Mam wrażenie, że twórczość Alberta Camusa po obejrzeniu ekranizacji w reżyserii François Ozon na nowo może wzbudzić ciekawość i sprawić że młodsze pokolenia też zaczną szukać tam pewnych odpowiedzi albo potwierdzenia tego co czują. Dziś nie brakuje osób, które czują pewien dystans, a może nawet chłód, obojętność wobec świata, wobec bliźnich, postawa bohatera "Obcego" wydawać się więc może komuś nie tylko zrozumiała ale i bliska. To emocjonalne odrętwienie w jakim tkwi Meursault szokowało jemu współczesnych, było jednym z argumentów by wydać na niego wyrok, a dziś pewnie znalazło by wielu obrońców i apologetów.
Mimo chłodu, surowości jaka jest w tym obrazie i w bohaterze, ma jednocześnie w sobie wiele zmysłowości, dlatego mam wrażenie że zainteresowanie prozą Camus będzie rosnąć. No i jeszcze zarysowana tu relację z inną kulturą i traktowanie jej przedstawicieli jako groszy gatunek ludzki - przecież to wciąż żywy temat debaty społecznej, na ile nietolerancja może być usprawiedliwiona brakiem zgody na zmiany zachodzące wokół. W "Obcym" zresztą to bardziej postawa ogólnoludzka a nie ograniczona jedynie do Arabów, zresztą sytuacja jest inna bo akcja dzieje się w Algierii, którą Francuzi jedynie uważali za swój teren, choć byli tam kolonizatorami.
Nie czuje się co prawda tego konfliktu, zmagania się ze światem bohatera, raczej jego obojętność i jakąś rezygnację, to nie znaczy jednak przewrócenie na głowie literackiego pierwowzoru, a może po prostu przełożenia akcentów. Może to i ciekawsze?


Camus był dla mnie kiedyś takim autorem „do szkoły”, którego trzeba było znać, ale chyba nie miałam wtedy odpowiedniego wieku, żeby naprawdę go poczuć. Dziś pewnie czytałabym „Obcego” zupełnie inaczej.
OdpowiedzUsuńtak to bywa, że czasem odkrywamy zupełnie na innym poziomie dawne lektury, czasem przynosi to rozczarowanie, innym razem zachwyca, ja pewnie do Camus powrócę, a film mocno mnie do tego zachęcił...
UsuńRobert