoby się wydawać iż w opisywanej w "Poczekam z Tobą" przyjaźni jaka nawiązuje się między młodym pielęgniarzem i starszą panią, wszystko idzie trochę zbyt gładko, tak jakby to było takie proste: znaleźć czas dla drugiego człowieka, okazać najpierw uważność, trochę cierpliwości, a potem zachwycić się tym jak wiele daje ci spotkanie z drugim człowiekiem. Innej perspektywy, okazji do refleksji, wyrwania się z rutyny, doświadczania jak dobro które dajesz do ciebie wraca. Ale powiedzcie sami: może to jednak wcale nie tak trudne? Przecież naprawdę nie musimy gonić z pracy i zamykać się w swoim mieszkanku, gdzie jedynym sposobem na odpoczynek jest gapienie się w ekran komórki lub w Netflix. Samotność to nie tylko problem osób starszych, ale i młodzi go doświadczają tyle że w inny sposób. Zmuszają się do aktywności żeby pokazać że też potrafią, chodzą na imprezy nawet gdy nie mają ochoty, porównują się z tym co widzą na profilach i kontach znajomych...  

A tu proszę. Gest życzliwości, zainteresowanie, a potem krok po kroku odkrywanie, że mimo różnicy wieku (a może właśnie dzięki temu) możemy wzajemnie coś sobie dać, być dla siebie interesującymi. 

Choć nie pokocham tej książki tak jak kilku innych - podium zajęte na razie przez "Zadzwoń zanim dojedziesz", "Chcę dla ciebie jak najlepiej", "Jeszcze kiedyś zatańczę w deszczu". Podobnie jak w poprzedniej zabrakło mi trochę więcej dramaturgii, jakiegoś punktu zwrotnego, ale nie odmawiam jej ciepła i czegoś co może dać nie tylko refleksję ale i jakiś impuls do zmiany, jakąś wewnętrzną energię. W tym też chyba tkwi urok książek Kuby - pokazuje że nawet coś dużego zaczyna się od małych kroków, drobnych decyzji, które potem prowadzą nas w zupełnie nowym kierunku. 

Potrafi słuchać i potem wypełnia swoje książki historiami, które mogą wzruszyć niejedno serce. 

2 komentarze:

  1. Zupełnie nie znam tej historii, ani innych tego autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. "Zadzwoń jak dojedziesz" bardzo mnie poruszyło i postanowiłam, że przeczytam resztę książek autora.

    OdpowiedzUsuń